|
|
.:Arkadiusz Białoń: "Zła gorliwość."
Jeżeli klęska przychodzi od Boga, nikt nie jest w stanie jej powstrzymać. Jeżeli nadchodzi Boży sąd, to oprócz pokuty, nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Zła gorliwość.
Będziemy dzisiaj czytać słowo z II księgi Samuela 21. To słowo może się wydawać nie najlepsze jak na niedzielny poranek – mówi o wbijaniu ludzi na pal, ale nie na tym chcę się dzisiaj koncentrować, lecz na siedmiu Bożych prawdach, które są zawarte w tym fragmencie, a dotyczą kościoła i naszego chodzenia z Panem.
1. Bóg sprawuje kontrolę nad całą ziemią. On sprawuje kontrolę nad całą przyrodą i wszystkim co nas otacza. Księga Izajasza 40, 25-26 mówi: Z kim więc mnie porównacie, że mam mu być równy? – mówi Święty. Podnieście ku górze wasze oczy i patrzcie: kto to stworzył? Ten, który wyprowadza ich wojsko w pełnej liczbie, na wszystkich woła po imieniu. Wobec takiego ogromu siły i potężnej mocy nikogo nie brak. Hebr. 1,3 mówiąc o Jezusie, pisze ...podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy... Wszystko jest podtrzymywane słowem Bożej mocy. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ wielu wierzących ma niewłaściwe poznanie w tej sprawie. Wydaje im się, że diabeł przejął kontrolę nad niektórymi aspektami naszego życia i to on rządzi, a Bóg patrzy z boku i jeżeli zechce to zainterweniuje i go powstrzyma. A sytuacja wygląda zupełnie inaczej, to Bóg jest Panem i nie ma innego. On jest jedynym Bogiem i nie ma żadnego innego, i nie ma nikogo, kto byłby z nim w jakikolwiek sposób porównywalny. Nie da się porównać stworzenia ze stwórcą. Diabeł, wszelkie demony i duchowe zwierzchności, są stworzeniem, a tylko Bóg jest stwórcą, i jako stwórca sprawuje kontrolę. Diabeł nie może zrobić nic więcej ponad to co zostanie u dane, na co Bóg wyrazi zgodę. Kiedy patrzymy na to co dzieje się w przyrodzie, to ludzie również interpretują to na różne sposoby. Przyjdzie trzęsienie ziemi – diabeł nas zaatakował, pożar, powódź, wichura, tornado – wszędzie diabeł. A Bóg mówi – to ja dotykam ziemi, to ja zsyłam swój sąd, ze względu na nieprawość i grzech, bo ja jestem tym, który sprawuje całkowitą kontrolę i nie oddam tego w ręce kogo innego. Kiedy wierzący patrząc na swoje życie, widzą dotykające ich różne rzeczy, to jakie pierwsze słowo można usłyszeć? – diabeł. Jak często diabeł jest gloryfikowany w kościele, wywyższany poprzez nasze głupie wyznanie, przez to, że wszędzie, cokolwiek się zdarzy, widzimy jego rękę. Znowu chciał zaatakować, wprowadzić zamieszanie, zniszczyć. Słowo Boże mówi, że Bóg jest wierny i nie dopuści abyśmy byli kuszeni ponad nasze siły. Diabeł kusi, ale Bóg kontroluje i nie dopuści, aby zrobił więcej niż jesteśmy w stanie znieść. Pamiętajmy, że Bóg zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji ma wszystko pod kontrolą. W trudnych sytuacjach dla kościoła, o których dzisiaj słyszeliśmy, w czasach niewyobrażalnego dla nas prześladowania i ucisku, Bóg i tak ma wszystko pod swoją kontrolą. On wzmacnia naszych prześladowanych braci i siostry tak, że trwają przy nim i wyznają imię Jezus, a ich świadectwo przynosi taki owoc, że w tych krajach nawraca się więcej ludzi niż w całej zachodniej Europie, gdzie mamy wolność i możemy śmiało zwiastować Jezusa. Wierzę, że głębokie Boże poruszenie, które nadejdzie, przyniesie ze sobą prześladowania, i że wtedy każdy