|
|
.:Artur Grabara: "Królestwo Boże."
Spis treści
- Wprowadzenie
- Wstęp
- Kilka spojrzeń
- Królestwo Boże
- Sprawiedliwość
- Pokój
- Radość
- Duch Święty
- Królewskie Kapłaństwo
- Kapłani Boga
- Epilog1
Wprowadzenie
W niniejszej pracy będę się starał w sposób jasny, prosty i obrazowy przedstawić Królestwo Boże, o którym nauczał i które objawił, oraz zapoczątkował tu na ziemi Jezus Chrystus. Podczas swojej pielgrzymki po Izraelu nasz Pan wypowiedział podczas „kazania na górze” bardzo intrygujące słowa:
”Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” Mt. 6,33
Czy słowa te oznaczają, że mamy pozostawić pracę, nie pracować, bo przecież skoro wszystko inne będzie nam dodane, to już nie potrzeba się trudzić. Bóg nam wszystko da? A może Biblia namawia do lenistwa? W liście ap. Pawła do Tesaloniczan czytamy, że „kto nie chce pracować, niechaj też nie je” (II Tes 3,10b).
O co więc chodzi? Ewangeliści podają, że wszystko nam będzie dodane, natomiast Paweł, że mamy pracować.
Jest jednak słowo, które nam wskazuje na różnicę pomiędzy pracą a szukaniem Królestwa Bożego, brzmi ono „NAJPIERW”. A wiec poznanie tego Królestwa jest dla nas sprawą nadrzędną, pierwszoplanową w stosunku do pracy, czy też zbytniej troski o byt. Właśnie – „ZBYTNIEJ”. Z kontekstu całego fragmentu wynika (Mt. 6,24-34), że mamy się nie troszczyć a nie przestać pracować. To Bóg troszczy się o nas, a my mamy Go poznać. A jak Go poznamy to i na pewno pokochamy, gdyż „Bóg jest miłością”
Czego Bóg pragnie od swojego ludu?
Bóg mówi:
„słuchaj Izraelu”, (V Mój 10,12-22)
ale czego, o czym, kogo???
„Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie”
Kiedyś, gdy król Saul nie chciał słuchać dokładnie tego, co Bóg mu powiedział, przyszedł do niego prorok Samuel i oznajmił mu:
„ Czy takie ma Pan upodobanie w całopaleniach i rzeźnych ofiarach, co w posłuszeństwie dla głosu Pana? Oto: Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani. Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i on wzgardził tobą, i nie będziesz już królem.”
Słuchajmy, więc Słowa Pana. Poznawajmy to, co On chce nam objawić odnośnie swojego królestwa, gdyż sam nas o to prosił. A kiedy rozsyłał swoich uczniów mówił do nich, aby głosili, że przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii”
Wstęp
Kiedy poznajemy Pana Jezusa Chrystusa, czy to z kart ewangelii, czy też w naszym codziennym życiu, często pełni jesteśmy niepojętego podziwu dla jego osoby. Ludzie często kojarzą Boga z jakimś nadprzyrodzonym tworem, który potrafi tylko rozkazywać i zakazywać. Boga, którego władza oparta jest na przymusie, bezwzględności i na karaniu nieposłusznych. Często w swoich niedorzecznych wizjach malują Go, jako starego dziadka, który już tak zniedołężniał, że nie potrafi zapanować nad żywiołami ziemi i wszechświata. Jaki jest ten Bóg, jakie jest jego królestwo? Czy rzeczywiście Bóg zmienił się na przestrzeni historii i inny był kiedyś a inny jest teraz? Jaka jest jego natura, natura króla?
Ludzie, którzy poznali Jezusa Chrystusa wiedzą, że poznając Go, poznają jednocześnie jego Ojca przez Ducha Świętego (J 10,30 „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”). Słowo Boże mówi, że ten Duch, to duch Syna Bożego, który w nas woła „Abba, Ojcze!” (Gal. 4,6)
A więc kim jest ten Syn Boży, Jezus Chrystus, jaki On jest? Wiele tysięcy książek napisano na Jego temat, i wiele się o Nim mówi.
Pragnę się podzielić z wami tym, czego się dowiedziałem, o Królestwie Bożym, jakie On zapoczątkował tutaj na ziemi, oraz jakim je objawił w Nowym Testamencie na przyszłość, tzn. w pełni.
Kilka spojrzeń
Zaczynając zbierać materiał na temat tegoż królestwa, od razu natknąłem się na wiele zestawień i porównań.
Oto kilka z nich:
1. Porównując ze sobą teksty Starego i Nowego Testamentu, można zauważyć, że ani raz w Starym Przymierzu nie użyto zwrotu: „Królestwo Boże” – lub podobnego do niego – „Królestwo Niebios”, a natomiast w Nowym Przymierzu stwierdzenie takie występuje 89 razy.
Czy wobec tego w okresie Starego Przymierza nie staniało Królestwo Boże? Może, więc nie było także króla?
2. Istnieje zwrot, który jest tylko jeden raz użyty w Słowie Bożym z okresu przed narodzeniem Mesjasza. Zwrot ten mówi o „Królestwie Kapłańskim”, a więc co za tym idzie – bliżej analizując – o Królestwie Bożym. Fragment ten jest zapisany w II Mój. 19,5-6a, i brzmi następująco;
” A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia. A wy będziecie mi Królestwem Kapłańskim i narodem świętym (..)”
Czy fragment ten sugeruje, że lud Izraela już w okresie Starego Przymierza był Królewskim Kapłaństwem? Kogo dotyczy to kapłaństwo?
