|
|
.:Mirosław Kulec: "Życie Hiskiasza- lekcja duchowej rzeczywistości (część pierwsza)."
Kochani bracia i siostry, witam Was serdecznie i raduję się z przywileju głoszenia Słowa Bożego w ten wspaniały poranek. Jeszcze raz słońce wstało nad naszym miastem i Bóg dał nam jeszcze raz szansę, by żyć życiem pełnym oczekiwania i radości. Wiem, że nie wszyscy mają tu powody do tego, co przywykliśmy nazywać radością, lecz wiem też, że Pan Jezus zastawia nam stół Słowa Bożego i możemy się posilać, patrząc na jedyną prawdziwą rzeczywistość, która została zawarta w Bożym Słowie. Niedawno Bóg dał mi takie Słowo, dotyczące życia Hiskiasza. Ta księga stała się dla mnie mocnym przeżyciem i gdziekolwiek miałem możliwość być, starałem się dzielić tym wielkim przesłaniem nadziei, które Bóg włożył w moje serce dla innych. Chcę się podzielić z wami dziś czymś z życia Hiskiasza, jednego z największych mężów Bożych, którzy byli wśród królów judzkich. Zdecydowanie niewielu królów w ludzie Bożym, w Judzie lub Izraelu, chodziło drogami Pana. O większości z nich czytamy, że czynili to, co złe w oczach Pana. O wielu z nich czytamy, że czynili to, co się Bogu nie podobało, zepsuci władzą i bałwochwalstwem nie liczyli się z tym, co powiedział Bóg. Czy wiecie, że to, co powiedział Bóg, to Słowo Boże, to nie jakieś sugestie mogące pomóc psychicznie lub materialnie, nie uwagi na przyszłość, z których ewentualnie można skorzystać. To Słowo Boże, to żyć albo umierać, to nadzieja albo beznadzieja, od naszej postawy względem Słowa Bożego będzie zależało to czy będziemy przeklęci, czy też błogosławieni. Hiskiasz jest jedynym, o którym czytamy, że nie tylko podobał się Bogu, ale Bóg go porównuje z Dawidem. To jest niesamowite, tej historii nie wolno nam nie zauważyć! Każda historia, przypowieść, wszystko w Słowie Bożym może stać się dla nas ratunkiem ku zbawieniu, pomocą, by żyć, napomnieniem i zachętą. Dzięki Bogu za Słowo Boże dla takich ludzi jak my!
Wierzę, że to słowo, którym się z wami podzielę, będzie dawało wam siłę i nadzieję w trudnych chwilach. Powiem wam, że w moim życiu to słowo powstało wtedy, kiedy w ludzkiej mądrości nie miałem się do kogo zwrócić i musiałem się zwrócić po radę do Pana. Boże rady są ratunkiem dla naszego życia, a Boża mądrość prowadzi nas do najlepszych decyzji, które potem owocują w taki sposób, że sami jesteśmy zadziwieni, bo po ludzku zrobilibyśmy coś zupełnie innego. Otwórzcie kochani Biblie i rozkoszujcie się Słowem Bożym, Druga Księga Królewska 18:1-7.
Było dla mnie radością słyszeć, że Słowo Boże staje się odpowiedzią w dolinie cienia wielu ludzi. Bóg miał dla mnie odpowiedź w mojej dolinie cienia. Przez ostatnie 14 lat służby przeszedłem różne doliny cienia. Myślę, że nie ma takiego chrześcijanina, który by chodził z Jezusem i nie wiedziałby, o czym mówię, kiedy mówię o dolinie cienia. Mówię o miejscu, gdzie wydaje się, jak gdyby niebo było z ołowiu, gdzie wydaje się, że nie ma dokąd pójść. Nagle okazuje się, że w tym wszystkim, co uważaliśmy za tragedię naszego życia, Bóg przygotował dla nas wyjście. Bóg przygotował łaskę i ratunek, choć w świetle Jego obecności z potężną mocą dochodzi do mnie, że nie zasłużyłem na to niczym. A jednak Pan przychodzi i bierze nasze życie w Swoje cudowne ręce, słyszy ten płacz i wołanie. Przychodzi i znajduje nas takimi małymi, wystraszonymi i już nie wypomina twardych słów, niecnego pokazywania palcem, nierozumnej mowy. Jego miłość jest tak ogromna i łaska tak wielka, że jeśli jej naprawdę doświadczasz w modlitwie, zaczynasz brzydzić się tym, czym byłeś, tym, co bezrozumnie się wypowiada. Jest tylko płacz i prawdziwa pokuta w świetle Bożego Słowa o ratunku i pomocy z góry. Niech Pan was błogosławi i Słowo Boże, które będziemy czytać.
„W trzecim roku panowania Ozeasza, syna Eli, króla izraelskiego, objął władzę królewską Hiskiasz, syn Achaza, króla judzkiego. Miał dwadzieścia pięć lat, gdy objął władzę królewską, a dwadzieścia dziewięć lat panował w Jeruzalemie. Matka jego nazywała się Abi, a była córką Zachariasza. Czynił on to, co prawe w oczach Pana, wszystko tak, jak czynił Dawid, jego praojciec. On to zniósł świątynki na wyżynach, potrzaskał słupy i rozkruszył węża miedzianego, którego sporządził Mojżesz; do tego bowiem czasu synowie izraelscy spalali mu kadzidło, nazywając go Nechusztan. Na Panu, Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego poprzedników. Był przywiązany do Pana i nie odstępował od niego, przestrzegając przykazań, jakie Pan nadał Mojżeszowi. Toteż Pan był z nim, wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się. Zbuntował on się przeciwko królowi asyryjskiemu i wypowiedział mu poddaństwo” (2 Król. 18:1-7). Amen.
Dwie rzeczy chciałbym tutaj szczególnie podkreślić. Trzeci werset mówi, że czynił on to, co było prawe w Bożych oczach, a po drugie: Pan był z nim i wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się. Toteż Słowo Boże mówi, że zbuntował się on przeciwko królowi Asyrii. W historii świata zmieniają się imiona, zmieniają się imperia, zmieniają się królowie, ale Pan Jezus się nie zmienia! Amen. Wierzymy w to. Pan Jezus się nie zmienia, nasz Bóg się nie zmienia. Dzisiaj, kiedy żyjemy w czasach łaski, to czasy łaski nie znaczą, że żyjemy w dniach, kiedy robimy Bogu łaskę. Tak się niektórym wydaje. Ale czas łaski znaczy, że Boża miłość, Boże ręce są otwarte. On mówi: Pójdźcie do mnie wszyscy, jestem tym samym Bogiem, który zawsze was wybawiał. To, czego uczy nas historia Hiskiasza, może dotyczyć każdego z nas. Nie chcę wam opowiedzieć historii o jakimś tam królu, który coś tam, gdzieś tam uczynił, a potem żył długo i szczęśliwie. Biblia to nie zbiór bajek, to realne światło dla naszych nóg w tej drodze i nie można powtarzać za ześwietczałym otoczeniem, że nie ma to właściwie związku z naszą szarą codziennością. Chcę wam kochani przyjaciele, bracia i siostry powiedzieć, że historia Hiskiasza ma ogromny związek z naszą codziennością!
