|
|
.:Arkadiusz Białoń: "Postawy faryzeizmu w kościele."
Byli to ludzie poświęceni Bogu, budujący na całości Bożego Słowa, którzy jednak tak bardzo koncentrowali się na sobie w samo uświęceniu, że tworząc wiele dodatkowych przepisów i ich interpretacji posunęli się za daleko, rozmijając się całkowicie z Bożym zrozumieniem posłuszeństwa.
Postawy faryzeizmu w kościele.
W języku potocznym, używając słowa faryzeusz, najczęściej mamy na myśli osobę obłudną. Kogoś, kto przybiera pewna zewnętrzną pozę, aby celowo wprowadzić innych w błąd. I rzeczywiście Jezus wielokrotnie użył w stosunku do faryzeuszy określenia obłudnicy. Lecz kiedy prześledzimy biblijne opisy zachowań ludzi należących do tej grupy, zauważymy, że w znacznej mierze nie była to obłuda polegająca na udawaniu kogoś innego niż się jest.
Raczej można powiedzieć, że ci ludzie w swojej duchowej ślepocie posunęli się tak daleko, że nie widzieli stanu w jakim się znajdują.
Źródłosłów wyrazu "faryzeusz" oznacza "odłączony". Byli to ludzie poświęceni Bogu, budujący na całości Bożego Słowa, którzy jednak tak bardzo koncentrowali się na sobie w samo uświęceniu, że tworząc wiele dodatkowych przepisów i ich interpretacji posunęli się za daleko, rozmijając się całkowicie z Bożym zrozumieniem posłuszeństwa.
Jakie to ma odniesienie do współczesnych nam czasów i kościoła?
Na podstawie własnych doświadczeń i służby duszpasterskiej, określiłem dziewięć postaw, niestety często spotykanych pomiędzy ludźmi świadomie wierzącymi, którzy w niewłaściwie ukierunkowanej gorliwości posuwają się za daleko w relacjach z innymi osobami. Nie twierdzę, że jest to pełny i wyczerpujący obraz tego problemu, a tylko główne postawy z jakimi się spotkałem.
1. Poświęcenie dla Boga na swój własny sposób. (Mt. 3,9)
Źródłem jest stworzenie własnego obrazu jak należy Bogu służyć. Wmówienie sobie, że jest to jedyny słuszny sposób, i każdy inny nie może pochodzić od Boga. Jak wielu chrześcijan jest gotowych walczyć i ginąć za sprawy nie mające większego znaczenia, tylko dlatego, że to są ich przekonania, a przecież te są jedynymi słusznymi. Nie mam na myśli spraw istotnych, dotyczących podstawowych zasad wiary, ale tych nad którymi patrząc na siebie nawzajem w miłości, powinniśmy przejść ponad. Wraz z tą postawą idzie w parze skrajny formalizm i dokładne przestrzeganie każdego szczegółu, mieszczącego się w tym własnym obrazie poświęcenia
2. Pycha prowadząca do duchowego zaślepienia. (Mt.15,14)
Jest to pycha wynikająca z samo poświęcenia, oddania, podporządkowania pewnym przepisom i zasadom. Ja jestem taki porządny, taki zaangażowany, tak bardzo się staram. Człowiek tworzy własne wyobrażenie jak należy podobać się Bogu, a następnie jest dumny z tego, że je wypełnia, a inni tego nie robią. Rozwijająca się powoli i niezauważenie pycha, konsekwentnie prowadzi do coraz większego duchowego zaślepienia, przy stałym przekonaniu o bliskości Boga.
3. Doskonała znajomość litery prawa. (II Kor. 3,6)
Oczywiście jestem zwolennikiem jak najlepszej znajomości Bożego Słowa i zachęcam do jego gorliwego studiowania. Mówiąc o znajomości litery mam na myśli osoby, które charakteryzuje specyficzna zdolność do wyszukiwania wyrwanych z kontekstu fragmentów Słowa, i używania ich przeciwko braciom i siostrom. Te wypowiedzi, przykryte płaszczem troski i napominania, mają zawsze jeden ukryty cel (czasem ukryty nawet dla tego kto to robi) udowodnić z użyciem Pisma drugiej osobie, że jest w błędzie, dla poprawy własnego samopoczucia.
4. Koncentracja na rzeczach mało istotnych i pominięcie tego co najważniejsze (Mt.23,23)
Zauważcie, że w powyższym fragmencie Słowa, Jezus nie powiedział, że były to rzeczy złe. Należało je czynić, ale nie pomijać tych o wiele ważniejszych. Jak często kościół zapomina o jego najważniejszym zadaniu? Naszym celem jest czynienie ludzi uczniami Jezusa, a wszystko inne jest tego pochodną. Wiele razy większość naszego czasu i energii marnujemy na działania, które są potrzebne, ale nie najważniejsze, a na te istotne już nie starcza nam sił.