3. Istnieje kontrast (różnica) pomiędzy użyciem zwrotu „Królestwo Boże” a „Królestwo Niebios”. Okazuje się, że nazwa „Królestwo Niebios” użyta jest tylko w ewangelii wg Mateusza, natomiast w pozostałych księgach użyte jest wyłącznie określenie „Królestwo Boże” (Boga).
Dlaczego tak jest? Czy jest tu mowa o dwóch różnych królestwach?
Królestwo Boże
Czy weszliśmy w tajemniczy i niezbadany świat Słowa Bożego, mówiącego nam o Królestwie Bożym i Niebieskim?
-Nie!
-Biblia sama odpowiada na pytanie, czym jest to królestwo – Królestwo Boże.
W liście do Rzymian 14,17 czytamy:
„ALBOWIEM KRÓLESTWO BOŻE TO NIE POKARM I NAPÓJ, LECZ SPRAWIEDLIWOŚĆ I POKÓJ I RADOŚĆ W DUCHU ŚWIĘTYM”
oraz dalej w wersecie czytamy:, „ Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom”.
A więc nie chodzi tutaj o cos fizycznego, namacalnego a raczej o coś duchowego. Od razu widać, że Królestwo Boże zostało tutaj określone trzema słowami:
- Sprawiedliwość
- Pokój
- Radość
... w jednym „Duchu Świętym”.
Jak zatem te trzy słowa obrazuje nam Słowo Boże?
Sprawiedliwość
W liście ap. Pawła do Rzymian 4,25 – 5,1 czytamy:
”Który (Jezus) został wydany za grzechy nasze i wzbudzony z martwych dla usprawiedliwienia naszego. Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa”.
Z fragmentu tego wynika, że sprawiedliwość nasza jest z wiary. Pytanie jednak pozostaje z:
- Jakiej wiary?
- Wiary, w co lub, w kogo?
- Co to jest wiara?
- Skąd się bierze wiara?
Ad a) Więc, z jakiej wiary? – ŻYWEJ!
„Tak i wiara, jeśli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie” Jak. 2,17
Jakich uczynków? – DOBRYCH!
„Jego, bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili”. Ef. 2,10
... a więc „ do dobrych uczynków” przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. Ale skąd one się biorą te dobre uczynki, i kiedy się pojawiają w naszym życiu, a co za tym idzie, kiedy pojawia się w naszym życiu ta „żywa wiara”? Czytaliśmy na samym początku, że sprawiedliwość ta prawdziwa jest możliwa jedynie w Duchu Świętym i to samo tyczy się, żywej wiary wyrażanej poprzez dobre uczynki. A więc wszystko, co dobre bierze się wprost od Boga poprzez Ducha Świętego, gdyż:
„Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu (prawa)”. Gal. 5,22-23
Reasumując:
WIARA JEST ŻYWA WTEDY, GDY CHODZIMY W UCZYNKACH DUCHA ŚWIĘTEGO, TZN., GDY ŻYJEMY WG DUCHA.
Ad b) Wiemy już, więc, że sprawiedliwość nasza jest z żywej wiary, ale, w co lub, w kogo mamy wierzyć?
„To jest dzieło Boże, wierzyć w tego, którego On posłał” J. 6,29
Z kontekstu wynika, że chodzi tu o osobę Jezusa Chrystusa. Nie jest to, więc wiara w coś bliżej nieokreślonego, ale konkretnie w Syna Bożego. I nie chodzi tu tylko o samą wiarę w Boga. W liście Jakuba czytamy np. o tym, że „demony też wierzą, że Bóg jest jeden i drżą” (Jak 2,19).
Jak więc należy wierzyć w Jezusa?
Właściwie najprościej by było odpowiedzieć na to pytanie zamieniając zwrot z „wiary w Jezusa” na „wiarę (wierzenie, ufanie) Jezusowi”. Jest różnica prawda? Można wierzyć, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym a pomimo to przejść obok tego obojętnie i żyć nadal wg własnego wzoru życia i postępowania. Natomiast, kiedy wierzymy Jezusowi, to wtedy jego normy, jego Słowo, jego przykład jest wzorem i treścią do naśladowania. I nie jest to tylko pusta demagogia, ale On sam o tym powiada poprzez ap. Jana w swoim Słowie.
„Kto wierzy w Syna ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” J. 3,36.
A wiec ten, kto nie słucha, – kogo? – Syna, czyli ten, kto jemu nie wierzy, nie ujrzy żywota.
I w tym momencie dochodzimy do pytania, – czym więc jest wiara?
Ad c) co to jest wiara?
„Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” Hebr. 11,1
Niektóre tłumaczenia Biblii jeszcze bardziej podkreślają niektóre słowa.
- „pewnością” – jako – „gruntem, podstawą”
oraz
- „przeświadczeniem” – jako – „dowodem, świadectwem”
Streszczając chodzi o to, że wiara jest czymś pewnym i niezachwianym, konkretnym, namacalnym, i że sama dla siebie jest dowodem i świadectwem prawdziwości.
Aby nam to było lepiej zrozumieć, przejdźmy do następnego podpunktu.
Ad d) Skąd się bierze wiara?
„Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie poprzez Słowo Chrystusowe” Iz. 10,17
A wiec Jezus przemawia poprzez swoje Słowo, i my ufamy właśnie temu Słowu, a nie np. własnej tylko ocenie sytuacji, czy też własnemu poglądowi na życie. W każdej sytuacji szukamy Jego woli, gdyż należąc do niego, pragniemy go we wszystkim naśladować.
Przykład ...
Jezus powiada – „Weźcie na siebie moje jarzmo, i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” Mt. 11,28
Przeanalizujmy wiarę, jaka płynie z tego fragmentu na podstawie omawianych wcześniej podpunktów.