Hiskiasz był człowiekiem prawym w Bożych oczach i niewielu królów otrzymało od Boga takie świadectwo jak on (w. 3). Jest to świadectwo Słowa Bożego, a wszyscy wierzymy, że Słowo Boże było natchnione Duchem Świętym i jest Słowem od Boga dla ludzi. Pan był z nim. To oznaczało błogosławieństwo w jego życiu i w tym, co czynił. Tutaj zaczyna się cała ta historia.
Nasze życie wskazuje, po czyjej stronie stajemy. Co czynimy, komu chcemy się podobać. Możemy chcieć się podobać Bogu albo światu, albo nawet wbrew Bogu i światu podobać się tylko sobie samemu. To jest często udziałem ludzi religijnych, którzy w swoim zapędzie religijnym są wbrew światu, ale nie widzą, że są również wbrew Bogu. Podobają się tylko samym sobie. Widziałem już ludzi, którzy nie znajdowali żadnej przyjemności w chodzeniu do kina, teatru, piciu, paleniu czy pornografii, mówili tylko o Bogu, lecz byli utrapieniem swojego zboru, problemem dla pastora i zgorszeniem dla świata. Kiedyś bym nie uwierzył, że coś takiego jest możliwe! Teraz jednak nie czas o tym mówić i chciałbym wrócić do tematu naszego rozważania.
Hiskiasz w bezbożnych czasach, w czasach podobnych do naszych, dokonał duchowego wyboru. Słowo Boże w siódmym wersecie powiada nam, że zbuntował się on przeciwko królowi asyryjskiemu i wypowiedział mu poddaństwo. To był ten rodzaj buntu, który podoba się Bogu. Ktoś powie: „Bogu nie podoba się żaden bunt”. Bogu podoba się, kiedy buntujesz się przeciwko systemowi wartości i grzechowi, w których żyjemy w naszych czasach. Bogu podoba się, gdy buntujesz się i nie możesz znieść płaczu osła uwięzionego w studni i zagłuszającego swym krzykiem sabatowe przyjemności rozpieszczonego towarzystwa. Bogu podoba się, kiedy mówimy: „Nie, ja będę stał za Jezusem wbrew temu, co jest dzisiaj modne”. Czasem trudno tak mówić, co podoba się Panu Bogu, ale Słowo Boże objawia nam Jego charakter i wtedy widać to jasno. Chwała niech będzie Jezusowi, jeśli wystarczy nam ku temu odwagi. Ten rodzaj buntu podobał się Panu Bogu – bunt przeciw złu, przeciwko grzechowi, przeciwko systemowi religijnemu tamtych dni. Słowo Boże mówi, że Hiskiasz zrobił dwie rzeczy. Zrobił to, co było w jego siłach, czyli pobił Filistyńczyków i zrobił to, co pozornie było ponad jego siły – sprzeciwił się Asyrii. Pozwólcie, że użyję pewnego porównania. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy wojewoda śląski czy wojewoda lubelski wypowiedział wojnę Stanom Zjednoczonym, potem zebrał Straż Miejską i powiedział: „Poradzimy sobie z Ameryką!”. Co by ludzie o nim powiedzieli? Jakie byłyby komentarze polityków na świecie? Wyobraźcie sobie komentarze w Niemczech, we Francji, Wielkiej Brytanii... Jeden wojewoda wypowiada wojnę Stanom Zjednoczonym i szykuje Straż Miejską, żeby się z nimi rozprawić. Amerykanie wysłaliby jedną flotę, załóżmy byłaby to flota numer 4. Pozostałe 3 zostałyby w Ameryce. Kiedyś czytałem, że jeden lotniskowiec jest w stanie wygrać wojnę ze średnim państwem, jest tak uzbrojony.
Do czego zmierzam w tej chwili – chcę wam powiedzieć, jaki duchowy sens chcę nadać moim słowom. Słowa, które mówię mają taki duchowy sens, że król Hiskiasz przeciwstawił się Asyrii nie mając żadnych szans. Wyglądało to tak, jak gdyby pchła powiedziała do słonia: „Teraz się z tobą porachuję!”. Słowo Boże mówi, że kraje tamtych czasów były poddane Asyrii. Król Hiskiasz nie znał Nowego Testamentu. Ale gdyby znał Nowy Testament, którego w tamtym czasie jeszcze nie było, zacytowałby wam słowo: „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was” (Jak. 4:7). Król Hiskiasz poddał się Bogu, przeciwstawił się diabłu, systemowi antychrysta tamtych czasów, Asyrii, ale był jeden problem – diabeł nie zamierzał uciekać. Czyżby Słowo Boże mówiło coś nie tak? Czyżby w Nowym Testamencie działało to inaczej? Nie. Ale czasami drogi Boże są wyższe niż drogi ludzkie. Chcę wam pokazać dzisiaj historię o Bożej wierności, o Bożym miłosierdziu i litości nad naszym życiem, wbrew światu i wbrew nadziei. Kiedy nasz kraj i nasi sąsiedzi poczytają nas za niegodnych życia, staniecie i powiecie „nie” systemowi i „tak” Jezusowi. Ludzie będą mówić: „Stajesz przeciwko zbyt wielkiej rzeczy”.
Taka postawa nie zawsze kończy się tym, że diabeł ucieka. Również nasze chrześcijaństwo ma swoją cenę. Powiedzcie, czy Jezus Chrystus nie był zwycięzcą nad złym i szatanem? Był, amen! Nikt nie ma wątpliwości. Ale powiedzcie też, czy Jezus nie był prześladowany, czy Jezus nie był pohańbiony, czy nie był opluwany? Nowy Testament nie składa się tylko z chodzenia po wodzie i uzdrawiania chorych. Składa się również ze słów: „Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą” (Jan 15:20). Nasz Pan płacił cenę bycia Synem Bożym i my będziemy płacić cenę. Słowo Boże nas uprzedza, że każdy, kto chce żyć i prowadzić pobożne życie w Jezusie Chrystusie będzie jeździł „cadillakiem” i miał cztery domy... Nie. Prześladowania znosić będzie – mówi Słowo Boże, wbrew dzisiejszej popularnej ewangelii. Będziesz cieszył się Kościołem, może będziesz szczęśliwym ojcem, matką lub kimś, kto doświadczy wielu Bożych błogosławieństw i wierności, lecz może się to stać pośród prześladowań.
