www.protestanci.org
rozmiar: 8553 bajtów
 o nas
 historia serwisu
 współpracuj z nami
dodaj do ulubionych
ustaw jako startową
najważniejsze przesłanie
buziaczek!
serwis teologiczny
  .:strona główna
  .:kontakt

 .:serwisy

  .:audio
  .:czytelnia
  .:naZawsze.org
  .:teologia
  .:pastor
  .:katalog stron
  .:kurs biblijny
  .:forum rodziny
  .:forum dyskusyjne

 .:protestanci.org

  .:o nas
  .:historia serwisu
  .:współpraca



.:Andrzej Migda: "Walka duchowa."

Andrzej Migda jest pastorem zboru "Nowe Jeruzalem" Kościoła Bożego w Chrystusie w Nowym Sączu.


Pragnę zająć się konfliktem duchowym toczącym się wokół nas, a często w nas samych. Czym jest i skąd on pochodzi?

Wiadomo, że jest to konflikt pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy siłami dobra, którymi mogą być zastępy świętych, a siłami zła, którymi mogą być szatan i jego słudzy, czyli ludzie, którzy znajdują się w szponach diabła. Biblia mówi, że wszyscy, którzy nie znają Pana Jezusa jako Zbawiciela pozostają w sidłach szatana i zm uszeni są do podporządkowania się jego woli. Chciałbym mówić o konflikcie duchowym w aspekcie dwóch postaw.Praktycznie wszystkie religie świata zakład ają, że albo Bóg, albo człowiek jest bogiem. Każdy system r eligijny przyjmuje jedno z powyższych założeń. Zajmijmy się owymi dwoma punktami widzenia. Jeden z nich przyjął Jezus. Uważam, że nasz sposób myślenia powinien być taki sam... "To dążenie niech was ożywia, ono też było w Chrystusie Jezusie On istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi. Stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie stawszy się posłusznym, aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej..." (Fil. 2, 5-8).

Czy to nie interesujące? Mamy tutaj Boga, który zawsze był, jest i będzie. Ten Bóg staje się człowiekiem. Co w tym czasie robi człowiek? Usiłuje stać się Bogiem. Widzimy tu jednak dwie kompletnie różne postawy. Jezus, który stał się człowiekiem ukorzył się i stał się posłuszny Bogu aż do śmierci na krzyżu. W następstwie tego Bóg ojciec Go wywyższył i dał imię ponad wszelkie inne imiona, imię przed którym zgina się wszelkie kolano na niebie i ziemi, a każdy język wyzna, że Jezus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

Jaka była postawa Jezusa? Posłuszeństwo, użyteczność w rękach Boga, pokora. Lucyfer prezentował postawę przeciwną. Rzekł: ..."Ty, który mówiłeś w swym sercu: "Wstąpię na niebiosa, powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego..." (Iz. 14, 13-14).

Lucyfer chciał być wyższy od Boga, chciał Mu przewodzić. Pragnął władzy i najwyższego imienia w niebie. Tak to bywa. Lucyfer był premierem Boga i ani się obejrzał jak spadł na ziemię. Ale trząsł się ze złości. - Bóg, a kim to On jest?! Wykopał mnie z nieba tylko dlatego, że chciałem być bogiem. Też coś! Co On sobie myśli, że kim On jest? Bogiem czy co?! Dostanę tego Boga, już ja Go dostanę! - Nie Lucyferze, nie dostaniesz Go, nasz Bóg jest Bogiem wiecznym i nie możesz Go zniszczyć ani zatrzymać.Przenieśmy się na chwilę w czasy Adama i Ewy. Chodzi sobie Lucyfer dookoła Edenu wściekły i bezsilny aż tu nagle słyszy - Adamie: kolacja...! - To jest to. Przedziera się przez krzaki, szuka tego czym rozkoszują się oczy Boże - centrum Bożego planu i celu. Szuka rodzaju ludzkiego. Wreszcie znajduje Adama i Ewę i myśli sobie tak: - Kiedy ja sprzeciwiłem się Bogu i wywyższyłem siebie, kiedy próbowałem działać przeciw Bogu i wykonywać swoją wolę, kiedy sam chciałem stać się Bogiem, Bóg będąc doskonale sprawiedliwym strącił mnie z nieba i oddalił od swojej obecności. Gdybym tylko mógł doprowadzić do tego by rodzaj ludzki się zbuntował, aby zapragnął swojej niezależności! Bóg będąc "totalnie" sprawiedliwy, musiałby oddalić go od siebie, tak jak mnie! Muszę tylko wykombinować sobie dobre przebranie. Anioł światła odpada, fałszywy prorok? Nie, nie. - Diabeł przegląda dalej swoją szafę. - Wąż? Doskonale. - Diabeł przebiera się i dalejże do Edenu. Podpełza do niczego niespodziewającej się Ewy i gładko zagaja:
- Czy Bóg naprawdę powiedział, że nie wolno ci jeść owoców z tego drzewa? Pomyśl... Czy rzeczywiście tak było? Czy to aby ci się nie przewidziało? Zresztą skąd możesz wiedzieć, skąd masz pewność, że Jego słowa mają jakąś wartość? Przecież ty nic o Bogu nie wiesz. Nie wiesz co On właściwie miał na myśli, tak różnie tłumaczono już jego słowa.
-Nie możesz brać ich tak dosłownie.Ewa chodziła na lekcje religii, wiedziała więc co odpowiedzieć wężowi.
-Możemy jeść z każdego drzewa - powiedziała. - Bóg zakazał jedynie spożywać owoce z drzewa, które jest w środku ogrodu. ..."Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać: abyście nie pomarli..." (Rdz. 3,3)
-O! Na pewno nie umrzesz - odpowiedział wąż. - Bóg wie, że kiedy je zjesz będziesz widziała i wiedziała rzeczy, których przedtem nie mogłaś widzieć ani rozumieć. Bóg boi się, że stanie się niepotrzebny, bo ty będziesz w stanie rządzić całym wszechświatem. Będziesz mogła robić wszystko na co przyjdzie ci ochota i będziesz miała świadomość tego, że nie ma ponad tobą żadnego Pana. Wszystko co musisz zrobić, to tylko zjeść ten owoc. Ewa przemyślała całą sprawę, przystała na propozycję węża, zjadła owoc i podała go mężowi. Mniej więcej, w taki sposób powstał ten bałagan, w którym teraz przyszło nam żyć! Tak, sprawa nie dotyczyła tak bardzo owocu jak tego co działo się w jej sercu. Postawa "Ja chcę być Bogiem" była powodem trwającej do dziś rebelii.