Ad a)
Wiara żywa = uczynki, tzn. stworzeni jesteśmy do dobrych uczynków.
A więc mamy być „cisi i pokornego serca”. Czyli nie nasze „ja”, że „ja” chcę to lub tamto na swój sposób, ale....... POKORA! Względem, kogo? – Boga i bliźniego. Co z tej pokory będziemy mieć? „Znajdziemy ukojenie dla dusz naszych”, którego byśmy na swój sposób nigdy nie znaleźli.
„Ktokolwiek chciałby być wielki niech będzie sługą waszym” Mk. 10,43
Ad b)
Wiara, w kogo? – W Jezusa, Syna Bożego. On powiedział: „weźcie na się..”, znamy Go także z innych fragmentów i wiemy, że jest tym, za kogo się podaje i dlatego wierzymy w Niego i Jemu.
Ad c)
Wiara jest pewnością – skoro znamy tego, co wypowiedział te słowa, że jest to syn Boży, objawiona prawda, to jesteśmy tego absolutnie pewni i samo to słowo jest tego dowodem, że „musimy uczyć się od Niego, że jest cichy i pokornego serca, bo wtedy i tylko wtedy znajdziemy ukojenie dla duszy naszej”. Jesteśmy tego pewni, a Słowo, które żyje w nas jest również tego dowodem.
W tym momencie można jeszcze dopowiedzieć niektórym ludziom wątpiącym w prawdziwość Bożego objawienia, że Jezus Chrystus podał nam sposób, w jaki możemy sprawdzić, czy On mówi prawdę. Czy jeśli On do nas przemawia poprzez swoje Słowo, to czy to się wypełni w naszym życiu, czy znajdziemy np. „ukojenie dla swojej duszy?.
”Jeśli kto chce pełnić wolę Jego, ten pozna, czy ta nauka (słowo) jest od Boga, czy też Ja sam (Jezus) mówię od siebie”. J 7,17
A więc jest sposób na sprawdzenie prawdziwości Bożego Słowa. Sprawdź, tzn. wprowadź je, zastosuj w swoim życiu, zacznij żyć wg niego. To jest nowe myślenie, przemiana umysłu. To jest porzucenie starego, grzesznego sposobu myślenia i zastąpienie go nowym, każdego dnia. Teraz nie decyduje już w moim życiu to, co ja uważam za dobre, ale to, co Jezus uważa za dobre.
On powiedział, że jeśli będziemy Go słuchać, naśladować, żyć tak jak On to będziemy mieć tego rezultaty w swoim życiu. Dlatego jeśli On mówi np. o cichości i pokorze to ja właśnie taki chcę być, aby moja dusza mogła z Nim odpoczywać. To jest piękne i fantastyczne, że naprawdę aż chce się żyć.
Chodzimy ulicami, widzimy przechodniów, domy, strajki, ludzie ciągle za czymś gonią, o coś zabiegają. Aby coś załatwić stają się fałszywi i przebiegli. I tak chodząc ulicami nagle odkryjemy, że my już nie pasujemy do tego fałszu i egoizmu. W naszych sercach i umysłach biorą górę myśli Boże. Wiemy, że nasz Pan taki nie jest, że jest uczciwy, że nas kocha. Otwierają nam się oczy i wołamy: „Boże my już nie należymy do tego świata, chodzimy i pracujemy, uczymy się, ale ten świat, którego Ty nas uczysz Panie w ogóle nie pasuje do otaczającej nas rzeczywistości.
Jezus, kiedy się za nas modlił do Ojca mówił: „Ja dałem im Słowo Twoje, a świat (kłamcy i szydercy) ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak i ja nie jestem ze świata. Nie proszę abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego. Nie są ze świata jak i Ja nie jestem ze świata. Poświęć ich w prawdzie twojej, Słowo Twoje jest prawdą”. J.17,14-17
A więc zacznij żyć w nowości myśli, odnowiony przez Jego Słowo, a Słowo to będzie w twoim sercu dowodem na Jego prawdziwość, życie ci to potwierdzi. Jezus = życie.
Ad d) Skąd się bierze wiara? -... ze słuchania, ciągłego słuchania Bożego Słowa. Boży sposób myślenia i postrzegania zastępuje w nas nasz stary, przyziemny (cielesny) sposób myślenia. Jeśli tylko dzisiaj przeczytasz o tym, że mamy „uczyć się od Jezusa, aby być cichymi i pokornego serca...”, to już za tydzień, miesiąc, rok możemy o tym zapomnieć i ani się obejrzymy jak wpadniemy w tarapaty, gdyż można zapomnieć w wirze codziennych zajęć, jaki On jest i co mówi w danej sytuacji, lub też po prostu nie będziemy wiedzieć jak w podobnej sytuacji postąpiłby Jezus. A więc bez czytania, czyli słuchania (ustawicznego) Bożego Słowa tj. Jezusa Chrystusa nie ma wiary, a jest tylko własne „ja”.
Reasumując:
Na Królestwo Boże składają się trzy podstawowe elementy:
- Sprawiedliwość.
- Pokój.
- Radość.
Do tej pory przeanalizowaliśmy tylko pierwszy element tj. – sprawiedliwość. Wyciągając kompendium wiedzy na jej temat z naszych dotychczasowych rozważań możemy zdecydowanie powiedzieć, że nasza sprawiedliwość wynika z wiary w Jezusa Chrystusa. Wiary, która jest żywa, czynna w miłości ( Gal. 5,6), wypływająca ze słuchania Słowa Bożego, która jest pewna i niezachwiana. Człowiek poprzez grzech zasługuje na śmierć, dlatego sprawiedliwością naszą jest Jezus, bo nie ze względu na swoje uczynki będziemy zbawieni, ale poprzez wiarę w sprawiedliwego Jezusa. Dobre uczynki, w których Bóg ma upodobanie są, więc reakcją człowieka na życie z Bogiem, a nie elementem potrzebnym do zbawienia. A więc nie nasze „ja” czy też własna ocena sytuacji tylko Jezus.