W salonach politycznych tamtych czasów, przy mentalności tamtych ludzi, wszyscy kiwali głowami Asyrii „tak, tak, tak”, podobnie jak dziś przytakują temu systemowi. W te utarte układy, w to całe zło, które Asyria rozlewała na tamtych terytoriach, wdziera się czyjeś „nie”. Malutki Hiskiasz, jak mała pchła, staje naprzeciwko słonia i mówi „nie”. W tym samym dniu, kiedy Hiskiasz mówi „nie”, duchowa rzeczywistość zaczyna się zmieniać i zaraz potem całe siły piekła kierują się w kierunku jego domu. Chcę tak stać z moją rodziną, chcę wbrew demonicznej logice i współczesnej świeckości szeptać wieczorami do serc moich dzieci, by, cokolwiek będzie się działo, miały wiarę w Słowa tego, który nie kłamie! Chcę to szeptać, głosić, krzyczeć: Jezus jest naszym zbawieniem, nie wszystko rozumiem, ale wierzę Ci Panie i oto stoję. Popatrzmy, co się tu dzieje. Hiskiasz ośmiela się sprzeciwić. Jaka będzie odpowiedź wroga?
Asyria wyrusza na wojnę, ziemia dudni, jak palec oskarżyciela armia wroga zmierza w kierunku pięknej ziemi. Cały świat słyszy, że po drodze zmiatają dosłownie każdego. Zacząłem sobie to wyobrażać, kiedy siedziałem w moim biurze w domu. Wyobrażałem sobie ludzi, może tak jak na tych polach tutaj, jak stali i pracowali i nagle słyszą, jak trzęsie się ziemia: „bum, bum, bum...” i zza horyzontu wyłaniają się flagi i rydwany, armia ciągnie się po horyzont, dudni ziemia. Ludzie przerywają pracę w polu i pytają: „Dokąd zmierza taka armia?”. Ktoś, kto wie, mówi: „Wiecie co? Szaleniec tam daleko w Jerozolimie powiedział „nie” do Asyrii. Oni idą, żeby się z nim rozprawić. Biada ich dzieciom i ich ludowi”. Ludzie z politowaniem kiwają głowami, że Hiskiasz wierzy jeszcze w Boga w takich współczesnych czasach... „Jak to, ty wierzysz w Boga? Myślisz, że ci Bóg pomoże?”. Armia maszeruje i ludzie wiedzą, że będą oglądać, jak za kilka miesięcy niewolnicy z Jerozolimy aż po horyzont będą maszerować do Asyrii. Tak było zawsze. Jeszcze nikt przecież nie wygrał. Przyszły czasy, że nikt nie może przeciwstawić się Asyrii. Asyria rządzi i stawia ludzi, gdzie chce. 11 werset 18 rozdziału mówi nam o tym, że: „uprowadził król asyryjski Izraelitów do Asyrii i osadził ich tam w Chalach i nad Chaborem, rzeką Gazonu, i w miastach medyjskich za to, że nie słuchali głosu Pana, Boga swego, i przekroczyli jego przymierze, a tego wszystkiego, co nakazał Mojżesz, sługa Pana, nie słuchali i nie czynili” (2 Król. 18:11-12). Oto za nieposłuszeństwo Izrael w kajdanach po raz kolejny i nie ostatni maszerował do Asyrii. Oto jeden mały król Hiskiasz w Judzie postanowił stanąć po Bożej stronie. Czyżby również miał pomaszerować do niewoli?
Ludzie widzieli, jak się ziemia trzęsła, widzieli armię. Hiskiasz nie był w stanie stworzyć armii, która miałaby rozmiar choć jednego ich oddziału. Asyria rządzi, stawia ludzi tam, gdzie chce i dzieli narody, jak chce, a ludzie muszą jej słuchać. Tak jak dzisiejszy system przydziela ludziom ich działkę, szufladkuje ludzi w ich niewolę, szufladkuje ludzi w ich rozpacz. Chodzicie do pracy, widzicie to. Na naszych ulicach poszufladkowany, zniewolony naród, który nie wie, w którym kierunku ma się udać. Nagle malutki Hiskiasz, malutki ktoś staje i mówi „nie”! Powód niewoli i poddaństwa jest taki sam wtedy, jak i dziś. Bóg się nie zmienił i duchowe zasady się nie zmieniły. Jeżeli dzisiaj jesteś w niewoli, poddany czemukolwiek, przyczyną zawsze jest grzech! To grzech wpędza człowieka w niewolę. A teraz Hiskiasz stanął i powiedział „tak” Bogu.
Asyryjczycy zdobywają po drodze wszystko. Myślę, że Hiskiasz zaczyna spać niespokojnie. Kolejni posłowie wchodzą, stają przed tronem króla, wręczają mu listy i mówią: „Królu, są już trzy dni drogi”. „Królu, są już dwa dni drogi!”. Pewnego poranku wchodzą oficerowie do jego komnat i mówią: „Królu, wyjdź na mury, widać ich flagi, a ziemia aż dudni. Już przyszli”. Hiskiasz siedzi i zaczyna się bać. Kiedy są jeszcze daleko Hiskiasz zaczyna się zastanawiać, czy aby dobrze zrobił, że zaufał Bogu... Zbliża się wróg, który jest potężny, pomocy nie widać znikąd. Polityka zna takie słowo jak kompromis, ewangelia go nie zna. To jest ta polityka, system tego świata, system, w którym przyszło nam żyć, system, w którym korupcja jest normalnością, cudzołóstwo jest normalnością, kiedy połowa Kościoła ma prawo jazdy za łapówki, kiedy ludzie nawet plany własnych budynków przekupują łapówkami, mają kradzione oprogramowanie, kiedy czymś normalnym jest kłamstwo i oszustwo. I kiedy nagle mówisz „nie” i ogłaszasz, że Jezus jest twym Panem, to system odzywa się pomrukiem: „Nie podskakuj mały, bo cię zrównamy z ziemią”. Potem otaczają nas dumne flagi wroga, który przychodzi, by się mścić i pokazywać swą władzę. A Pan w ciszy naszej komory modlitewnej odzywa się: „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe” (Rzym. 12:2). My może powiemy: „Panie, popatrz, w jakich ja czasach żyję; już dwadzieścia razy zdawałem na prawo jazdy, nie mogę się czegoś doprosić, nie mogę coś uzyskać. Panie, popatrz, co o mnie mówią!”. Nie upodabniaj się. „Tak bym chciał ich sposobami...”. Nie upodabniaj się! Nie bądź taki, jak oni!