Od samego początku, od chwili narodzin nadajemy tylko na jednej fali - JA. JA będę mądrzejszy od rodziców. JA - będę tworzyć zasady w tym domu. To JA - będę wrzeszczeć i płakać, aż wszystko będzie po mojemu. To JA - jestem centrum MOJEGO wszechświata. JA - jestem tym, który kontroluje wszystko. Tak. Niestety niektórzy nigdy z tego nie wyrastają. Tworzą z tego religie, program polityczny lub system filozoficzny. Humanizm mówi, że człowiek rodzi się czysty i nieskazitelny, a tylko złe wychowanie lub złe towarzystwo powoduje, że jest on zły. Oczywiście, wszyscy to znamy, przecież sami musimy uczyć nasze dzieci egoizmu, musimy włożyć wiele trudu zanim nasze dziecko stanie się przekorne.

- Synu, synu, znów jesteś grzeczny i posłuszny, tak nie można, musisz zacząć się buntować! Córeczko znowu się dzielisz, słuchaj następnym razem jak piłeczka potoczy się do ciebie nie oddawaj jej! Masz prawo do tej piłki! Bunt i rebelia to problem wszystkich ludzi, bunt przeciwko autorytetom i prawom. Każdy chce być własnym bogiem i czynić swoją wolę. Teraz przejdziemy do tej "cuchnącej" części, do naszego świata z którego te wszystkie rzeczy pochodzą.

W księdze Samuela znajdujemy ciekawy fragment. Zanim jednak do niego przejdziemy pamiętajmy, że król Saul miał pozabijać wszystkich Amalekitów. Niestety, zrobił to po swojemu ..."Bo opór jest jak grzech wróżbiarstwa, a krnąbrność jak złość bałwochwalstwa. Ponieważ wzgardziłeś nakazem Jahwe, odrzucił cię On jako króla..."

(l Sam. 15,23) Tak oto przybył prorok Samuel i powiedział ..."Czyż milsze są dla Jahwe całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa głosowi Jahwe? Właśnie lepsze posłuszeństwo od ofiary, uległość - od tłuszczu baranów..." (l Sam.15,22)

Saulu, nie myślisz chyba, że jesteś święty i sprawiedliwy tylko dla tego, że pogoniłeś z tej ziemi wszystkie czarownice i wiedźmy. Czy nie dostrzegasz tego, że w sercu swoim nie jesteś lepszy od nich. Przecież zbuntowałeś się przeciwko rozkazowi Pana i ustanowiłeś siebie jedynym autorytetem. Jesteś jak czarownica, grzech twojego serca jest taki sam. Przypatrzmy się rebelii.

HUMANIZM i SEKULARYZM - zjawiska dziś tak często obserwowane. JA jestem centrum świata nie ma nic ważniejszego niż JA. Nie ma Boga poza moim JA. JA wiem co dobre a co złe, co prawe a co fałszywe. Nie ma nikogo we wszechświecie kto kontrolowałby to co robię. Pojawia się w tobie na krótko to wspaniałe uczucie niezależności. Po chwili jednak uświadamiasz sobie: jestem sam, samotny w wielkim wszechświecie. Pojawiają się pytania. Dlaczego jaw ogóle w tym wszechświecie jestem? Czy ten wszechświat o mnie dba? Co to znaczy że istnieję? Powoli zaczynasz popadać w depresję. Czyżby wszystko było bez sensu? Jako małemu dziecku mówiono ci w szkole - Witamy na 101 lekcji biologii. Będziemy dziś uczyć się o wielu ciekawych sprawach. Porozmawiamy o pluskwach, robakach, trawie, trawnikach, będziemy cięli żaby, ale najważniejsza rzecz jakiej się nauczymy to teoria, że wszyscy stanowimy przypadek. Absolutnie, nie ma żadnego powodu dla którego moglibyście istnieć i być tutaj. Jesteście niczym więcej, jak tylko nic nie znaczącym zlepkiem komórek, które połączyły się ze sobą tylko przez przypadek. Wszystko zaczęło się od obłoku gazów, który krążył sobie po galaktyce. Pewnego razu parę cząsteczek wpadło na siebie i powiedziało - WIEM! Usystematyzujemy się! - Tak to się zaczęło i trwało nabierając rozmachu, aż do małpy, która później pozbyła się ogona i postanowiła się ogolić. Jak postanowiła tak zrobiła i w efekcie powstał człowiek. Tak drogie dzieci, właściwie nie ma celu, dla którego mogłybyście żyć. Jesteście bezsensownym przypadkiem, a kiedy już umrzecie pozostanie wam tylko rozłożyć się. O! Już dzwonek, znowu cała lekcja przegadana! Jesteśmy tacy dumni, że wyrzuciliśmy Boga z naszego wszechświata, a sami zniżyliśmy się do nic nie znaczącej kombinacji kwasów i komórek. Nasze dzieci (tyle z nimi problemów) pakują się w narkotyki i seks. Nie czują się same ze sobą dobrze. Dzieci, dzieci słuchajcie, jesteście przypadkiem, ale za to jakim dobrym! Czujcie się dobrze z powodu przypadków jakimi jesteście. Pomyślcie jaki w was tkwi potencjał do tworzenia nowych przypadków. Tylko pamiętajcie, aby robić to bezpiecznie!