zanim wyzna, że Jezus jest Panem, poważnie się nad tym zastanowi wiedząc jakie konsekwencje poniesie, a niewierzący widząc, że kościół trwa przy Panu płacąc wysoką cenę, będą wiedzieli, że warto za tym pójść. Tak działo się podczas prześladowań chrześcijan za czasów imperium rzymskiego, i tak będzie, aż do samego końca. Kościół najbardziej dynamicznie rozwijał się kiedy był prześladowany, bo poganie wiedzieli, że są w stanie zdradzić każdego swojego boga i wymienić go na innego. Żaden z nich nie był gotów umrzeć za swoją wiarę, ale mógł ją zmienić jeżeli okoliczności tego wymagały. Nagle pojawili się chrześcijanie, którzy stali niezmiennie i powtarzali – tylko Jezus jest Panem. Nie będziemy się kłaniali żadnemu z waszych bogów, ani cesarzowi, a tylko Jezusowi. Byli prześladowani, zabijani, tracili swoje majątki i wszystko co mieli – a kościół dynamicznie wzrastał i przybywało tych, którzy wyznawali, że Jezus jest Panem. Poganie widzieli, że ci ludzie mają coś czego nie ma nikt inny, jakąś wewnętrzną siłę, której nie mają czciciele żadnego innego tzw. boga. Chrześcijanie wiedzieli, że Bóg sprawuje kontrolę nad wszystkim i jeżeli dopuścił do prześladowań, to doda sił, aby je przetrzymali, a nawet jeżeli będą musieli zginąć, to przejdą do Jego chwalebnej obecności. Wiedzieli, że przez śmierć nie tracą, lecz zyskują i będą w miejscu, do którego zmierzają. Życie nie było dla nich najcenniejsze, ale najcenniejszy był Jezus. Bóg sprawuje kontrolę nad każdą sytuacją życia. W historii, którą dziś rozważamy, słowo mówi, że nastał głód, i ten głód pochodził od Boga. Bóg chciał w ten sposób przemówić i wskazać na pewną sprawę, która powinna była zostać wyrównana. Nastał głód, i trwał trzy lata. Po pierwszym roku można powiedzieć – tak jakoś się stało, za rok będzie lepiej. W drugim roku, król zaczął pewnie już się nad tym zastanawiać, ale kiedy w trzecim roku nadal panował głód, Dawid szukał wyroczni Pańskiej, aby znaleźć tego przyczynę. Wyjaśnić dlaczego głód dotyka ziemię wbrew Bożym obietnicom.
2. Nie szukaj odpowiedzi gdzie indziej, ale szukaj Pana. U Niego szukaj odpowiedzi dlaczego coś dotyka twojego życia. Nie próbuj dowiedzieć się tego gdziekolwiek indziej, ale szukaj Pana. Możesz zastanawiać się sam, i wymyślić tysiąc odpowiedzi, które patrząc od strony fizycznej mogą być poprawne, co nie zmienia tego, że prawdziwa – duchowa przyczyna problemu może być zupełnie inna. Gdyby Dawid zastanawiał się na przyczyną suszy, zasiadłszy z radą uczonych i meteorologów, to powiedzieliby, królu, zaczęły wiać nowe wiatry, mamy ocieplenie klimatu, wycięliśmy za dużo lasów – to już tak będzie. Susza za suszą nastanie w naszym kraju. Z pewnością znalazłoby się wytłumaczenie dlaczego nie pada deszcz. Kiedy czasem oglądamy różne programy prowadzone przez naukowców próbujących udowodnić, że nie ma Boga oraz, że rzeczy ponadnaturalne opisane w Biblii mają naturalne przyczyny, to ci ludzie usilnie się starając, znajdują wytłumaczenie dla wielu wydarzeń. Tłumaczą w sposób naturalny egipskie plagi, przejście przez Morze Czerwone ( nie wiedzą tylko dlaczego w tym płytkim morzu utopiła się cała armia egipska, ale upierając się też można znaleźć jakieś wytłumaczenie). Gdzie ty będziesz szukać odpowiedzi na problem, który przyjdzie i dotknie twojego życia? Czy będziesz szukać jej tylko w sferze fizycznej czy też w obszarze duchowym?