Hiskiasz zaczyna przeżywać, co będzie. I myśli sobie: „Chyba się wycofam z mojej postawy, przesadziłem z tą Asyrią. Filistyńczyków mogłem pobić, ale z Asyrią to przesadziłem. Nie mam żadnych szans”. Do jego życia przychodzi kompromis. Bracia i siostry, kochani moi przyjaciele, Boże Słowo nie mówi, co kompromis zrobił jedynie z życiem Hiskiasza. To słowo mówi nam dzisiaj, Duch Święty chce nam pokazać, co kompromis zrobi z naszym życiem. Gdy wróg ruszy na twoją rodzinę i dom, dzieci w strachu skulą się przy tobie czując, że tata nie siedzi jak zwykle w fotelu, ale ma poważne problemy; żona poczuje, że coś się dzieje, świat przezornie odsunie się na bezpieczną odległość i zamilkną głupie rady skorumpowanych ludzi. Nie idź wtedy na kompromis, to lekcja, której też uczy nas ta historia. Twoja rodzina, twoje dzieci widzą, gdzie uciekasz w trudnym czasie. Jeśli zapamiętają Cię jako modlącego się, będą o tym pamiętać w dniu zwycięstwa. Dzieci uciekają często do kryjówki ojca. Jeśli była w barze, to i one się tam znajdą, jeśli na kolanach, to będzie to i ich ucieczka. Uczmy się więc, co jest dobre dla naszego życia z tej wspaniałej historii o ludzkiej małości i ogromie Bożej łaski. Hiskiasz najpierw chwyta się kompromisu, ale Bóg nie kończy tu lekcji, której chce nam udzielić.
„Wtedy król judzki Hiskiasz wysłał do króla asyryjskiego do Lakisz takie oświadczenie: Zgrzeszyłem, lecz odstąp ode mnie, a ja przyjmę na siebie wszystko, co na mnie nałożysz. I nałożył król asyryjski na Hiskiasza, króla judzkiego, haracz w wysokości trzystu talentów srebra i trzydziestu talentów złota. Oddał więc Hiskiasz całe srebro znajdujące się w świątyni Pana i w skarbcach domu królewskiego. W tym to czasie kazał Hiskiasz zdjąć obicia z drzwi przybytku Pana i ze słupów, które król judzki Hiskiasz pokrył złotem, i posłał to królowi asyryjskiemu” (2 Król. 18:14-16).
Oto efekty kompromisu. Kompromis ograbia jego skarbiec i wcale nie pomaga mu zachować pokoju. Jeśli pójdziecie na kompromis w waszym życiu, to on ograbi skarbiec świątyni, którą jesteście; ozdoby waszego Zbawiciela, ozdoby ewangelii, którą zwiastujecie; w dodatku nie przyniesie żadnego pokoju. Diabeł się nie nawrócił. Nie wyszedł na jakimś nabożeństwie do przodu, nie nawrócił się i nie wstąpił do Kościoła. Diabeł przyszedł po to, żeby zabijać, kraść, niszczyć i nic tego nie zmieni. Kompromis was tylko pogrąży.
Ludzie czasami myślą, że idąc z diabłem, z systemem, z potęgą jego mediów, mody, stylów i krzyku coś zyskują. To pomoże diabłu tylko mocniej stać i atakować ciebie. Im więcej skłamiesz, tym większe oskarżenia przeciwko tobie wytoczy diabeł. Osłabi cię, zniszczy twoją duchową wrażliwość i twoje możliwości. Oddzieli ciebie od Boga. Spójrzcie na Hiskiasza i jego kompromis. To, co było ozdobą przybytku Pana, zostaje wydane diabłu. Człowiek musi zrezygnować ze swojej świętości, żeby podobać się światu. Posłuchajcie, co mówię i zapamiętajcie te słowa: musisz zrezygnować ze swej świętości, jeśli chcesz się podobać światu, albo musisz zrezygnować ze świata, jeśli chcesz być święty. To, co jest ozdobą twojego i mojego życia, musi być oddane – i to dotyczy życia każdego z nas.
Święte ozdoby naszego życia, o co tu chodzi? Czy wiecie, że jesteście świątynią Ducha Świętego? Czy wiecie, że On mieszka w was? W konflikt ze światem staniemy wszyscy, a kompromis ma nas pozbawić prawdziwej ozdoby, która tak jak ozdoby świątyni była prawdziwą ozdobą naszego życia. Ktoś powie: „Co to ma wspólnego z Hiskiaszem?”. Hiskiasz zdziera złoto nawet z drzwi świątyni, żeby przekupić tyrana, który idzie w jego kierunku, żeby przekupić potęgę zła, która zmierza w kierunku jego domu i w kierunku wszystkiego, co jest dla niego cenne. Świątynia wygląda jak stodoła obdarta ze złota, a tyran się nie zatrzyma.
Słowo Boże używa takich określeń jak „ozdoba”. Na przykład pracownicy mają ozdobę. Czy pracujecie albo pracowaliście dla kogoś? Paweł pisał do niewolników, czyli do pracowników naszych czasów, pisząc do Tytusa: „Niech sobie niczego nie przywłaszczają, ale niech im dochowują całkowitej, niezawodnej wierności, aby we wszystkim byli ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga” (Tyt. 2:10). To nie jest to, w co dzisiaj się wierzy. Mamy nie kraść, mamy pracować uczciwie, wyciągać rękę po uczciwie zapracowaną wypłatę i być ozdobą nauki naszego Zbawiciela. Jest ktoś, kto chce cię pozbawić tej ozdoby, ktoś, kto chce, żebyś pracował tak, jak wszyscy. Pamiętam jednego brata od nas ze zboru w Chełmie. Osobiście widziałem jak, kiedy inni obijali się i schodzili na flachę, on jeden zostawał na dachu pracując. Pracował w firmie budowlanej. Był jedynym na koniec miesiąca, który wyciągał ręce po słusznie zarobioną wypłatę, choć może nie największą. Był ozdobą nauki, którą głosił i było też widać to w jego życiu. Pracownicy, macie ozdobę i musicie się zaprzedać nieuczciwości, aby dać tę ozdobę diabłu.