NIE! NIE! NIE! Człowiek nie może żyć ze świadomością, że jest tylko przypadkiem, i że nie ma celu dla którego mógłby żyć. Zaczyna więc szukać celu i sensu istnienia. Musi przecież być coś więcej niż bezsens i przypadek! - To prawda jest, Bóg, który cię kocha, który cię stworzył, który wyznaczył cel twojego życia... - O nie, nie, nie, nieee! Ja nie chcę wierzyć w Boga. Jeżeli będę wierzyć w Boga to pewnie będę musiał robić to co Bóg powie, będę musiał prowadzić swoje życie w taki sposób aby Mu się podobać. Nie, nie, ja raczej pójdę inną drogą. Taka właśnie jest droga do rebelii, pójdziemy dalej tą drogą aby przypatrzeć się następnemu stwierdzeniu, które mówi:

JESTEM WIĘCEJ NIŻ MOLEKUŁĄ. Dowiem się co to jest. Muszę to wiedzieć! Angażujemy się w poszukiwania i docieramy do tego co nazywa się tak pięknie - ludzki potencjał. Wiecie, że używamy tylko 10% naszego mózgu. Zapytacie skąd to wiem? Nie mam pojęcia kto to wymyślił, ale wiem, że ludzie w to wierzą. Koniecznie, za wszelką cenę chcą się dowiedzieć co dzieje się z resztą, tym nieużywanym potencjałem. Wyjeżdżają na spotkania, seminaria, zjazdy. Upajają się cytatami z książek NEW AGĘ, które mówią: jesteś super, jesteś wspaniały, musisz tylko w to uwierzyć, zdać sobie z tego sprawę.

Po lekturze takiej książki patrzysz w lustro i mówisz sobie -jestem zwycięzcą, jestem piękny, nie ma niczego czego nie mógłbym osiągnąć, jestem na drodze sukcesu. Bariery istnieją tylko w mojej głowie. Muszę to tylko zwizualizować i już to mam, uwierzę a stanie się rzeczywistością. Mogę zrobić wszystko, muszę tylko zaangażować się w pozytywne myślenie - mówić do siebie pozytywne rzeczy. I tak powoli lądujemy w okultyźmie. To jest ów potencjał. Wróżymy, przepowiadamy, medytujemy aby wejść w podświadomość, dążymy do przyjęcia energii z kosmosu.Ty jesteś Bogiem, masz w sobie ten niewinny potencjał wiedzy i mocy, masz go w sobie, musisz tylko zdać sobie z tego sprawę! Oooo!!! Ekscytujące rzeczy! To powoduje, że czujesz się całkiem dobrze, myślisz o sobie pozytywnie. - Nie wiedziałem, że to takie wspaniałe być Bogiem! Grzech, o nie, New Agę twierdzi, że problemem ludzi nie jest grzech! Nasz problem nie ma nic wspólnego z jakimś morale. Naszym problemem jest ignorancja samych siebie. Sami nie wiemy jacy wspaniali jesteśmy, po prostu zapomnieliśmy, że jesteśmy Bogiem. - A ja pytam, co to za Bóg który zapomina, że nim jest? Pewnie siada i myśli czym to ja byłem? O tak byłem czymś naprawdę dużym... NEW AGĘ? Oczywiście, nie ma tu nic nowego, to po prostu przebudzenie, odnowienie starożytnych pogańskich religii. Czary, okultyzm, te rzeczy istnieją od pradawnych czasów, ludzie chcą się w nich odnaleźć. To wydaje im się lepsze od korzenia się przed jedynym prawdziwym Bogiem, pokutowania za swoje grzechy, czynienia Jego woli i jeszcze uwielbiania innego Boga poza sobą.To wszystko jest zbyt bolesne dla naszego JA, raczej wolimy zaangażować się w praktyki New Agę, w których pokładamy nadzieję, że nam pomogą pamiętać o tym, że jesteśmy bogiem. Czy zdajesz sobie sprawę, że angażując się w okultyzm wchodzisz na terytorium, które diabeł zna najlepiej. To miejsce jest przepełnione spirytualizmem, a on prowadzi nas do następnego punktu na drodze rebelii.

CZARY - rosną wszędzie jak chwasty. Celem czarów jest moc. Moc, która daje władzę nad środowiskiem, nad innymi ludźmi, pozwala mieć lepszą pracę, więcej pieniędzy, lepsze życie seksualne. - Wszystko czego chcę, to być Bogiem. Chcę kontrolować wszechświat, który mnie otacza i nie zawaham się użyć czarów aby to osiągnąć.Kiedy angażujesz się w czary, to prowadzą cię one do następnego przystanku na naszej drodze buntu.