Ludzie szukają odpowiedzi w różnych miejscach. Księga Ozeasza 4,12 mówi: Mój lud radzi się swojego drewna, a jego kij daje mu wyrocznię, gdyż duch wszeteczeństwa ich omamił, a cudzołożąc odstąpili od swojego Boga. Nie pogańskie ludy Kanaanu, ale mój lud, który znał swojego Boga, mający kapłanów i proroków, radzi się drewna, szukając odpowiedzi na nurtujące ich problemy. Dawid był zupełnie inny, Słowo mówi o nim, że szukał wyroczni Pańskiej. Szukał Pana, aby odpowiedział mu, co jest przyczyną głodu. Jeżeli coś takiego dzieje się w twoim życiu – szukaj Pana i pytaj go o przyczynę. On ci odpowie – może to jest tylko doświadczenie, a może znalazło się w twoim życiu coś, co musisz usunąć, jakaś sprawa, którą musisz wyrównać bądź porzucić. Nikt inny ci tego nie powie, tylko Pan, dlatego szukaj odpowiedzi tylko u Niego.
3. Nie próbuj przełamać tego sam, bo to i tak nic nie da. Kiedy przyszedł głód pochodzący od Pana, ilekolwiek by siali, i tak by nie wzrosło. Jakkolwiek wspaniałe stworzyliby systemy nawadniające, i tak by to nic nie dało. Jeżeli klęska przychodzi od Boga, nikt nie jest w stanie jej powstrzymać. Jeżeli nadchodzi Boży sąd, to oprócz pokuty, nic nie jest w stanie go powstrzymać. Ile razy anioł Pański wychodził przeciwko izraelitom by ich wytępić, tyle razy jedynie szczere wołanie do Pana powstrzymywało Boży sąd. Gdy Bóg wystąpi przeciwko jakiemuś narodowi i postanowi go wyniszczyć, to nic nie może tego zmienić, za wyjątkiem szczerej pokuty przed Bogiem. Można próbować się bronić, ale to i tak nic nie zmieni. Kiedy patrzymy na USA i panującą tam antyterrorystyczną panikę jaka zapanowała po zamachach. Wprowadzono setki różnych nowych zabezpieczeń, ale one i tak nie dają 100% pewności, że atak nie nastąpi znowu. Nikt nie jest w stanie zabezpieczyć się całkowicie, jeżeli Bóg tego nie powstrzyma. A gdyby nawet zabezpieczono się od terroryzmu, wtedy nadejdą trzęsienia ziemi, upały, powodzie, śnieżyce, huragany, bo kiedy Bóg podniesie swoją rękę, to nikt i nic nie będzie w stanie go powstrzymać. Zauważcie, co ostatnio się wydarzyło – Nowy York i okoliczne stany bez prądu. 50 mln ludzi pozbawionych elektryczności i możliwości normalnego funkcjonowania. Nie trzeba terrorystycznego ataku. Dwa dni temu przechodził huragan i kolejne 2,5 mln ludzi było pozbawione prądu. Stolica praktycznie sparaliżowana, urzędy nie działały, prezydent i kongresmeni opuścili miasto aby ratować swoje życie. Boga nie da się powstrzymać. W żaden sposób nie można samemu przełamać tego co zsyła Bóg.
Zach. 4,6 mówi: Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie – mówi Pan Zastępów. Kiedy Bóg zsyła coś, co dotyka naszego życia, w żaden ludzki sposób nie jesteśmy w stanie tego przełamać. Jeżeli Pan wyda wyrok, to nawet posiadając armię dziesięciokrotnie większą niż nasi przeciwnicy, i tak poniesiemy klęskę. Możemy wymyślić wiele świetnych sposobów, aby wyjść z jakiejś opresji, ale i tak żaden z nich nie zadziała. Kiedy Bóg zaczyna działać przez swojego Ducha, możemy być w pojedynkę przeciwko wielu i odniesiemy zwycięstwo. Gdy Boże błogosławieństwo zaczyna się zlewać, sytuacja wygląda zupełnie inaczej, dlatego nigdy nie próbuj przełamać tego sam. Szukaj Pana, jego obecności, przebywaj z Nim i przyjmij od Niego wszystko co chce ci dać.