Słowo Boże mówi też, że na przykład kobiety, siostry mają ozdobę. Świat ma dla nich inne propozycje, a Biblia mówi, żeby ich ozdobą był „ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem” (1 Piotra 3:4). Dzisiaj świat mówi: „Co ty gadasz!”. Zobaczcie jak wyglądają nasze ulice. My jesteśmy Kościołem, my jesteśmy kimś innym, kimś, kto ma inny kierunek. Jeśli Biblia mówi, że taka jest ozdoba chrześcijańskich kobiet, oznacza to, że diabeł uderzy właśnie tam w pierwszej kolejności. To pozwoli mu zachować w zborze nie przemienione osoby, które będą pełne ducha kłótliwości i gadulstwa, będą dokładną przeciwnością tego, co w Bożym guście jest piękne.
Do Kościoła Pan kieruje Słowo w Przypowieściach: „Synu mój! Zachowuj przezorność i roztropność i nie spuść ich z oczu, a będą one życiem twojej duszy i ozdobą twojej szyi” (Przyp. 3:21-22). Szyi, której głową jest Chrystus. Uwaga na Słowo Boże!
Świat mówi: „Daj mi to, co jest twoją ozdobą świętą, a ja uczynię z ciebie gwiazdę” – taka jest diabelska propozycja. Potem to widać na ulicach naszych miast, znajdujemy to wreszcie w Kościele, jak ludzie zatracają zupełnie już swój gust, zatracają zupełnie ten dobry smak. Ostatnio widziałem książkę na temat studium Księgi Joba z babką w mini na okładce. Gdyby zobaczyli to nasi ojcowie... Jak bardzo trzeba już nie mieć smaku… Ja nie mówię, że coś jest złe w ubiorze, bo to nie o tym jest teraz mowa, chcę tylko powiedzieć: straciliśmy smak. Uznaliśmy, że skoro światu wolno, a trudno go za to winić, to i nam się przyda.
Kiedy kompromis okradnie Boże dzieci z wszystkiego, co mają, to czy myślimy, że diabeł sobie pójdzie do domu? Diabeł nigdy nie zawróci! On nie zapomina, że mu się sprzeciwiłeś. Okradziony ze świętości, mądrości i pokory, odkryjesz, że on i tak nie zawrócił, że postanowił cię zabić. Diabeł nie przyszedł tylko, żeby kraść, przyszedł, żeby zabijać! Wróg przychodzi bez względu na wszystko. Wróg przychodzi i zaczyna kpić z resztek wiary, którą miał Hiskiasz. Ograbił własną świątynię, żeby zatrzymać Asyrię; zrobił wszystko, żeby jakoś odwrócić gniew Asyrii, ale ma otrzymać największą duchową lekcję swojego życia.
„Mimo to król asyryjski wysłał z Lakisz przeciwko królowi Hiskiaszowi Tartana i Rab-Sarisa, i Rabszake z potężną armią do Jeruzalemu, i ci, nadciągnąwszy i przybywszy do Jeruzalemu, zatrzymali się przy wodociągu górnego stawu, przy drodze na pola pilśniarzy” (2 Król. 18:17).
Co tu widzimy? Pomimo wszystkich starań, darów, kompromisów, oni i tak tam stoją. Wszystko teraz wygląda beznadziejnie. Pozory mylą. Wydaje się, jakby nie było już nadziei dla Hiskiasza. Skarbiec pusty, społeczność z Bogiem w kawałeczkach, a diabeł stoi u drzwi, puka i mówi: „Dzień dobry, przyszedłem, żeby wziąć to, co moje!”. Diabeł pyszni się swoją potęgą i małością Hiskiasza: „I rzekł do nich Rabszake: Powiedzcie Hiskiaszowi: Tak mówi wielki król, król asyryjski: Na czym opierasz swoją ufność? Czy mniemasz, że samo słowo warg już starczy za radę i pomoc w walce? Na kimże to teraz polegasz, że zbuntowałeś się przeciwko mnie?” (2 Król. 18:19-20).
Zaczynają się kpiny. Najpierw to są kpiny z tego, co materialne: „Oto oparłeś teraz swoją ufność na tej nadłamanej lasce trzcinowej, na Egipcie, która wbija się w dłoń każdego, kto na niej się opiera. Takim jest faraon, król egipski, dla wszystkich, którzy na nim polegają” (2 Król. 18:21). Również w waszym życiu diabeł stanie u bram i będzie kpił ze wszystkiego, w co wierzyliście: z waszego zatrudnienia, postawy, firmy, pieniędzy, zdrowia, z wszystkiego, co materialne będzie kpił i mówił: „Nie masz już pieniędzy, nie masz przyjaciół, którzy cię zrozumieją, nie masz znajomości, jesteś nikim! Dokąd możesz pójść?”. Będzie się śmiał. Potem kpiny są jeszcze gorsze, zaczynają dotyczyć tego, co duchowe, dotykają twej relacji z Bogiem: „A jeśli mi powiecie: Na Panu, Bogu naszym, polegamy, to czy nie jest to ten sam, którego świątynki na wzgórzach i ołtarze poznosił Hiskiasz, powiadając do Judy i do Jeruzalemu: Tylko przed tym ołtarzem tu w Jeruzalemie pokłon oddawać będziecie?” (2 Król. 18:22). Teraz już kpi z tego, co duchowe. Diabeł będzie mówił: „Co ty myślisz, że Jezus ci pomoże? Czy ty naprawdę wierzysz, że Bóg ci pomoże? Popatrz wokoło, ilu zwiedzionych, rozbitych chrześcijan chodzi, ilu ludzi znałeś, co wierzyli w Boga, patrz, do czego doszli – zerem są dzisiaj. I ty będziesz taki! Myślisz, że jesteś lepszy?”. A my musimy stać i mieć odpowiedź na to w naszym duchowym życiu.
To nie zawsze są takie dosłownie słyszalne diabelskie słowa, ale czasami sytuacja naszego życia pokazuje, że tak właśnie jest, a ludzie przytakują oskarżającej nas beznadziejności. Lecz właśnie w tym miejscu zaczynamy widzieć coś niezwykłego – diabeł miesza z sobą prawdę i fałsz! Opowiada, jakoby Hiskiasz miał duże religijne winy na swoim sumieniu. Przypomina mi dzisiejszych zwolenników świętego obrazu, któremu śpiewają piosenki, hymny i modlitwy, a nienawidzą żywego człowieka. On podważa Bożą wierność, lecz przykłady, które przytacza: zburzenie świątynek, usunięcie bałwochwalstwa, nie mają nic wspólnego z tym, że Hiskiasz nie był wierny Bogu; wręcz przeciwnie – to właśnie była wierność. Mówi o religii, ale nie mówi o Stwórcy nieba i ziemi, naszym Panu. Świątynki i ołtarze – ależ oczywiście, że są niczym! Dobrze zrobił Hiskiasz, że je zniszczył. Diabeł się śmieje, wrogowie asyryjscy u bram miasta, tak jak diabeł śmieją się i mówią: „Który z bogów ziemi mógł mi się przeciwstawić?”. Asyryjczycy pytają go, tak jak diabeł mówi ludziom bez poznania Chrystusa: „Który z bogów mi się przeciwstawił? Ty myślisz, że twój Bóg to zrobi?”. Nie mam problemu z odpowiedzią na to pytanie. Mój Bóg nie jest takim samym bogiem jak każdy bóg przez małe „b” na tej ziemi! W godzinie trwogi, kiedy przychodzi straszna sytuacja, to często zapominamy o tych rzeczach. Wierzący wtedy zaczynają chodzić w różne miejsca po pomoc.