SATANIZM - straszna rzecz. Tu nie liczy się już ani dobro ani zło, tylko moc. To co jest dobre, dla mnie oznacza, że jest dobre, cokolwiek by to nie było. Zrobię TO, za wszelką cenę obojętnie ile by mnie to kosztowało. Będę uwielbiał szatana, bo on da mi moc, aby TO wykonać. Oto dlaczego mamy okropne rytualne morderstwa, o których nie będziemy tu wspominać. Człowiek zakochany we własnych możliwościach, bez żadnego autorytetu ponad sobą, służąc sobie samemu kończy w punkcie, w którym ani zło ani dobro nie mają żadnego znaczenia. To jest właśnie esencja tyranii, wróżbiarstwa, satanizmu i innych dziedzin okultyzmu.Teraz czas na sygnały ostrzegawcze. Pojawiają się one w miejscach, gdzie grozi nam niebezpieczeństwo. Takim sygnałem może być czerwona flaga. Kiedy słuchamy kontrowersyjnych opini w naszych myślach pojawia się właśnie taka flaga. Podam przykład. Siedzimy sobie w kościele, wtem podchodzi do nas nauczycielka, która zajmuje się wychowaniem naszych dzieci w wierze i prosi o chwilę rozmowy.
-Chwała Bogu - mówi - uczę te małe dzieci już od piętnastu lat, ale ostatniej nocy pojawił się przy mnie anioł i powiedział: mam dla ciebie nowe objawienie. Tak naprawdę to nie Bóg was stworzył, ale wszyscy wywodzicie się z tego co pozostawili na ziemi przybysze z kosmosu.W tym momencie w mojej głowie podnosi się czerwona chorągiewka. Ta chorągiewka powinna mi wskazać co tu jest nie tak. Ktoś inny może przyjść i powiedzieć: - Bóg jest naszym Ojcem. - Myślę sobie - ma rację. - On tymczasem ciągnie dalej. - Bóg jest naszym niebiańskim Ojcem.
-Przytakuję mu. On na to: - Bóg jest w górze na planecie X i uprawia wieczny niekończący się seks z setkami boginek. Mają razem duchowe dzieci, które nie mają ciał, tak więc my musimy mieć dużo dzieci na naszej planecie, aby te dzieci z planety X mogły znaleźć ciała do zamieszkania.Mam naprawdę nadzieję, że wszystkie czerwone flagi jakie posiadacie wam się w tym momencie podnoszą. Naprawdę, ktoś może wam opowiadać takie rzeczy. Jest wielu fałszywych nauczycieli. ..."Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów..." (l Tym. 4.1.). Fałszywi prorocy, czarownice, wróżki, horoskopy, UFO itp. Ruch New Agę jest nimi przepełniony. Jeżeli nie wiesz jak je rozpoznać, twoje sygnały ostrzegawcze nie zadziałają. Podam teraz przykłady pięciu fałszywych doktryn, prowadzących do kłamstwa, które diabeł zaserwował Ewie - Ty powinnaś być jak Bóg. - Jeśli kiedykolwiek spotkacie którąś z nich, wasze flagi powinny zareagować.

PRAWDA JEST RELATYWNA - to już nie tylko okultyzm, to nasz dzisiejszy świat. To znaczy, że co jest prawdą dla mnie, może nie być prawdą dla ciebie, to co jest prawdą dla ciebie jest fałszem dla mnie, ale to nic, nie ważne w co wierzysz. Jak długo jesteś w tym szczery, to wszystko jest w porządku. To jest tylko inna droga, aby dostać się do tego samego miejsca. Uwielbiaj Boga w jakiego wierzysz i jakakolwiek jest twoja opinia, to nie znaczy, że ja muszę mieć taką samą.Przecież nikt nie wie nic na pewno. Nie ma absolutnej prawdy, więc wierz sobie w co chcesz, wymyśl sobie coś, co dla ciebie jest wspaniałe i to dla ciebie będzie prawdą. Taki jest relatywizm. Obecnie dużo mówi się tolerancji. Pokaże wam różnicę między tolerancją a relatywizmem. Tolerancja to coś takiego. Był kiedyś nauczyciel biblijny, który zwykł mawiać: - Moja żona nie zgadza się ze mną w interpretacji tego wersetu, uważa, że troszkę się mylę w moim tłumaczeniu. Niestety, nie ma racji, ale to w porządku, ona ma prawo żyć w błędzie jeśli sama tego chce. - To jest tolerancja. Ktoś może przyjść i powiedzieć, że coś białego jest białe, inny może przyjść i powiedzieć, że to jest czarne i ten ktoś jest w błędzie. Nasz stosunek do niego powinien być taki: - Hm, jesteś w błędzie aleja nie mam zamiaru cię za to zabić, porozmawiajmy o tym, myślę, że nie masz racji ale i tak będę kochać cię i okazywać ci miłość. Pomogę ci strzyc trawnik i malować dom. To jest tolerancja. A teraz relatywizm.

Mówimy, że białe jest białe i to jest prawda. Nagle ktoś mówi, że to samo jest czarne i mówimy O.K. masz rację, to jest czarne. Obaj mają rację i obaj mówią prawdę. Niemożliwe! Aby być prawdziwym relatywistą trzeba wierzyć w podstawową zasadę: "Nic nie jest do końca prawdą" - O! To prawda!!Wyobraźmy sobie sytuację, w której przychodzi ktoś do ciebie i mówi o jakiejś fałszywej doktrynie, a ty na to - nie, nie masz racji. O, nie, nie możesz tak powiedzieć nigdy nie mów nikomu, że nie ma racji, nie w dzisiejszym świecie. Jeżeli mówisz, że ktoś żyje w błędzie, to robisz z siebie nietolerancyjnego, skrajnie chrześcijańskiego, fanatycznie i konserwatywnie nastawionego człowieka. Taki właśnie tworzysz swój obraz. Ale czy możemy tak nie mówić? Nie! W przeciwnym razie różnice pomiędzy prawdą a kłamstwem zostaną zatarte i nic nie będzie można wiedzieć na pewno. Czasem angażuję się w różne dyskusje i mówię, że jest prawda i fałsz, dobro i zło. Natychmiast podnoszą się głosy. - Nie możesz tak mówić!! Jak śmiesz tak mówić, ja nie sądzę żeby to co mówisz było prawdą! Jakie to jednostronne. Skąd możesz wiedzieć, że istnieje prawda absolutna. Nikt nie może wiedzieć czegoś na sto procent.Takie wypowiedzi zawsze wzbudzają moją ciekawość. Jeżeli nikt nic nie wie na pewno, to dlaczego oni są na mnie tacy wściekli? Relatywiści wierzą, że nic nie ma znaczenia. Jeżeli nic nie jest prawdą i nic nie jest poznawalne, to to z czym zostaliśmy nie ma znaczenia. Kiedyś oglądałem w telewizji pewien program. Osoba, która go prowadziła mówiła jak przy pomocy zabawy, przedstawiać dzieciom dary Ducha Świętego. Oczywiście z widowni padały różne opinie na ten temat. Nagle jedna z kobiet wstała. Mogłem odgadnąć co chce powiedzieć. Miała to wymalowane na twarzy. - Uważam, że nie mam prawa narzucać własnych poglądów religijnych. Myślę, że dziecko powinno mieć wolną rękę i wierzyć w to co chce. - To brzmi tak otwarcie, tak tolerancyjnie, prawda? Pomyślmy, czego ona uczy swoje dzieci, co ona im mówi. Uczy je tego o czym mówiliśmy wcześniej. Uczy je, że nic nie jest prawdą, a mama niczego tak naprawdę, na sto procent nie wie. Że one też nie będą nic wiedzieć ponieważ jest to niemożliwe, i, że tak naprawdę to i tak nie ma znaczenia, bo nie ma nic co mogłaby im przekazać co byłoby na tyle drogie, aby im to dać. Nie ma dziedzictwa, nie ma poświęceń, nie jest niczemu oddana, nie ma nic w co by wierzyła, nie ma fundamentów, które mogłaby im dać, aby mogły zacząć budować życie.Po jakimś czasie matka zastanawia się dlaczego dzieci nie chcą wynosić śmieci. - Wynieś śmieci! - Nie! - Musisz to zrobić! - Dlaczego?
- Bo ja ci tak powiedziałam! - To twoja opinia mamo, ale ja mam inną opinię, to twoja prawda, a ja mam własną prawdę.