Następnym elementem Królestwa Bożego jest pokój. Jaki jest Boży pokój, i czym się charakteryzuje?
POKÓJ
- Pokój, który jest wynikiem naszego zaufania Chrystusowi.
„Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach (błaganiu*) z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie.” Fil. 4,6-7
A więc kiedy powierzymy nasze prośby, nasze życie Bogu, jesteśmy spokojni, gdyż przy ich rozwiązaniu nie jesteśmy sami, ale Bóg pomaga nam i wspiera nas. On to obiecał i dlatego możemy być tego pewni.
Gdyby dokładnie przetłumaczyć urywek z Fil. 4,7 (np. wg przekładu grecko – polskiego w interlinii), to zamiast stwierdzenia, „który przewyższa wszelki rozum”, będzie „górujący nad każdą myślą”. Widzimy, więc bardzo wyraźnie, że chodzi tu o coś, co góruje nad naszymi myślami.
Przykład
Nasze myśli podpowiadają nam, że okoliczności, które zdają się walczyć z nami chcąc nas całkowicie pognębić są tak złe, że z takim impetem nacierają, iż nic nie zdoła ich zatrzymać. Jesteśmy we wszystkim skazani na porażkę, wszystko, przez co przechodzimy nie ma sensu, po co tak się męczyć, skoro się to wszystko dzieje to pewnie to oznacza, że Bóg nas już opuścił, albo może widzi po prostu, że i tak nic z nas specjalnego nie powstanie – jakiś mąż Boży, jakaś niewiasta pełna ciepła, oddania. Rezygnacja, to jest coś najwłaściwszego, co możemy zrobić. Przestańmy się oszukiwać, ale na nic więcej nas nie stać.
Czy rzeczywiście tak jest? Czy tak musi się to wszystko skończyć?
Pewnie tak by było gdybyśmy tak naprawdę byli sami, ale tak nie jest, nie jesteśmy sami.
I tu okazuje się Boży Pokój górujący nad każdą myślą, która by nas chciała zniszczyć, zastraszyć, odsunąć od spolegania na Panu.
Okoliczności się nie zmieniają, za to my w wirze zmagań zachowujemy równowagę. Jak to możliwe? Możliwe, ale jedynie w wypadku Bożego Pokoju, który jest jakby zupełnie nie pasujący do okoliczności. No, bo wszystko się wali, a my zamiast się załamać, i poddać ciągle trwamy jak gdyby na posterunku. I trudno by było komukolwiek z nas stwierdzić, że stoimy jeszcze, dlatego, że tacy jesteśmy mocni. My stoimy, bo Pan Bóg obdarzył nas pokojem, który góruje nad każdą myślą. Nie nasza, więc tu zasługa, ale Pana Jezusa Chrystusa.
Ja jestem większy mówi Pan, nie bój się i nie lękaj.
- Pokój, którego dawcą jest Jezus Chrystus.
„Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam, nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka.” J. 14,27
Słowo Boże wskazuje tutaj na to, że ten pokój, który daje nam Jezus jest zupełnie inny od tego, jaki oferuje nam świat. Otaczający nas świat daje nam pokój (lub stara się dać) tylko zewnętrzny. Tzn. stara się nam zapewnić bezpieczeństwo poprzez „system ochrony praw człowieka”, policję, prawo, które ma nas chronić od niesprawiedliwości, gwałtu i wyzysku, poprzez domy opieki, zabezpieczenie emerytur itp., Co oferuje Jezus, Bóg? Dlaczego Jego pokój jest w ogóle nieporównywalny nieporównywalnie inny i większy?
Mówiąc w skrócie należy powiedzieć, że czytając ewangelie i poznając Boga widzimy, że On jest tym, któremu jest dana wszelka władza na niebie i na ziemi. Nie ma nikogo na świecie, kto by mu dorównywał. I ten właśnie potężny Bóg, Stworzyciel nieba i ziemi powiada, że On jest drzwiami dla owiec, że kto wierzy w niego nie zginie na wieki. Mówi, żebyśmy się nie bali, gdyż upodobało się mu, aby dać nam królestwo. To wspaniałe i przenikające do głębi wiedzieć, ż ten potężny Bóg jest także przyjacielem tych, którzy go miłują. Kimś bliskim dla tych, którzy słuchają jego Słowa. Czy więc człowiek, który oddał mu swoje życie i słucha go może się lękać o przyszłość? Przecież oddaliśmy się w ręce kogoś najmocniejszego i kochającego, kogoś, kto leczy wszystkie choroby i zachowuje wszystko mocą swojego Słowa. W ew. Jana 10,37 czytamy:
„Owce moje głosu mojego słuchają, i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny i nie giną na wieki i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.”
A więc nikt nie wydrze nas z jego ręki. Dlatego pokój, który on nam oferuje to nie tylko pokój, bezpieczeństwo np. przed nieprzyjacielem, ale jest on w naszych sercach. Nie boimy się i nie trwożymy, gdyż wielki jest ten, któremu zaufaliśmy. Poza tym Słowo Boże powiada, że do życia w tym pokoju zostaliśmy powołani:
- „A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego tez powołani jesteście w jednym ciele, a bądźcie wdzięczni.”
RADOŚĆ
Jaka ona jest i czym się wyróżnia Boża radość?