4. Kiedy w życiu pojawia się nieprawość lub grzech, Boże obietnice przestają działać. Izraelici otrzymali wspaniałe obietnice obfitości w ziemi obiecanej, bo taki był Boży zamysł, ale warunkiem było szukanie Jego obecności, wierność i posłuszeństwo w podporządkowaniu Bożej woli. Równocześnie dotyczyła ich przestroga, że jeśli odwrócą się od Pana, to Jego błogosławieństwo zamieni się w przekleństwo, spadną na nich wszystkie choroby Egiptu dotykając ich domy, pola, dobytek oraz ich samych. Dokładnie tak samo działa Bóg w życiu ludzi wierzących. Jeżeli w twoim życiu pojawi się nieprawość i grzech, i pozwolisz aby tam zamieszkał i się zadomowił, możesz krzyczeć na diabła ile chcesz, możesz gromić go w imieniu Jezusa, ale mówienie w imieniu Jezusa działa tylko wtedy, kiedy On sam za tym stoi. Jeżeli nie jest to poparte Jego autorytetem, jest to takie samo imię jak każde inne. Gdy nie trwasz w społeczności z Nim, możesz gromić demony, tak jak robili to synowie Scewy, powoływali się na Jezusa, którego głosi Paweł, ale nie mieli z Nim osobistej społeczności.
Księga Jozuego 1,5 mówi: Nikt się przed tobą nie ostoi, dopóki żyć będziesz; jak byłem z Mojżeszem, tak będę z tobą, nie odstąpię cię ani cię nie opuszczę. Jakże wspaniała obietnica została przekazana Jozuemu przez Boga. Jozue w oparciu o tę obietnicę miał gwarancję, że po wejściu do ziemi Kananejskiej pokona wszystkich wrogów, z Bożym błogosławieństwem rozbije i zniszczy wszystkie armie, bo nad nim będzie Boże namaszczenie, a wszyscy jego przeciwnicy poniosą klęskę. Po wejściu do ziemi obiecanej, będąc posłuszny Bogu, odniósł wielkie zwycięstwo pod Jerychem. Wypełnił Boże oczekiwania, co do strategii zdobycia tego miasta. Niedługo potem poniósł sromotną klęskę pod Aj. Wydawałoby się jak to, przecież Bóg obiecał same zwycięstwa, powiedział, że będzie błogosławieństwo. Jozue mógł stanąć przed Bogiem i powiedzieć – zawiodłeś mnie, twoje Słowo nie działa, obietnice nie wypełniają się, miało być zwycięstwo, a oto porażka. Ale była pewna konkretna przyczyna przegranej i Słowo jasno o tym mówi. Jeden człowiek z ludu dopuścił się grzechu. Tylko jeden, pozostający pod dowództwem Jozuego Achan dopuścił się świętokradztwa i zabrał ze sobą z Jerycha rzeczy, które należało zniszczyć. Kiedy Jozue stał przed Bogiem, nie znajdujemy w jego ustach słów pretensji jakie czasem wypowiada kościół zarzucając Bogu – jakim prawem nie wypełniasz swoich obietnic? Słowo mówi co innego niż dajesz. Zarzucamy to Bogu, albo krzyczymy na diabła – nie możesz mnie okradać, bo Słowo daje mi obietnice. A diabeł mówi, będę cię okradał, Bóg mi na to pozwolił, bo dopuściłeś grzech do swojego życia, byłeś na tyle głupi, że dałeś mi się zwieść, a teraz mogę cię okradać dopóki będę chciał. Oczywiście w tym też kłamie, bo będzie mógł to robić do chwili kiedy będziemy pokutować przed Bogiem. Co zrobił Jozue? Rozdarł swoje szaty, padł na ziemię przed Panem i leżał tak aż do wieczora, on i starsi izraelscy, i sypali proch na swoje głowy. Nie mówił, Boże co ty narobiłeś, ale cóż mam powiedzieć gdy oto Izrael odwrócił się tyłem do swoich nieprzyjaciół. A Bóg odpowiedział wstań, czemu leżysz twarzą do ziemi i opowiedział mu co się stało. Dalej są zapisane bardzo znamienne słowa (Joz. 7,13) Nie będziesz mógł ostać się wobec swoich nieprzyjaciół, dopóki nie usuniecie spośród siebie tego, co jest obłożone klątwą. Innymi słowy, obietnica którą ci dałem nie będzie działać, dopóki nie usuniecie spośród siebie tego co obłożone klątwą. Wiemy o tym, że Achan, cała jego rodzina i dobytek zostały zniszczone i wtedy Izraelici na nowo zaczęli odnosić zwycięstwa. Obietnice znów zaczęły działać.