Jakiś czas temu rozmawiałem ze swoją znajomą o konfliktach duchowych, o aniołach i demonach i o walce jaką te istoty toczą ze sobą. Po chwili rozmowy spytała:
-Ale tak naprawdę to ty w to nie wierzysz, prawda?
-Ależ tak - odparłem - wierzę w to ponieważ Biblia mówi, że tak jest. -Skąd ja mam wiedzieć, że to co mówi Biblia jest prawdą? - ciągnęła. Niestety dopiero dwa dni później wymyśliłem dla niej piękną odpowiedź. Oto co powinienem był odpowiedzieć. Powinienem był też ściągnąć okulary, żeby podkreślić wagę tego co mówię. - Agnieszko - ona miała na imię Agnieszka - nie ma takiego sposobu w jaki mogłabyś sprawdzić czy to co mówię jest prawdą, chyba, że wiesz co nią jest. Widzisz, istnieje prawda, która jest bezwzględna, obiektywna i prawdziwa bez względu na to, czy w to wierzysz czy nie, jest prawdą obojętnie czy słyszałaś o niej czy nie, jest prawdą czy ci się to podoba czy nie. To po prostu PRAWDA. Tak się składa, że jest nią Biblia! Wszechświat, który stworzył Bóg też jest prawdą. On stworzył go w taki sposób, w jaki Mu się podobało, a jeśli tobie to nie odpowiada to proszę bardzo, możesz z tym walczyć. Wiedz jednak, że On nie zmieni swoich planów tylko dla tego, że tobie one nie odpowiadają. Prawda jest prawdą, stanowi fundament dla nas wszystkich. Bóg, który nas stworzył pokazał nam sposób w jaki mamy żyć. Postawił nas na naszym miejscu w Jego perfekcyjnym planie. Bóg sam powiedział - Ja jestem Panem, Ja wypowiadam tylko prawdę. - Jezus powiedział - Ja jestem drogą, prawdą i życiem. To wszystko jest napisane właśnie po to abyśmy mogli znać prawdę i wiedzieć, że czeka nas zbawienie. Teraz czas by omówić sytuacje, w których także powinny podnieść się wasze flagi ostrzegawcze. Pierwszą była doktryna, że prawda jest relatywna.

BÓG NIE JEST OSOBĄ - JEST BEZOSOBOWY. Nie chcę żeby Bóg był osobą. Jeżeli Bóg jest osobą to pewnie ma jakiś system moralny Skoro stworzył ten świat to pewnie chciałby, aby tego systemu przestrzegać, a ja nie potrzebuję Boga, który by mi mówił co mam robić. Ja chcę żyć tak jak JA chcę! Wiem czego chcę, chcę posiadać całą moc, którą ma Bóg. Wiem co zrobię, zredukuję Boga do siły, mocy zrobię z niego obojętnie jaki rodzaj energii byłe nie osobę. Będę mógł manipulować tą mocą, robić z nią co mi się podoba. Czy oglądaliście "Gwiezdne Wojny"? Pamiętacie, czego nauczał mały Joda - Moc jest z tobą, moc jest w lasach, drzewach. Otwórzcie swoje umysły, niech moc będzie z wami. To takie głębokie, pomyślcie o tym przez chwilę. Otwórzcie swoje umysły, nie analizujcie, nie poddawajcie niczego w wątpliwość, po prostu niech moc przez was płynie. Tak właśnie manifestuje się okultyzm i cały ten kram z kosmicznymi energiami. Czy kiedykolwiek słyszeliście o cudownej mocy kryształów? Ludzie związani z New Agę wierzą, że przyciągają one kosmosmiczną energię. Trzymają je w swoich domach, na stołach, przy łóżkach sądząc, że dzięki ich mocy będą mieli lepsze życie. Niektórzy kupują nawet posiadłości w górach aby być bliżej nich, bo uważają, że to pomaga w przepływie energii kosmicznej. A czy wiadomo wam czym zajmuje się medycyna holistyczna? Nie mam na myśli ziół i naturalnej żywności. Nic złego w nich nie ma. Zioła to zioła, a jedzenie to jedzenie. Mówię o tych dziwnych preparatach, które mają pobudzić naszą kosmiczną energię. Jedząc ten sam ziołowy preparat jednego dnia tyjemy, innego chudniemy. Wedle życzenia. Trzeba tylko kupić odpowiednio naenergetyzowaną mieszankę.