Potem kpina zaczyna się pogłębiać. Diabeł kpi według swojej diabelskiej logiki. W 23 wersecie widzimy, jak Asyria reprezentuje tutaj siłę zła. Kpi jeszcze dogłębniej. „Teraz więc zrób zakład z moim panem, królem asyryjskim: Ja ci dam dwa tysiące koni, czy będziesz mógł posadzić na nich jeźdźców?” (2 Król. 18:23). Innymi słowami Asyria mówi do niego: „Damy ci dwa tysiące koni, czy to ci pomoże wygrać z nami wojnę?”. Hiskiasz wiedział, że nie może nawet marzyć o tym, żeby mieć jazdę złożoną z dwóch tysięcy koni. Nie stać go było na to. Tu diabeł śmieje się i mówi, że może ci dać to, czego nigdy sam byś nie osiągnął: „Dam ci takie wyżyny duchowego poznania, jakich sam nigdy nie osiągniesz. Pokażę ci rzeczy, od których ci włosy na głosie staną, a i tak nie dasz mi rady! Nie poradzisz sobie ze mną”. Jak wielu ludzi w czasach biedy uwierzy w diabelskie kłamstwo i przyjmie te dwa tysiące. Jak wielu ludzi w trudnych chwilach pobiegło, bo diabeł im zaproponował to samo. Na szczęście Hiskiasz nie przyjął tej propozycji. Kiedy chorowałeś, ludzie mówili: „Twój Bóg cię nie uzdrowi! Ale ja znam jednego Chińczyka, przykładać ci będzie kamienie do głowy, na pewno ci się poprawi. Albo cię całego ponakłuwa”. Dzisiaj niektórzy wierzący już chodzą na seanse z akupunkturą, inni czytają horoskopy. Bawią się w satanizm i nie zamierzają wyznawać tego jako grzech.
Słowo Boże mówi, że Asyria śmiała się z Hiskiasza: ”Poza tym, czy to wbrew woli Pana ja wyruszyłem przeciwko temu miejscu, aby je zniszczyć? To Pan rzekł do mnie: Wyrusz przeciwko temu krajowi i zniszcz go!” (2 Król. 18:25). Potem jest wygłaszana szydercza przemowa. W tamtych czasach, zgodnie ze sposobami prowadzenia wojny, miasto było oblężone. Po słowach Asyrii podchodzą pod mury, na murach stali obrońcy, ludzie nasłuchiwali, co tam się dzieje i zaczynają wygłaszać szyderczą przemowę mówiącą o strasznym losie oblężonych – takie były metody walki. Ale szydercza przemowa jest wygłaszana w taki sposób, aby rozumieli ją wszyscy, nie tylko tłumacze na murach. Jest wygłaszana językiem prostych ludzi. Szydercza przemowa nie jest wygłaszana językiem polityków i teologów, szatan chce mówić językiem zrozumiałym nie tylko dla przywódców.
Dzisiaj diabeł tak samo się śmieje i nie mówi językiem teologii. Diabeł używa języka codzienności. Zobaczcie dzisiaj na MTV, na te pokemony, czary, baśnie, kolejne cudowne sposoby na zarabianie, na tę muzykę, na całą machinę zła. Ona cała używa języka zrozumiałego dla ludzi. Wiem, że teologowie woleliby, żeby diabeł toczył z nimi spory na wersety przy okrągłym stole. Najlepiej, gdyby diabeł wyjechał z nimi na Antarktydę, tam by sobie zrobili ośrodek konferencyjny i tam spieraliby się z diabłem, kto ma rację. Ale diabeł nie przyszedł się spierać, przyszedł mordować, kraść i zabijać! Będzie mówił językiem waszych dzieci, waszych rodziców! Będzie mówił językiem zrozumiałym dla tych, którzy się źle mają i którzy będą chcieli go słuchać. Będzie mówił jak populistyczni politycy, tak, żeby go zrozumieli ci, którzy nie wiedzą dokąd iść – to była zawsze jego metoda. Jego celem jest pozbawienie nadziei prostych ludzi, nie teologów. Udaje troskę o ludzi, zaczyna krytykować Kościół, społeczność, wierność zasadom... W 27 wersecie mówi: „Ludzie, czy chcecie cierpieć z tymi, którzy zdecydowali wiernie stać w tym mieście? Czy chcecie jeść kał i pić mocz?” – tak było w oblężonych miastach. „Czy wy chcecie ginąć marnie? Korzystajcie z życia! Oto ja stoję u murów waszego życia, chodźcie ze mną!”.
Czy to, co mówi diabeł, nie brzmi czasami logicznie i prawdziwie? On woła po judejsku, mówi Słowo Boże. Tak, żeby wszyscy rozumieli (w. 28). Używa takiego języka, że wszyscy rozumieją. Wiecie, gdzie jest ukryta tajemnica? Dzisiaj diabeł też woła po judejsku, powiem to bardziej współcześnie – diabeł woła po chrześcijańsku. Jego ulubionym stwierdzeniem jest: „to też jest chrześcijańskie”. On używa dzisiaj takiego języka, żeby zwieść ludzi. „Niech was nie zwodzi Hiskiasz, nikt was nie wyrwie z mojej ręki!”. Ludzie myślą, że nie ma nadziei, że musi być jak jest i liczy się tylko to, co uda się wyrwać od życia. On mówi: „Zabiorę was do ziemi podobnej do waszej”. To straszne kłamstwo zabiło już tysiące ludzi pod pozorem uwolnienia. Pokazuje nam to 32 werset: „Aż przyjdę i zabiorę was do ziemi podobnej do waszej, ziemi zboża i moszczu, ziemi chleba i winnic, ziemi oliwników, oliwy i miodu, i będziecie żyć, a nie umierać. Tylko nie słuchajcie Hiskiasza, gdy was zwodzi powiadając: Pan wyrwie nas” (2 Król. 18:32).