Czasem stojąc przed Bogiem, a żyjąc w grzechu i mówiąc mu, dlaczego obietnice nie działają, można usłyszeć Jego głos: moje Słowo działa ale w innej jego części, tej której kościół nie chce pamiętać, mówiącej o przekleństwie jeżeli będziesz żyć w nieprawości. Jeżeli będziesz żyć w grzechu cofnę moją rękę, a błogosławieństwo zamienię w przekleństwo.
Pamiętajmy o tym, obietnice Bożego Słowa mogą być martwymi, jeżeli nie będziemy trwali w społeczności z Nim, bo wszystko co mamy pochodzi od Niego, przez Niego i dzięki Niemu. I tylko kiedy trwamy w społeczności z Panem, jego Duch ożywia to Słowo i przydaje nam wiary.
5. Zła gorliwość również może sprowadzić Boży sąd. Niewłaściwa gorliwość może być nieprawością w Bożych oczach, która doprowadzi do tego, że Boży sąd dotyka Jego ludu. Na Saulu i jego domu ciążyła wina krwi dlatego, że wytracił Gibeonitów, bo starał się ich wytępić w swojej gorliwości o Judę. Zazwyczaj kiedy mówimy o niewłaściwej gorliwości Saula, to przede wszystkim kojarzy nam się historia o zwierzętach, które miały zostać zabite, a zostały zachowane, aby je złożyć Panu na ofiarę. W tym miejscu, które dzisiaj omawiamy, Słowo wskazuje, że Saul dopuścił się jeszcze czegoś innego i wydawało mu się, że robi dobrze i działa zgodnie z Bożymi oczekiwaniami, bo przecież Bóg kazał wytępić wszystkie narody kananejskie. Kiedy izraelici wchodzili do Kanaanu, o czym mówi 9 rozdział księgi Jozuego, to wyszli naprzeciwko nich Gibeonici i wprowadzili ich w błąd, a Jozue będąc duchowym przywódcom dopuścił się poważnego uchybienia nie pytając Pana o zdanie na ten temat. Gdy zobaczył, że przybysze mają zniszczone sandały i suchy chleb, pomyślał, że ci ludzie muszą być z daleka i można zawrzeć z nimi przymierze. Tak dzieje się kiedy podejmujemy decyzje bez konsultacji z Bogiem i wymyślamy coś sami, patrząc na okoliczności. Okoliczności mogą kłamać i wtedy właśnie kłamały. Gibeonici postąpili w sposób przewrotny, chcieli się uratować, wiedzieli, że Izraelowi nakazano wytępić wszystkie ludy, że Bóg im pomaga, i że nie mają szans się ostać jeżeli staną do walki przeciwko Bożemu ludowi. Właśnie dlatego postanowili wyłudzić przymierze. Zabrali ze sobą stare sandały, suchy chleb i powiedzieli jesteśmy z daleka. Kiedy wyruszaliśmy w drogę, te sandały były nowe a chleb świeży, i zobaczcie jak się w międzyczasie zestarzał. Okoliczności wskazywały, że nie ma żadnych przeciwskazań do zawarcia przymierza. Gdyby tylko Boży lud zapytał Pana, otrzymali by odpowiedź, brać miecze i ruszać do walki, należą do tych, których macie wytępić, lecz Izraelici nie zapytali. Zawarli przymierze, a w chwilę potem Gibeonici powiedzieli, drodzy Izraelici odtąd będziemy sąsiadami, bo my mieszkamy tutaj niedaleko. Izraelici zawrzeli gniewem, chcieli ich wytępić, ale było już za późno, bo starsi Izraela zawarli z nimi przymierze, dlatego podjęto decyzję, że zostaną ich sługami, będą rąbali drzewo i nosili wodę. To przymierze, pomimo, że wyłudzone, zachowało swą ważność przed Bogiem. Zostało zawarte i miało obowiązującą moc. Saul w swojej gorliwości, chcąc wytępić wszystkich, którzy nie należeli do Izraela, próbował wytępić również tych z którymi przed Panem zawarto przymierze. Ze względu na to Bóg odwrócił się przeciwko Izraelowi i nastał głód. Zła i nierozsądna gorliwość doprowadziła do tego, że Bóg zwrócił się przeciwko swojemu ludowi.