Pamiętaj twoje ciało posiada energię, którą trzeba jedynie wydobyć, na przykład uprawiając medytację transcendentalną lub jogę. Zapewne widzieliście jak medytują jogini. Siadają ze skrzyżowanymi nogami, układają w określony sposób ręce, w pewien określony sposób oddychają, wszystko po to aby kosmiczna energia mogła bez zakłóceń krążyć w ich ciele. Energia przepływa z brzucha poprzez czakramy energetyczne, harmonijnie wraz z wdechem i wydechem. Jeżeli zmienia się pozycję, rozłączy ręce, inaczej usiądzie, to nic z tego. Tak to działa, nie ma Boga, nie ma duszy, jest energia. Jeżeli możemy skierować tę energię na siebie, to wtedy możemy ustanawiać zasady. Daje nam to złudną pewność, że owa energia zrobi to, co będziemy chcieli, i że będziemy nad nią panować. Mówiliśmy już o prawdzie relatywnej i o tym, że Bóg nie jest osobą. Czas na kolejny etap naszej drogi i kolejną flagę.

WSZYSTKO JEST JEDNYM. O co w tym chodzi? Musisz pozbyć się Boga, który jest ponad tobą. Można to zrobić na dwa sposoby:

Nic co istnieje nie jest Bogiem, nie ma ducha są tylko molekuły, materia, proch. Jak miło! Teraz wreszcie jestem sam, zdany wyłącznie na siebie. Moje życie we wszechświecie jest bezcelowe, ale przynajmniej nie muszę spełniać oczekiwań Boga.

Biblia mówi, że Bóg stworzył niebo i ziemię. On je stworzył, więc nie może być tym co sam uczynił! Bóg panuje nad swoim stworzeniem.Osobiście bardzo się z tego cieszę, bo ten wszechświat jest w dużych tarapatach. Jest pełen grzechu i degradacji, traci energię, rozszerza się,podąża w kosmos. Bardzo się cieszę, że istnieje Bóg z poza tego świata,który może w nim interweniować i wyciągnąć nas z naszych problemów.To się nazywa ZBAWIENIE, właśnie o to w tym wszystkim chodzi.Jeżeli nie chcesz Boga wyższego od siebie musisz zepchnąć Go w dół.Stworzenie zaś musisz podnieść do poziomu Boga. Musisz po prostu powiedzieć, że wszystko co istnieje jest Bogiem. To znaczy, że wiatr jest bogiem, kwiaty są bogiem, krowa jest bogiem, ja jestem bogiem i ty jesteś bogiem. Wszyscy, którzy to czytacie, jesteście bogami tylko po prostu zapomnieliście, że nimi jesteście. No dobrze, ale kto teraz kieruje światem? Jeżeli ja jestem bogiem i ty jesteś bogiem to nic dziwnego,że żyjemy w takim bałaganie. Ale czy nie tego pragnie ludzkie serce?

Oto dlaczego niektórzy ludzie stoją nad brzegiem morza i krzyczą z podniesionymi rękoma: "jestem bogiem". Mogę sobie wyobrazić potężnego wiecznego Boga, Pana całego wszechświata patrzącego z nieba i słuchającego tych cieniutkich głosików. W psalmie napisane jest, że Pan który patrzy z nieba śmieje się. Wyobrażam sobie jak woła swoich aniołów. - Hej! Gabriel, Michał spójrzcie no tu. - Wyobrażam sobie jak z pobłażliwym uśmieszkiem dopingują tych krzykaczy. - No próbuj dalej kochanie, próbuj dalej. - Nie jesteśmy bogami, jesteśmy stworzeniami ukształtowanymi przez Boga. Potrzebujemy Boga, który pokazałby nam drogę. Kiedy próbujemy stać się bogami potykamy się o własne stopy. Jednym z powodów wielkiego bałaganu jest to, że mamy około pięć miliardów małych bogów biegających dookoła, próbujących rządzić tym światem na własny sposób.Pora na następną flagę.

NIE MA ŚMIERCI. Szatan powiedział do Ewy - Ewo na pewno nie umrzesz.Reinkarnacja - nie umrzesz, zostaniesz przetworzony w inne życie. Są dwa powody dla których ludzie interesują się reinkarnacją. Biblia mówi: - Przeznaczone jest człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd. - Pewnego dnia będziesz musiał stanąć przed Bogiem, by zdać sprawę ze swojego życia. Gdy wierzysz w reinkarnację, wygląda to mniej więcej tak: Jedno życie to zbyt mało, aby doświadczyć wszystkich spraw, nauczyć się wszystkich lekcji. Musisz więc przechodzić życie po życiu, aby w efekcie zrobić wszystko dobrze w harmonii z twoją karmą.Wszystko dobrze - to najbardziej lubię. Mówią to ci sami ludzie, którzy twierdzą, że nie ma prawdy absolutnej. Każdy tworzy sobie prawdę, wymyśla swój ą rzeczywistość. Co jest dobrem, skoro nie ma prawdziwego systemu wartości? Druga rzecz, która mnie martwi, to to, że oni próbują nauczyć się tych wszystkich dobrych lekcji w czasie trwania procesu ich reinkarnacji, ale jakoś nikt nie pamięta nic z tego wcześniejszego życia. Za każdym razem kiedy się rodzą, są tak samo niemądrzy jak ostatnim razem. Innym powodem dla którego reinkarnacja cieszy się taką popularnością jest to, że stanowi podstawę Hinduizmu. Jeżeli uzyskamy wystarczająco dużo dobrych karm, to prędzej czy później rozwiniemy się w kierunku boskości. Celem mistycyzmu i czarów, jest osiągnięcie w końcu punktu nieznanej próżni. Cóż za wspaniały cel! - No dobrze - ktoś z was spyta. - Ale czego ty się spodziewasz, do czego zmierzasz czego nie możesz się doczekać? - Odpowiem wam. - Czekam z niecierpliwością na spotkanie z moim Bogiem i zbawicielem Jezusem, czekam na to aby znaleźć się w niebie i uwielbiać mojego osobistego Zbawiciela, który mnie dobrze zna. Czekam na to, żeby Jezus powiedział: - Dobra robota, dobry i wierny sługo, dostąp radości Pana swego. - Oczekuję z niecierpliwością by spędzać wieczory z wszystkimi, którzy umarli już dawno temu i by zapytać ich "jak leci".