Ten system kieruje przesłanie: „Dam wam coś podobnego do chrześcijaństwa. Dam wam coś, co wygląda jak chrześcijaństwo. Poślę was do podobnej ziemi, ale bądźcie jak wszyscy albo będzie z wami źle. Nie słuchajcie dzisiejszych Hiskiaszów!”. Dzisiejsi Hiskiasze to są ci, którzy pozostali wierni Słowu Bożemu. System mówi: „Nie słuchajcie ich. Ja was poślę do ziemi podobnej do waszej!”. Izraelowi dał ziemię sam Bóg. A on im mówi: „Ja was poślę do podobnej”. Ludzie idą do podobnej i znajdują ją w różnych organizacjach New Age. Wchodzą w New Age, medytacje, narkotyki, różnego rodzaju transe i mówią: „Prawie jak chrześcijaństwo, a może nawet lepiej, bo działa”.
Pana Jezusa wkłada pomiędzy wszystkich innych bogów ziemi: „Któryż spośród wszystkich bogów ziem wyrwał swoją ziemię z mojej ręki, że Pan miałby wyrwać Jeruzalem z mojej ręki?” (2 Król. 18:35). Czy rozpoznajecie w tym nasze czasy? Czy Biblia zostawi nas tutaj bez odpowiedzi? Słowo Boże pokieruje nas w najlepsze miejsce, do którego możemy się udać.
Lud milczał, kiedy oni to mówili. Ale Hiskiasz nie milczał, lecz nie rozmawiał z nimi. Hiskiasz udał się najpierw do proroka, potem się modlił. Chodził pomiędzy prorokiem i modlitwą. Bóg mu powiedział ustami Izajasza: „Nie bój się tych słów, które słyszałeś, a którymi lżyli mnie pachołcy króla asyryjskiego” (2 Król. 19:6). Modlitwa zadecyduje teraz o wszystkim. Niedawno mieliśmy w zborze grupę z Ukrainy. Jeden z braci składał świadectwo, które bardzo mnie dotknęło. Ten brat był w wojsku, na morzu. Podczas sztormu mieli potężną awarię na maszcie. Kapitan szukał ochotnika, który naprawiłby tę awarię. I ten brat zgłosił się do naprawy i powiedział: „Pójdę i naprawię to, ale zrobię to o godzinie dwunastej”. Przed dwunastą przygotowali go i on wyszedł na ten maszt, ryzykując własne życie i to, że nigdy nie wróci. Po usunięciu awarii zszedł na dół. Kapitan zaczął go pytać, dlaczego o dwunastej: „Czy przesądny jesteś?”. A on powiedział: „Kiedy wychodziłem z domu idąc do wojska, z mojej małej wioski, to mama stanęła w drzwiach i powiedziała mi: „Synu, gdziekolwiek będziesz, chcę, żebyś wiedział, że codziennie o dwunastej modlę się o ciebie”. W mocy tej modlitwy mógł dokonać rzeczy, których inni nie mogą. Są dziesiątki świadectw wierzących ludzi, którzy w mocy modlitwy, kiedy pozornie nie było już żadnej nadziei, pokazywali, że Bóg jest mocen.
Hiskiaszowi mówią: „Nie słuchaj Boga, niech cię nie zwodzi”. Podważane jest Boże Słowo dane przez Izajasza. Pan do niego mówił: „Nie bój się, Hiskiaszu!”. A diabeł spod murów krzyczy na niego: „Nie widziałeś, co robię z nieposłusznymi?”. Lecz Bóg ciągle mu powtarza: „Nie bój się”.
Chciałbym pokazać wam sytuację, która teraz następuje. Pod murami rozlokowana jest jedna z najpotężniejszych armii. Wkrótce ma się zacząć szturm, któremu Hiskiasz nie jest w stanie się oprzeć. Już widać szturmowe oddziały, przygotowany jest ogień i machina śmierci ma ruszyć, wszyscy widzą, że logicznie rzecz biorąc nie ma nadziei. Asyria po raz ostatni wysyła posłów. Posłowie biorą pergamin i doręczają Hiskiaszowi list do rąk własnych od dowódcy asyryjskiego. Jest to list pełen pogróżek i bluźnierstw, mówiący o tym, że ma się poddać albo będzie z nim źle. Hiskiasz czyta ten list. Każde słowo zawarte w tym liście jest właściwie prawdą. Jesteś w beznadziejnej sytuacji, nie masz żadnych szans. Hiskiasz zrobił to, co jest najwspanialsze w życiu chrześcijańskim. Hiskiasz poszedł z tym do Pana. Tu jest ten najpiękniejszy werset w całej historii o Hiaskiaszu: „A gdy Hiskiasz przyjął z rąk posłów list i przeczytał go, poszedł do świątyni Pana i rozwinął go przed Panem” (2 Król. 19:14). To jest jeden z najpiękniejszych wersetów – rozwinął ten list przed Panem! On pewnie wołał: „Panie, Ty wiesz, Panie, Ty możesz! Ja nie dam rady, ale Ty możesz! Prawdą jest to, co mówił diabeł, wielu już zabił, wielu już zniszczył, teraz jest kolej na mnie”! Może jutro diabeł przyjdzie do ciebie z takim listem. Ktoś z was powie: „Jaki list od diabła?”. Jutro lekarz wręczy ci badania i powie ci rzeczy, o jakich nie chce się słyszeć: „Proszę pana, z tego jeszcze nikt nie wyszedł”. A może twoim dzieciom wręczy lekarz badania i powie: „Przykro mi, medycyna nic nie może zrobić”. Jutro twój szef wręczy ci zwolnienie i powie: „Do widzenia, dziękujemy panu”. Wrócisz do domu i nie będzie do kogo pójść po pracę. Chcę ci powiedzieć, kochany przyjacielu, idź do świątyni i rozwiń ten list przed Panem. Może lekarze rozłożą ręce, a ludzie, kiedy zobaczą wyniki badań, powiedzą: „Wiesz co, nie chcę cię oszukiwać, ale nie widziałem, żeby ktoś z tego wyszedł”. Ludzie będą z politowaniem kiwać głowami.
To jest wielkie miejsce Słowa Bożego, wspaniałe świadectwo. Za oknem było słychać diabelski śmiech, asyryjska armia śpiewała wojenne pieśni, ziemia dudniła, przygotowali się do ataku... A gdzieś tam, w zaciszu świątyni, mały Hiskiasz rozwinął list przed wielkim Bogiem i zapadła Boża decyzja, a Boży palec został wyciągnięty w kierunku armii asyryjskiej i zaczęły się dziać rzeczy, których strategia Asyrii nie przewidywała. Hiskiasz klęczał przed Panem i łzy płynęły mu po twarzy, a Bóg miał dla niego odpowiedź.