Rzym. 10,2 mówi o złej gorliwości: Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; Żydzi byli gorliwi dla Boga, chcieli Mu służyć, w tej gorliwości nie rozpoznali Mesjasza, w tej gorliwości tępili kościół. Nierozsądna gorliwość, którą jest przepełniony także nasz naród. Możemy obserwować to wszędzie dookoła, maryjne kapliczki, ludzi czczących obrazy, panoszącego się kolejnego demona, któremu jest oddawana chwała i cześć. Nierozsądna gorliwość wraz z brakiem poznania czy niewłaściwym kierownictwem. Gorliwość rzekomo dla Boga, wszyscy są chrześcijanami, Bożymi dziećmi. Możesz spotkać pijaka który ledwo trzyma się płotu i zapytać go czy jest chrześcijaninem, to co ci odpowie? Albo powiedz mu, że jest poganinem, to ci jeszcze po chrześcijańsku przyłoży, w obronie swojej wiary. Możesz spotkać narkomana, prostytutkę i każde z nich powie jestem chrześcijaninem, jestem dzieckiem Bożym, może trochę grzeszę, ale jestem Bożym dzieckiem. Spróbuj mu powiedzieć, że nie jest. Albo powiedz, że Maria była żydówką. Tak te Boże dzieci znają Boże Słowo, że obraża się strasznie, jak mogłeś obrazić Królową Polski. Zła gorliwość, pomimo, że religijna, ale zła – sprowadzająca Boży sąd na ten naród, doprowadzająca do tego, że prawie nic nie wychodzi. Czasem lepiej być nie gorliwym niż niewłaściwie gorliwym. Wiele razy kiedy się nad tym zastanawiam, to myślę, że wolałbym aby ten kraj był krajem ateistycznym tak jak Czechy, i żeby można było dopiero głosić, że jest Bóg, niż mówić do tych którzy są przekonani, że do Niego należą. Ale być może tak mi się tylko wydaje, a ktoś z czeskich braci powiedziałby coś dokładnie odwrotnego, że chciałby żyć w takim porządnym kraju gdzie prostytucja nie jest zalegalizowana, gdzie nie dokonuje się tylu aborcji i gdzie kościół ma jakiś wpływ na prawo.
1 Ptr. 4,15 mówi również o złej gorliwości: A niech nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako człowiek, który się wtrąca do cudzych spraw. Ten ostatni fragment “wtrąca do cudzych spraw” dotyczy wielu wierzących. Nadgorliwość, gdzie nie zajmujemy się swoim własnym życiem, sprawami własnego podwórka, ani tym czy jesteśmy już wystarczająco święci, aby podobać się Bogu, czy nasze własne grzechy nie są dla Niego obrzydliwością, ale zajmujemy się życiem innych ludzi. Przepatrujemy dokładnie życie innych, czy nie znajduje się tam jakiś grzech aby móc pójść i zrobić z tym porządek. Ja wiem, że Słowo mówi, że mamy się napominać i nie mówię przeciwko temu słowo, ale przeciwko złej, głupiej, cielesnej chrześcijańskiej gorliwości w której próbujemy ustawiać innych ludzi według własnych norm i standardów życia. Mam takie rozpoznanie w tej sprawie więc i ty musisz żyć dokładnie tak samo, a jeżeli nie to coś z tobą nie tak i spadnie na ciebie Boży sąd. Ta druga osoba ma jednak inne poznanie, patrzy na twoje życie i mówi, bracie kochany ja widzę coś co sprowadzi sąd na twoje życie. I tak zamiast wołać o łaskę dla siebie nawzajem, wyznajemy sąd, jeden nad drugim, a co gorliwsi jeszcze się potem modlą: zobacz Panie to zatwardziałe serce, ja przyniosłem mu Twoje przesłanie, a on nie chce go przyjąć, doświadcz go teraz, dotknij