5. Doszukiwanie się u innych słabości i upadków. (Łk. 18,10-14)
W tej dziedzinie kościół ma wielu doświadczonych fachowców, którzy przez większość swojego chrześcijańskiego życia, stale koncentrują się na życiu innych, sprawdzając z dokładnością aptekarza, czy wszystko wygląda tak jak powinno. Czekają na każdą okazję, by móc kogoś napomnieć, lub z troską przedstawić pastorowi problem obserwowanej osoby. Podstawą ich działania jest krytyka, często mylnie interpretowana jako dar napominania, jednakże nie mająca nic wspólnego z tym darem.
6. Surowość w ocenianiu (Łk. 18,10-14)
Ta postawa ma głębokie podłoże. Korzeniem jest niezrozumienie pełni Bożej miłości, akceptacji i przebaczenia. Efektem tego jest narzucenie sobie samemu bardzo wysokich standardów (aby podobać się Bogu), i stale towarzyszące poczucie winy związanej z ich niedotrzymywaniem. Aby zrzucić to brzemię, i choć przez chwilę poczuć się lepiej, osoba taka staje się bardzo surowa w podejściu do innych.
7. Ocenianie ludzi według pozorów (Łk. 18,10-14)
Przyczyna jest bardzo prosta. Chodząc w cielesności nie można rozeznawać w duchu. Nie widząc duchowej rzeczywistości, nie mając objawienia prawdziwego stanu człowieka, nie dostrzegając korzeni problemu, nie można postrzegać innych właściwie.
8. Utrzymywanie w porządku zewnętrznego życia przy bałaganie wewnątrz (Mt. 23,27-8)
Zwróciliście uwagę na to, że tak dobrze znane zdanie o narodzeniu na nowo, zostało przez Jezusa skierowane do faryzeusza Nikodema. Można powiedzieć, że Jezus chciał mu przekazać nie możesz dalej próbować poprawiać i udoskonalać własnego życia, to musi pochodzić od Boga i być czymś zupełnie nowym. Wielu wierzących, toczy niesamowite walki, ponosząc częste porażki, kiedy starają się poprawiać to, co już dawno powinno zostać zburzone. Zmagają się z sobą próbując osiągnąć o własnych siłach poprzeczkę Bożej akceptacji, starając się na nią zasłużyć, i żyjąc w stałym poczuciu winy i głębokiej frustracji.
9. Zwalczanie tego co nie mieści się w ramach własnego obrazu pobożności. (Mt. 12,24)
Faryzeusze wielokrotnie próbowali przyłapać Jezusa na jakimkolwiek upadku, ponieważ nie pasował do ich obrazu pobożności. Niestety także w kościele, ma miejsce wiele sytuacji, kiedy to, co jest trochę inne, jest krytykowane, odrzucane, a czasem wręcz ogłaszane jako bezbożne.
Szczególnie w poczuciu zagrożenia własnego autorytetu, przypuszczany jest atak na to co duchowe.
Mówi się, że najlepszą obroną jest atak. Osoby znające swoje miejsce w Bogu, swoje powołanie i autorytet nie muszą o nie walczyć. Wiedzą, że są w Bożym ręku i On ma o nich staranie. Ci którzy tego nie posiadają, stale odczuwają zagrożenie i niebezpieczeństwo utraty wpływów, a z tego miejsca już tylko krok, do przeciwstawienia się temu co duchowe.
Omawiając pokrótce postawy faryzeizmu w kościele, chciałem przede wszystkim trafić do dwóch grup osób.
Po pierwsze do tych, których diabeł nęka oskarżeniami o faryzeizm, podczas gdy ich życie jest całkowitym zaprzeczeniem tej postawy. Mam nadzieję, że zapoznanie się z powyższym tekstem pomoże wam wyzwolić się z tych oskarżeń.
Po drugie do tych, którzy rozpoznają powyższe postawy w swoim życiu. Jeżeli zmagasz się ze swoim życiem, stale próbując osiągnąć coś, aby zadowolić Boga, a żyjąc w poczuciu winy siejesz wokół siebie zniszczenie w życiu innych ludzi wołaj do Boga, aby objawił ci pełnię swojej miłości i akceptacji. Tylko to przyniesie ci prawdziwe wyzwolenie i wprowadzi cię w pełne pokoju życie w Bożym odpocznieniu.
Źródło: www.arka.cieszyn.pl. Artykuł zamieszczony za zgodą autora.
|