Czyż oczekiwanie na spotkanie z takim cudownym Bogiem nie jest wspaniałe? Czego spodziewają się ci, którzy uwierzyli w reinkarnację? Czekają z niecierpliwością na około miliard nowych żyć, zanim dotrą do jakiejś próżni i rozpłyną się w nirwanie. Zanim to jednak nastąpi będą musieli powracać na ziemię jako dzięcioł lub jakieś inne stworzonko. Jakże wspaniale jest wiedzieć że nie trzeba przez to wszystko przechodzić, że Jezus może nas w jednej chwili zbawić. Istnieje Zbawiciel, który może nas uchronić, oczyścić, dać sprawiedliwość, której potrzebujemy aby być dziećmi Boga.Czas już przyjrzeć się następnej doktrynie, przy której wasza chorągiewka powinna zadziałać ostrzegając przed niebezpieczeństwem.

KOSMICZNA ŚWIADOMOŚĆ. Oczyszczasz swój umysł, otwierasz się na duchy z zewnątrz. Możesz to osiągnąć poprzez hipnozę, medytację, jogę, praktycznie wszystko co prowadzi do odłączenia mózgu od twojego ducha. Twój mózg to praktycznie rzecz biorąc tylko maszyna, komputer. Co maszyna może wiedzieć o miłości, nienawiści, moralności, przebaczeniu. Czy mózg - maszyna - może podziwiać piękno zachodu słońca? Nie, ale twój duch to wszystko potrafi. To właśnie twój duch kontroluje twój umysł. Kiedy poddajesz się działaniu medytacji i innych oku-tystycznych technik, dostajesz się we władanie demonicznego duch. To on teraz naciska guziki. Zaczyna ci się wydawać, że cały świat jest iluzją, masz różnego rodzaju doznania poza ciałem, spotykasz ufo, duchy, doświadczasz zdażeń z żyć minionych, całej mieszanki demonicznych pułapek przeznaczonych, aby cię zwieść i przekonać, że jesteś bogiem.Omówiliśmy po krotce pięć doktryn zawierających diabelskie kłamstwa mające prowadzić nas do konkluzji, że jesteśmy bogiem. Mam nadzieję, że wasze alarmowe flagi troszkę się odkurzyły.Porozmawiajmy teraz o Jezusie. Czy pamiętacie jaką On przyjął postawę? Był pokornym, posłusznym sługą bożym.

Szatan tego nienawidzi! Szatan doskonale zna ludzi. Doprowadził do tego, że kupili ten cały bunt i rebelię. Wiecie, że Adam był naszym reprezentantem, od niego zaczął się ten cały bałagan, ale biblia mówi, że jest jeszcze drugi Adam - Jezus Chrystus. Nowy reprezentant ludzi przyszedł na ziemię. Mogę wyobrazić sobie diabła mówiącego do siebie. - Ha, ha, pierwszy Adam upadł i ja sprawię, że ten drugi też upadnie. - Czy pamiętacie kuszenie na pustyni. Jezus nie jadł przez czterdzieści dni. Szatan pewnie mówił sobie tak. - Mam zamiar cię dopaść i spowoduję, że upadniesz. Tak! Wiem co zrobię, uderzę Go tam, gdzie go najbardziej boli, w Jego brzuch.
-Jezus! Hej, człowieku, dlaczego nie zamienisz skały w chleb, zadbaj że o siebie, nakarm swoje kiszki. Czy nie obchodzi Cię jak się czujesz? Zobacz jak ty wyglądasz. Podaruj sobie drobną przekąskę, przecież na to zasługujesz!Biblia mówi, że Bogiem człowieka bywa często jego brzuch, własne wygody i pragnienia. Szatan próbował chwycić na to Jezusa, ale On odpowiedział -Człowiek nie powinien żyć tylko chlebem, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.
Jezus wiedział, że jest coś ważniejszego niż jego wygody, brzuch czy pragnienia taki właśnie jest sługa boży. Szatan pomyślał sobie - Hm, przez brzuch mi się nie udało, może uda mi się przez moc. Moc, tak! Przecież każdy pragnie taką moc posiadać! Hej! Jezus! Popatrz na te wszystkie królestwa na ziemi. Dam Ci je wszys tkie i będziesz nad nimi panował. Chcę tylko w zamian, abyś padł na kolana
- Powinieneś uwielbiać jedynie Boga i nikogo więcej - odpowiedział Jezus.
- No co za człowiek, czy on nie ma innych pragnień poza chęcią służenia Bogu i bycia Mu posłusznym!? Czy On w ogóle nie myśli o sobie? Ha! Mam! Ego, nie ma nic próżnie]szego jak człowiecze ego.Hej! Jezus! Dlaczego nie rzucisz się w przepaść, może aniołowie złapali by cię w swoje ramiona i postawili bezpiecznie na ziemi? To by było widowisko, ludzie by cię podziwiali, może nawet pokazali by cię w ieczornych wiadomościach, był byś gwiazdą, wszyscy by klaskali, wszyscy by Cię kochali!
-Nie powinno się wystawiać Boga na próbę - odrzekł Jezus.