go, spuść na niego plagi, niech pozna, że żyje w nieprawości. Zła, niewłaściwa gorliwość – jak wiele jest jej w kościele. Kiedy próbujemy zastępować Ducha Świętego i poprawiamy ludzi na siłę, stosując własne sposoby. Gdy rozmawiamy z niewierzącymi, to mamy głosić im Jezusa, przekazywać ewangelię, ale to Duch Święty przekonuje o grzechu, a niektórzy w swojej nadgorliwości chcą zrobić więcej niż są w stanie, bo nie potrafią dotknąć głębi ludzkiego serca. Taka niewłaściwa gorliwość wielu ludziom zamknęła drogę do kościoła. Gdyby nie kilku gorliwych ludzi, którzy kiedyś na siłę usiłowali przekonać mnie, że mam się ochrzcić, może zrobiłbym to szybciej. Im bardziej mnie przekonywali, tym bardziej byłem zamknięty, dopóki Duch Święty mnie nie dotknął i przekonał, że jest to jego wolą. Ilu więcej spośród tych, którzy nigdy nie poznali darów Ducha Świętego mogłoby je mieć, gdyby nie zielonoświątkowcy, którzy zrazili ich do zborów zielonoświątkowych i od tego czasu pozostali zamknięci kiedy tylko usłyszeli nazwę tego kościoła. Gdyby nie ci, którzy widzą demony pod każdym krzesłem, dywanem i zasłoną, to wielu tych, którzy naprawdę są nękani przez moce demoniczne zostałoby uwolnionych, ale pozostają zamknięci, bo wszystko co związane z demonami kojarzy im się z brakiem równowagi. Gdyby nie nadgorliwość tych, którzy wkładają na wszystkich ręce aby uzdrawiać, a potem nic się nie dzieje, bo nie żyjąc z Jezusem nie mają mocy, być może potrzebujący uzdrowienia bardziej otwieraliby się na działanie Bożej mocy. Jak wiele zła może sprawić niewłaściwa gorliwość. A wszystko dla Pana, w imieniu Jezusa, w rzekomym namaszczeniu, którego nie widać, w mocy Ducha, której nie ma. Niewłaściwą gorliwością możemy sprowadzić Boży sąd na swoje życie.
6. W takich sytuacjach jest wymagane zadośćuczynienie. Mówiąc to chcę podkreślić, że dla wierzących, krzyż jest miejscem zadośćuczynienia. Tamci ludzie musieli zostać wbici na pal, musiała zostać przelana ich krew, żeby Bóg powstrzymał swój sąd i przestał uderzać w ziemię izraelską. List do Kolosan 2, 14 mówi: Wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża. Czegokolwiek się dopuściłeś, cokolwiek zrobiłeś w swoim życiu, jakkolwiek zasmuciłeś Jezusa, za wyjątkiem grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, ale gdybyś go popełnił nie byłoby cię na tym miejscu, jakiejkolwiek nieprawości się dopuściłeś, czy jak za daleko posunąłeś się w swojej złej gorliwości – jest miejsce, w którym to wszystko może zostać usunięte, gdzie Boża plaga może zostać zatrzymana – to krzyż Jezusa. On zapłacił za wszystkie nasze grzechy. Przez pokutę, jego krew usunie każdą rzecz, która dopuszcza wroga do twojego życia, że przychodzi zniszczenie a diabeł śmieje ci się w twarz i wykrada rzeczy, należące do ciebie zgodnie z Bożym Słowem. Krzyż jest jedyny miejscem, gdzie można uzyskać od tego uwolnienie, jedynym miejscem gdzie można uzyskać zwycięstwo. Mówię o autentycznej pokucie, a nie o opisanej w księdze Malachiasza powierzchownej pokucie kapłanów zraszających ołtarz Pana swoimi łzami, aby potem wracać do cudzołóstwa. Mówię o prawdziwej pokucie wiążącej się z