Bóg nie pozwoli krzywdzić swojego narodu – to jest wielka duchowa prawda. A druga duchowa prawda jest taka, że Bóg chce, abyśmy wołali do Niego o pomoc. Jego naród tym się różni od wszystkich innych, że ma Boga, który słyszy, widzi i odpowiada. Hiskiasz był człowiekiem, który doświadczał Boga, doświadczał Bożego działania. Gdy widzimy obce armie, które całymi tysiącami z jeszcze większymi stratami zawracają spod murów miasta, to czy to nie jest cud? Potężna armia poniosła tysięczne straty i zawróciła sprzed murów Jeruzalem, bo Boża ręka zdecydowała, jaki będzie wynik bitwy.
O! Mogę sobie to wyobrazić. Ludzie znowu pracują w polu i czekają, kiedy rozlegnie się dudnienie ziemi i Asyria będzie wracać z łupami. Ale oto przebiegło dwóch żołnierzy i po drodze wyrzucili tarcze. Po chwili jeszcze dwudziestu przebiegło ze strachem w oczach. Ludzie są świadkami, jak jedna z najpotężniejszych armii wraca całkowicie rozbita i zdziesiątkowana sprzed murów Jeruzalem. Wszyscy to widzą. Historia oczami bezbożników powie, że była to konieczność militarna, bo choroba, bo biegunka, bo cokolwiek. Będą mieli te same usprawiedliwienia, których używają, żeby nie pójść do zboru. Ale my wiemy, kto i jak tam zadziałał.
Kochani, to jest wielka duchowa prawda dla waszego życia. Pewnego dnia Asyria, system, wręczy wam list, który przekreśli wasze życie w oczach wszystkich. Rozwińcie go przed Panem, płaczcie przed Panem! Czekajcie na Pana, a przyjdzie odpowiedź! Będziecie oglądać zwycięstwo. Ja je widziałem w moim życiu i wielu z was, którzy tu siedzicie, widziało. Będzie zwycięstwo! Legiony szatana zawrócą od łóżeczka waszego dziecka, zawrócą sprzed bram twojego domu, zawrócą z twojego życia, bo sam Wszechmogący stanie na drodze i będziesz świadectwem na chwałę Syna Bożego, aby wszyscy widzieli, że warto w milczeniu czekać na Pana. Alleluja, warto czekać na Pana! Znów ludzie potem będą mówić: „No, lekarz się pomylił, złe wyniki badań ci dał”. Potem przyjdzie inny bezbożnik i powie: „No, aparatura też się myli, na pewno nie miałeś raka”. Ty odpowiesz: „Wiesz, no wyłysiałem, schudłem dwa razy! Ledwo żyłem, Bóg mnie uzdrowił!”. On powie: „To była pomyłka, ty sobie wmówiłeś, że masz raka”. Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że wam pomógł przypadek. Biblia nigdzie nie opisuje, kim jest pan przypadek i nie ma go w Biblii, ale Biblia opisuje Pana Boga wszechmogącego, który ratuje twoje życie! Nie zapomnij Mu podziękować, gdy w dniu niedoli będziesz mógł powiesić flagę zwycięstwa na chwałę Jezusa! Tą flagą będą twoje pieśni, świadectwo, twoje modlitwy przed całym światem.
„Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie” (1 Jana 4:4). Amen? Świat będzie różnie na to reagował, lecz ty stój wiernie. Nie bądź jednym z tych, którzy nie pójdą dziękować Panu. Wiesz dlaczego? Przyjdą słoneczne dni i skończy się dolina cienia, przyjdą radosne dni. Hiskiasz otrzyma 40 lat pokoju i dobrobytu. Przyjdą w twoje życie dni, które wymodliłeś. Zwyciężyłeś swoje życie, zwyciężyłeś dla swego zdrowia, dla swego świadectwa, na chwałę Syna Bożego. Ale słońce nie świeci cały czas. Bądź wdzięczny Panu, trwaj w modlitwie i wdzięczności, bo minie dobry czas. Pewnego dnia wyjdziesz na mury modlitwy i zobaczysz, że z oddali zbliża się kolejna armia, zza horyzontu już widać nowe wojenne flagi, przezorni „przyjaciele” dadzą ci do zrozumienia, że oni właśnie nie mają czasu i uciekną. Zobaczysz, że idą kolejne problemy, a ty musisz być jeszcze bardziej gotowy niż kiedykolwiek. Teraz jednak już wiesz, że nie jesteś sam. Pan chce, by studiować Jego Słowo. Nie robimy tego jednak dla Jego przyjemności, lecz dla naszej zbawiennej wiary, by nigdy nie zapominać jak dobry wcześniej był Pan. On się nie zmienił, nie postarzał, nie poszedł na emeryturę. Sprawdźmy tylko czy nie odeszliśmy już zbyt daleko od Jego realności w pogoni za cieniami i pozornymi cudami.
To jest coś dużo więcej. Ty, nasz zbór, ja – nie jesteśmy kimś religijnym, kto przychodzi do kościoła. Jestem ojcem malutkich dzieci, o które zamierzam się modlić i zamierzam stać na drodze demonom i diabłu, zamierzam zawracać zło z ich życia. Jestem pastorem, waszym bratem, ojcem małych dzieci, mężem jednej żony i zamierzam stać w modlitwie, żeby Bóg mógł błogosławić mój dom, który chce służyć Panu. Tak, już to mówiłem i powtórzę, jestem pastorem, kocham moich zborowników i zamierzam się za nich modlić bez względu na to, co ktoś sobie o tym pomyśli. Jestem przyjacielem przyjaciół, modlącym się o nieszczęśników i wrogów. Jestem tym, kim Bóg chce mnie widzieć i nie dlatego, że mi się to podoba, bo czasami to jest bardzo trudne, ale dlatego, że wiem, jaką wojnę toczę. To jest to, czym ty jesteś przyjacielu, bracie i siostro, ale czy nie zaniedbasz tego? Tu musisz odpowiedzieć sobie sam. Mijają dni i lata, widać czy zbór i Kościół ma w tobie świadectwo o Jezusie i pożytek dla Bożej chwały. Nigdy nie zapominajcie, jaki dobry i wierny był dla was Bóg. Jeśli z Nim wytrwamy, pewnego dnia już na zawsze z Nim będziemy. Chwała Jezusowi!
Korekta gramatyczna: Izabela Turtoń.
Źródło: www.zbor.org. Artykuł zamieszczony za zgodą autora.
|