W języku polskim mamy kilka określeń na przedstawienie „stanu wesołości”. Są to między innymi:
- Radość
- Uśmiech
- Śmiech
- Wesołość
- Zadowolenie
Wydaje mi się bardzo istotne, aby je krótko zdefiniować.
Ad 1. Radość – jest stanem wewnętrznego szczęścia, pogody ducha. Najczęściej emanuje w postaci miłego, pogodnego wyrazu twarzy, czy też uśmiechu. Zasadniczo jest ona czymś trwałym i stałym. W środowiskach świeckich kojarzona jest najczęściej z cechami charakteru i temperamentem. W środowiskach chrześcijańskich kojarzona jest bardziej z przeżywaniem bliskiej społeczności z kochającym Jezusem Chrystusem poprzez Ducha Świętego.
Ad 2. Uśmiech – miły, pogodny wyraz twarzy. Ludzie powiadają, że jak człowiek się uśmiecha to widać to także w oczach.
Ad 3. Śmiech – widać go poprzez rozpogodzenie twarzy. Odróżnia się tym między innymi od radości i uśmiechu, że wyraża się na zewnątrz w postaci dźwiękowej, tzn. jest on widoczny i słyszalny. Śmiech często spowodowany jest przez nagłe dowcipne zdarzenie, niezwykłą sytuację itp. Często jest tylko powierzchowny i nie wyraża głębokich uczuć ani miłości. Po rysach twarzy można poznać, czy jest szczery czy może złośliwy i obłudny. Poprzez śmiech można poznać wiele cech charakteru. Motywy, które go wywołują są często bardzo przyziemne.
Ad 4. – Wesołość – często odzwierciedla rodzaj temperamentu (wesołek) pojedynczej osoby lub aktualnej sytuacji w obserwowanej grupie. Często powoduje ją ogólnie pogodny nastrój w dobrze znającym się gronie. Wesołość także powodują nieraz bardzo przyziemne i grzeszne stany ( motyw powodujący ten stan może być dla kogoś bardzo przykry).
Ad 5. – Zadowolenie – Kojarzy się zwykle z dobrze zrealizowanymi potrzebami, z posiadania np. własnego kąta i strawy do zjedzenia. Towarzyszy wtedy, gdy są zrealizowane indywidualne potrzeby danej osoby. Często jest ono nie widoczne na zewnątrz w gestykulacji i w wydawanych dźwiękach. Odkrywa się je najczęściej poprzez dłuższe przebywanie, rozmowę czy też wywiad przeprowadzony z daną osobą.
„Dotąd o nic nie porośliście w imieniu moim, proście a weźmiecie, aby radość wasza była zupełna” J. 16,24
Fragment ten ukazuje nam radość, która jest rezultatem wsłuchania naszej prośby. Słowo Boże powiada, że „taka zaś jest ufność, jaką mamy do niego, że jeśli o coś prosimy wg jego woli, wysłuchuje nas” 1J. 5,14. Dwa te cytaty rysują przed nami radość powstałą na skutek wysłuchania przez Boga próśb zanoszonych do niego, próśb zgodnych z jego wolą.
Ale skąd wiemy, czy to, o co prosimy jest zgodne z myślą Bożą? Albo raczej odwracając to pytanie, – kiedy Bóg nas nie wysłuchuje?
„Prosicie a nie otrzymujecie, dlatego, że źle prosicie, zmyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności”. Jak 4,3
Czy kierują nami właściwe motywacje, gdy prosimy, abyśmy otrzymali?
Jezus powiedział: „proście a weźmiecie”, ale, do kogo to powiedział? On zwrócił się z tym Słowem do swoich uczniów, którzy opuścili domy i rodziny, aby iść za nim, uczyć się od niego i naśladować Go.
Czy jesteśmy na coś takiego gotowi, aby kochać bardziej jego niż własnego ojca, matkę, żonę czy dziecko?
„Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz.
Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.
Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego.
(DLACZEGO???)
Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.”
Ewangelia wg Mateusza 10,34-37.
Z początku wiele rzeczy im nie wychodziło. Pan mawiał do nich karcąc ich „macie oczy a nie widzicie? Macie uszy a nie słyszycie? I nie pamiętacie?” Mk. 8,18 „Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie. Czy serce wasze jest nieczułe?” Mk. 8,17. Jezus ich ganił. Popełniali błędy. Często brakowało im wiary. Ale postanowili zostawić wszystko i pójść za Jezusem, a on im pomagał i wspierał.
Widząc ich oddane serca oraz to, że są gotowi go słuchać i uczyć się od niego („Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego.”). Chrystus powiedział „proście”. Jakie były te prośby, jakie one są?
Skoro pragnęli go naśladować to i słowa, które wypowiadali, były podobne do tych, których on używał, były to słowa, które On „włożył im w usta”, słowa mówiące o królestwie Bożym i upamiętaniu Łk. 9,2;10,9. Skoro Jezus jest miłością (1J. 4,8), to i oni pragnęli w niej żyć. Skoro Jezus ratował, to i oni (Mt. 14,30;11,28). Skoro Jezus przyszedł, aby służyć (Mk. 10,45), to i dla nich każda inna postawa, czy forma życia była by obca. O cokolwiek prosili było to zgodne z jego wolą, bo już nie myśleli o swoich namiętnościach i chęci zaspokojenia ich, ale o tym, aby służyć Bogu i bliźniemu w miłości.
Mając taką motywację mogli być pewni, że bóg ich wysłucha. I On wysłuchiwał i odpowiadał na ich prośby. A oni, kiedy widzieli dzieła, które Bóg czynił przez ich ręce w postaci różnych znaków i przejawów mocy pełni byli prawdziwej radości.
Jezus powiada: J. 13,35
„Po tym wszyscy poznają żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie”.