porzuceniem grzechu, ostatecznym rozwiązaniem problemu. Mówię o chwili kiedy stajesz przed Panem i mówisz mam już tego dość, nie chcę, już nigdy więcej, pragnę wolności i zwycięstwa w Tobie, już nigdy więcej nie chcę do tego wrócić. Nie przepraszasz Go tylko dlatego by się lepiej poczuć i znów za jakiś czas powrócić do swojego grzechu, ale wiesz, że albo skończysz z tym teraz, albo Bóg skończy z tobą. Pragniesz naprawdę się wyrwać i ostatecznie porzucić grzech. Kiedy w takim stanie przychodzisz pod krzyż, w pokucie przed Panem, mówisz nienawidzę grzechu i nie chcę już nigdy więcej go czynić, ale mieć zwycięstwo w Tobie, to wtedy możesz przyjąć Bożą wolność, oczyszczenie, zwycięstwo i koniec Bożego sądu oraz zamianę przekleństwa w błogosławieństwo. Słowo Boże mówi, że Jezus stał się za nas przekleństwem, abyśmy mogli mieć błogosławieństwo w Nim. W Nim zostało nam darowane wszelkie duchowe błogosławieństwo niebios. Jeżeli trwamy w społeczności z Nim, w czystości i świętości, a nie jesteśmy tylko teoretycznymi chrześcijanami, to te błogosławieństwa sprawdzają się w praktyce. Pamiętajcie nie jesteśmy w stanie uzyskać zwycięstwa sami, ale kiedy przychodzimy pod krzyż, to jeżeli Jezus nas wyswobodzi będziemy prawdziwie wolnymi. W Nim jest prawdziwe zwycięstwo. Ja wiem, że są wierzący, którzy zmagają się przez jakiś dłuższy okres swojego chrześcijańskiego życia z grzechem i nie mogą zwyciężyć, ale jest miejsce w którym Bóg chce dać ci odnieść całkowite zwycięstwo. Do tego musi doprowadzić cię do miejsca gdzie będziesz wiedział: zwycięstwo albo śmierć, albo ja rozprawię się z grzechem, albo Bóg rozprawi się ze mną i będzie koniec. Wierzę, że Bóg chce oczyszczać swój kościół, przynosić uświęcenie, a to dzieje się poprzez krzyż.
7. Kiedy ukorzymy się przed Bogiem, On odwróci to co dotykało naszego życia. 14 wiersz mówi:odtąd Bóg był znów łaskawy dla ziemi. Wydarzyło się coś ważnego, większość izraelitów mogła nawet o tym nie wiedzieć, mogły dotrzeć do nich tylko jakieś niejasne pogłoski, siedmiu ludzi zostało zabitych i Bóg znowu łaskawie patrzył na ziemię. Kiedy oni jeszcze wisieli na palach, na ziemię spadł deszcz i ziemia zaczęła znowu rodzić. Zmiana w duchowym wymiarze, znalazła odzwierciedlenie w wymiarze fizycznym. Zadośćuczynienie za nieprawość, której dopuścił się Saul, doprowadziło do zlania błogosławieństwa na wszystkich izraelitów. Wierzę, że kiedy przychodzimy do Pana, pod Jego krzyż, i doznajemy oczyszczenia oraz zwycięstwa nad tym co gnębiło nasze życie, to Bóg zamienia, tak jak obiecał w księdze Joela 2,23-26, również fizyczny wymiar ludzkiego życia. Wycofuje swoje wojsko, które niszczyło, aby jego lud wołał do swojego Boga, ale kiedy to się stanie On mówi, wynagrodzę wam szkody poprzednich lat.
Zauważcie tę wspaniałą obietnicę, nie tylko od teraz będzie dobrze, ale jeszcze odzyskacie to, co straciliście w tamtym czasie. To co zesłałem było wam potrzebne abyście otrząsnęli się ze swojego duchowo cudzołożnego życia i służyli jedynie waszemu Bogu. Ja jestem tym, który ma moc was błogosławić i chcę to robić. Amen.
Źródło: www.arka.cieszyn.pl. Artykuł zamieszczony za zgodą autora.
|