Biblia mówi, że szatan odszedł i zostawił Jezusa aż do stosownego czasu. Myślę, że poprzez cały czas trwania służby Jezusa, diabeł próbował zakłócić jej przebieg. O paru takich przypadkach mogę opowiedzieć. Pamiętacie, kiedy tłum próbował ogłosić Jezusa królem, wyobrażam, sobie diabła stojącego za tym wszystkim, wołającego - Hej! Ludziska, no dalej, zróbmy z niego króla. - Jezus odsunął się na ubocze i ukrył przed nimi. On nie przyszedł po to aby zostać królem, On przyszedł aby spłacić dług - mój dług i twój dług. On przyszedł wypełnić wolę Ojca.Myślę, że najwspanialszym przykładem bitwy jaką toczył Jezus z diabłem jest potyczka w Getsemani. W opisie tych zmagań można wyczuć ból i poczuć strach, którym diabeł chciał Jezusa usidlić. Pamiętacie? Kiedy Jezus tam przybył wiedział co Go spotka, prosił uczniów, aby zostali i modlili się z Nim, sam padł na twarz i modlił się. Ojcze jeżeli to możliwe pozwól aby ten kielich oddalił się ode mnie.Wiedział o cierpieniu i agonii. Wiedział, że grzech całego świata, cała degradacja i ciemność spoczną na nim. Stawił temu czoło nie tylko jako Bóg, ale przede wszystkim jako człowiek. Wyobrażam sobie ten ból, szatan popędza Jezusa - No Jezus, wstawaj z tych kolan, no już, co z tobą, jesteś Bogiem czy nie? Wcale nie musisz przez to przechodzić, co cię obchodzą ci nędzni ludzie, popatrz na swoich uczniów, wszyscy śpią! Jeżeli jesteś Bogiem to dlaczego nie zachowujesz się jak Bóg? Co z tymi legionami aniołów, które możesz wezwać aby cię wyzwoliły? Dlaczego nie wstaniesz z tych kolan głupcze?! - Ale Jezus nie myślał o sobie, myślał o tobie i o mnie! Krwawy pot wystąpił mu na czoło, lecz klęczał nadal, aż odniósł zwycięstwo. W ostatnich słowach modlitwy powiedział z całą świadomością konsekwencji - Nie Moja wola niech się stanie, ale twoja Ojcze. - To jest postawa sługi, to nasz Zbawiciel. Wstał z kolan i poszedł na krzyż. Diabeł poniżał Go, żołnierze bili, ludzie śmiali się z Niego, a nawet nasz Bóg odwrócił się od niego z powodu naszych grzechów. Ale Jezus wytrwał, przeszedł przez wszystko do końca. Spłacił cały nasz dług. Był posłuszny woli Ojca w stu procentach. Wziął na siebie wszystko co diabeł miał przeciwko nam, cały nasz grzech, całe prawo jakie diabeł miał do nas złamał na krzyżu i zapłacił za to swoją krwią.

Pozwólcie, że namaluję wam pewien sielski obrazek. Niedzielne letnie popołudnie, cała rodzinka jedzie sobie samochodem na wycieczkę. Wszystkie okna są otwarte z powodu upału, wieje lekki wietrzyk, jest bardzo przyjemnie. Nagle przez okno wpada zbłąkana pszczoła i zaczyna miotać się wewnątrz samochodu.
Mała dziewczynka siedząca z tyłu jestuczulona na jad pszczół. Użądlenie przez pszczołę może u niej, nawet w przeciągu godziny spowodować śmierć. Ojciec cały w nerwach próbuje zjechać z drogi na pobocze, próbuje zabić pszczołę na przedniej szybie, w końcu łapie ją na własnym krawacie i trzyma w garści. Nic więcej, po prostu czeka. W końcu słychać krzyk taty. - Aaaauuu!!! - Nagle wypuszcza pszczołę z ręki. - Dziewczynka krzyczy, tatusiu ona mnie użądli, tatusiu!!! - Nie kochanie. Ona cię już nigdy nie użądli, spójrz co mam w ręce, oto żądło tej pszczoły.
Popatrzcie co Jezus ma w swojej ręce i pomyślcie o tych bliznach po gwoździach. To szatan spowodował, że one się tam pojawiły, ale teraz jest jak pszczoła bez żądła. Wszystko co może teraz zrobić to brzęczeć i latać. Każda pszczoła, która traci swoje żądło w krótkim czasie ginie, Taki też będzie koniec szatana. Bóg wywyższył Jezusa i dał Mu imię ponad wszelkie inne imiona na którego dźwięk zegnie się wszelkie kolano i każdy język wyzna, że Jezus jest Panem!
Postawa ucznia i sługi to początek zwycięstwa w walce duchowej. To musi się zacząć w twoim sercu i objąć całą twoją osobę. Oby świat kiedy popatrzy na kościół, mógł zobaczyć Jezusa. Przez Ducha Świętego mamy moc aby umierać dla uczynków ciała i świadczyć o Jezusie "...A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa, i nie umiłowali dusz swych - aż do śmierci..." (Ap. 12,11). Bóg szuka wojowników, którzy jak Jezus, staną przed niebiańskim Ojcem i powiedzą: "Boże, Panie, nie moja wola ale twoja niech się stanie, twoje królestwo niech przyjdzie".

Pomódlcie się ze mną: Panie, dziękujemy Ci za Jezusa. Dziękujemy za cudownego Mistrza, pokornego i uniżonego sługę, który powróci jako Pan panów i Król królów. Panie niech twój Święty Duch zbada nasze serca i motywacje. Oczyści nas abyśmy nie szli drogą buntu i rebelii. Panie daj abyśmy byli prawdziwymi uczniami skupionymi na Jezusie autorze i dokończycielu naszej wiary. Prosimy Cię o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Idźcie w sile Ducha Świętego, w autorytecie Jezusa Chrystusa i w mocy Jego świętej krwi.


Źródło: www.njeruzalem.cstnet.pl. Tekst zamieszczony za zgodą autora.

© Protestanci.org