Jest, więc znak rozpoznawczy, po którym możemy rozpoznać uczniów Jezusa Chrystusa. Tym znakiem jest miłość. Czy chcemy, aby Bóg się przyznawał do tego, co robimy, by to potwierdzał czy to przez uzdrowienia, dzieła mocy a może słowo mądrości? Jeśli tak to musimy wszystko czynić w miłości. To znaczy nie kochać tylko wtedy, gdy się modlimy, ale żyć, na co dzień miłością gdyż „Bóg jest miłością”.
- Po niej poznaje się jego uczniów.
- ”Jeśli kto miłuje Boga, do tego przyznaje się Bóg”. 1Kor. 8,3
Ale, o jaką miłość się rozchodzi, czy można ją w jakiś sposób zdefiniować czy przedstawić?
Apostoł Jan w swoim pierwszym liście 4,8 pisze:
”Kto nie miłuje nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością”.
Co więc Boże Słowo mówi na temat miłości? Jaka jest Boża miłość? Jak mamy kochać, aby nasze prośby zanoszone przed Boży tron nie doznawały przeszkody, ale były składane w jej (miłości) duchu?
Trzynasty rozdział pierwszego listu do Koryntian jest uznawany przez chrześcijan za swego rodzaju „hymn o miłości”.
Powiada on, że jeśli byśmy jej nie mieli to podobni bylibyśmy do miedzi dźwięczącej i cymbałów brzmiących (1 Kor. 13,1).
Dalej mówi, że choćbyśmy mieli „dar prorokowania (..), posiedli całą wiedzę, (..) pełnię wiary”, to bez miłości i tak „będziemy niczym” (1Kor 13,2).
Wreszcie dochodzimy do samych uczynków, bardzo ładnych, takich, o których ludzie powiadają, że człowiek, który je pełni jest „dobry”. Ale co powiada Duch Święty poprzez apostoła Pawła na temat tych uczynków? – „I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże” (1Kor 13,3).
A więc miłość jest czymś szczególnym.
Skoro Słowo Boże mówi, że „Bóg jest miłością”, to oznacza to jednocześnie, że opisując miłość ap. Paweł opisał Boga tzn. jego naturę. Jezus przyszedł i objawił nam tę naturę i powiedział o sobie, że „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” J. 10,30. Spróbujmy wiec poznać, jaki jest Bóg, jaka jest miłość i przeczytajmy fr. 1Kor. 13,4-8 Zamieniając występujące w tym tekście słowa miłość słowem Jezus, gdyż:
JEZUS = MIŁOŚĆ
„Jezus jest cierpliwy, Jezus jest dobrotliwy, nie zazdrości, Jezus nie jest chełpliwy, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy. Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Jezus nigdy nie przeminie (trwa na wieki).
A co by było gdyby zastąpić słowo miłość moim lub twoim imieniem?
A więc taki jest Jezus, taka jest miłość! Jeśli on będąc wszechwiedzącym Bogiem nie chełpi się, nie nadyma się swoja wiedzą przede mną, to czy mnie taka postawa nadęcia i chełpliwości by pasowała? Jeśli np. On nie postępuje nieprzystojnie w stosunku do mnie to czy i ja nie powinienem tak postępować w stosunku do niego i bliźnich? Skoro On jest cierpliwy to jakże ja nie miałbym być cierpliwy?
Powracając do meritum sprawy tzn. radości, która wynika z wysłuchania naszych próśb zanoszonych do Boga należy stwierdzić, ze radość ta jest osiągana tylko wtedy, gdy prosimy zgodnie z wola Bożą. Tzn., że motywuje nas prawdziwa miłość, która wynika z naśladowania Jezusa w naszym życiu.
Zatem pierwszą radością, czy raczej powodem do niej jest to, że otrzymujemy to, o co prosimy.
Ale jest większa radość od tej. Czy to możliwe?
Przecież w cytowanym wcześniej fragmencie (J. 16,24) dowiadujemy się, że jeśli o coś prosimy i otrzymujemy to mamy „radość zupełną”!
W przekładzie grecko – polskim Nowego Testamentu zamiast słów: „(..) aby radość wasza była zupełna” jest napisane, „aby radość wasza była wypełniona”. Między czymś „zupełnym” a „wypełnionym” jest zasadnicza różnica.
1.Słowo „ZUPEŁNY” sugeruje, że nie istnieje już nic ponad tą „zupełność”, że substrat wypełniający będący w tym przypadku radością jest największy i ostateczny. Radość ta jest „zupełna”, tzn. całkowita i ostateczna.
2.Słowo „WYPEŁNIONY” sugeruje natomiast, że coś jest pełne, ale nie koniecznie na stałe no i, że to coś co jest wypełniaczem może być zastąpione czymś innym.
Reasumując te dwa punkty można powiedzieć, że:
1.Zupełny oznacza ostateczny.
Natomiast...
2.Wypełniony oznacza pełny np. w jakimś przedziale czasu, lub mogący być zastąpiony czymś innym doskonałym.
Idąc, więc za przekładem z „interlinii” zobaczmy, co dla nas może być większą i zupełną radością od tej powodowanej poprzez wysłuchanie przez Boga naszych próśb. Czy w ogóle istnieje większy powód do radości? A jeśli jest ta zupełna radość, to, z czego może ona wynikać.
Prześledźmy, zatem za ewangelistą Łukaszem fragment z jego zapisu ewangelii 10,20.
„Wszakże nie z tego się radujcie (int.* - nadto [zbytnio] z powodu tego nie radujcie się), iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie (int.* - niebiosach) są zapisane (int.* - wypisane)”.
[zapis „int.*” oznacza przekład grecko polski w interlinii]
A więc zbytnio mamy się nie koncentrować na tym, co możemy czynić w imieniu Jezusa, że On nas wysłuchuje, i że nas wyposażył w moc i władzę nad złymi duchami, ale z tego, że wypisał nasze imiona w niebiosach.
Przykład...
Jeżeli moją zupełną radością jest to, że wypędzam demony, że Bóg mi błogosławi i niczego mi nie brakuje, to, gdy przyjdzie na mnie doświadczenie, np. jak na Hioba choroba i bieda, to moja radość z błogosławieństwa, zdrowia czy też wypędzania demonów szybko pryśnie. Będę jak silnik bez oleju. Okaże się, że jestem nagi, opuszczony i bez nadziei. Gdy natomiast raduję się z tego, że imię moje jest zapisane w niebiosach, to bez względu na to czy jestem biedny czy bogaty, doświadczany czy pod błogosławieństwem, moja radość jest stała. Niezależna jest od biegu historii i przeżyć osobistych. Raduje się nowym niebem i nową ziemią obiecaną przez Boga tym, którzy należą do niego. Oczekuje ich z utęsknieniem. Co to oznacza?
Jezus kiedyś modlił się mówiąc: „Nie są z tego świata, jak i Ja nie jestem”. Nasz Pan chodził i głosił „upamiętajcie się (int.* - zmieniajcie myślenie), przybliżyło się, bowiem Królestwo Boże” (Łuk. 4,43) oraz „... oto Królestwo Boże jest pośród was” (Łuk. 17,21). W widzeniu apostoł Jan widział Tego, którego imię brzmi „Król królów i Pan panów” (Obj. 19,16). Ten Król i Pan powiedział, że idzie przygotować nam miejsce (J.14,3), gdzie będziemy z nim wiecznie przebywać. Miejsce to miasto święte, w którym będą perłowe bramy i ulice ze złota (Obj. 21,21), gdzie nie będzie słońca, gdyż sam Pan będzie je oświetlał swoją światłością (Obj. 21,23), będzie to miejsce, gdzie będzie panowała miłość, prawo i sprawiedliwość, gdyż władcą tam będzie Baranek, Książę Pokoju. To jest i będzie nasza prawdziwa ojczyzna, której oczekujemy, nie rękami zbudowana, wieczna.
A więc powodem do największej radości jest to, że On zapisał nasze imiona w niebiosach.
Co to oznacza?
Kiedy nasze życie na tej ziemi dobiegnie końca, to będzie to również początek nowego tzn. w pełni życia z Bogiem w jego objawionym królestwie, w jego i naszej ojczyźnie, gdzie śmierci, ani smutku, ani mozołu już nie będzie (Obj. 21,4).
„ZAWSZE SIĘ RADUJCIE”
1 Tes 5,16
Taki nakaz dał apostoł Paweł zborowi w Tesalonikach. Z Dz. Ap. 13,52 dowiadujemy się, że uczniowie „byli pełni radości i Ducha Świętego” i to pomimo tego, że spotykały ich ciężkie prześladowania. Np. Pawła i Barnabę wypędzono z miasta (przykłady można by mnożyć), a oni wcale się tym nie przejmując poszli do następnego, do Ikonium (Dz. Ap. 13,50-51) i tam przemawiali do Żydów i Greków.
W nich praktycznie realizowały się słowa Pana Jezusa Chrystusa, który mówił: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą” (Mt. 16,24-26; Łuk. 12,4). Ich życie odzwierciedlało prawdę słów zapisanych przez Jakuba, który pisał: „Poczytujcie to sobie za największą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość”.
Uczniowie Jezusa Chrystusa nie boją się ludzi, gdyż strach w ich życiu zastąpiła przewyższająca go radość, która wypływa i wypływała z tego, że nikt z ludzi nie jest w stanie zabić ich duszy i tym samym odgrodzić od nagrody w niebie. Iż nikt z ludzi, żadna moc na niebie i na ziemi nie jest w stanie odgrodzić ich od Boga i wyrwać ich z jego ręki. Mogą z radością iść przez życie nie zważając na prześladowania.
Apostoł Jan wręcz powiada, że „ w miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą, kto się więc boi nie jest doskonały w miłości. Miłujmy więc, gdyż On nas przedtem umiłował,” (1 Jan. 4,18-19).
W liście do Hebrajczyków 11,8-15 czytamy o ludziach, którzy szukali innej ojczyzny. I chociaż ujrzeli ją tylko z daleka wyznali, że są tylko pielgrzymami na ziemi. Ludźmi bez dachu nad głową, gdyż swój dom będą mieć dopiero w swojej ojczyźnie w Nowym Jeruzalem. Bóg dał im obietnicę, że kiedyś tam dojdą. Powodowała ona w ich sercach taką wdzięczność i radość, iż nie patrzyli na prześladowania, których byli uczestnikami, tylko żarliwie i z niecierpliwością oczekiwali swojego wiecznego domu.
Moje słowa nie są jednak w stanie wyrazić tego, co autor tego listu napisał w natchnieniu Ducha Świętego; o ich pielgrzymce, oczekiwaniu i cierpieniu, dlatego przytoczę tutaj fragment z tego listu – Hebr. 11,8-15.
„Przez wiarę usłuchał Abraham, gdy został powołany, aby pójść na miejsce, które miał wziąć w dziedzictwo, i wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie.
Przez wiarę osiedlił się jako cudzoziemiec w ziemi obiecanej, na obczyźnie, zamieszkawszy pod namiotami z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tejże obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg. (..)
Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice. Lecz ujrzeli je z dala; wyznali tez, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi. Bo ci, którzy tak mówią, okazują, że ojczyzny szukają.
I gdyby mieli na myśli tę, z której wyszli, byliby mieli sposobność, aby do niej powrócić.
Lecz oni zdążają do lepszej, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazwany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miasto.”
... i dalej wersety od 37 do 39
„Byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani.
Ci, których świat nie był godny, tułali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi. A wszyscy ci, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica.”
Czy to nie wspaniałe?
Apostoł Piotr powiada, że „celem wiary jest zbawienie duszy”. Zbawienie, to znaczy – uratowanie, zachowanie duszy. (1 Ptr. 1,9)
Uratowanie???
Ale, od czego, od jakiego niebezpieczeństwa, i do czego, do jakiego życia, życia gdzie???
Można to ładnie przedstawić na przykładzie życia Lota, który sam będąc prawym
„udręczony był przez rozpustne postępowanie bezbożników, gdyż sprawiedliwy ten mieszkając między nimi widział bezbożne ich uczynki i słyszał o nich i trapił się tym dzień w dzień w prawej duszy swojej” 2 Ptr. 2,7-8.
A więc...
Od czego został uratowany?
Od fałszu, obłudy, rozpusty, zakłamania.....
- po prostu od złego, a po drugie od kary ognia, od zagłady, na jaką skazana była Sodoma i Gomora, oraz jej mieszkańcy.
Wiemy, więc, od czego był uratowany Lot, ale, od czego my jesteśmy ocaleni???
Streszczając ocalenie Lota można by powiedzieć, że Bóg wyzwolił go spośród grzeszników i ocalił od zagłady w ogniu. Jest to dla nas obrazem.
Jezus powiedział:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy, kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu”
(J. 8,34).
Potrzebujemy wyzwolenia od grzechu. Kto nam pomoże???
„Jeśli więc Syn was wyswobodzi prawdziwie wolnymi będziecie” (J. 8,36).
Jest ktoś, kto wyswobadza – Syn Boży. A więc Syn Boży uratował nas od grzechu, ale także i od ognia wiecznego.
Czytamy o tym w Obj. 20,15 – „I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego”.
Jezus powiedział, że niebo i ziemia przeminą, ale słowa Jego nie przeminą. Uratowani więc jesteśmy od grzechu i ognia, ale do czego jesteśmy uratowani, do jakiego życia i gdzie?
Obj.21,1-7 ukazuje nam rąbek tej tajemnicy.
„I widziałem nowe niebo i nową ziemię, albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma. I widziałem miasto święte Nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.
I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.
I otrze wszelką łzę, z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię.
I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. I rzekł do mnie: Stało się, Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota.
Zwycięzca odziedziczy to wszystko i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.”
Fragment ten obrazuje nam Królestwo Boże objawione w pełni. Miasto i ziemię, które nie przeminą, oraz pokój, miłość i radość trwające na wieki, bo Ten, który panuje jest właśnie Bogiem miłości i pokoju...
Reasumując, krótko możemy stwierdzić, że radość, która wypływa z tego, iż imiona nasze są zapisane na niebiosach, zdecydowanie i całkowicie przewyższa tę, która powstaje na wskutek tego, iż demony są nam podległe, oraz radości, która powstaje w nas wtedy, gdy Bóg zaspokaja kierowane do niego prośby. Ta pierwsza jest wieczna, a ta druga czasowa i przemijająca. Słowo Boże mówi, że „jesteśmy członkami Jezusa Chrystusa” (1Kor 12,27). A wiec na nowym niebie i na nowej ziemi o nic nie będziemy prosić, gdyż wszystko będzie naszym udziałem.
Wspaniała, piękna przyszłość z naszym ukochanym Panem Jezusem Chrystusem.
DUCH ŚWIĘTY
Dochodzimy, więc do końca analizy zagadnienia Królestwa Bożego. Poznaliśmy pokrótce, czym jest sprawiedliwość, pokój i radość. Apostoł Paweł powiada, że te trzy elementy są częścią składową Królestwa Bożego. Jednak na samym końcu naszego wiodącego fragmentu z listu do Rzymian 14,17 napisane jest, że te trzy elementy muszą być i są w Duchu Świętym.
Co to oznacza? Jezus przed swoją męczeńską śmiercią powiedział do swoich uczniów:
„A teraz odchodzę do tego, który mnie posłał, a nikt z was nie pyta mnie:, Dokąd idziesz? Ale, że wam to powiedziałem, smutek napełnił serce wasze. Lecz Ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym Ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę Go do was.” J. 16,5-7.
Ten Jezus, który nazwał swoich uczniów przyjaciółmi, który przyszedł, aby poświecić za nich i za nas swoje życie powiada: ”Lepiej abym odszedł”?! Jezus, który objawił im Ojca, który zapoznał ich z jego wolą, jak należy żyć, jakim należy być! Jezus, który był wzorem i przykładem dla nich we wszystkim mówi: Lepiej tak będzie, gdy odejdę?! Dlaczego?! Cóż było cenniejszego od życia z Nim?!
Czy tym czymś cenniejszym mogło być życie w Nim?
On wiedział, że było coś cenniejszego i powiedział do nich:, „Jeśli od was nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie” J. 16,7. Kim jest ten Pocieszyciel? Czy jego wartość przewyższa cielesną obecność w naszym życiu Jezusa Chrystusa?
Słowo Boże ukazuje Ducha Świętego jako Tego, który istnieje od początku (1Moj1,2), jako Ducha pokoju i prawdy (J. 14,17). Jezus powiedział sam o sobie, że jest Prawdą (J. 14,6), a więc ten obiecany Pocieszyciel jest tego samego rodzaju, co On.
Jezus powiedział także: „Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki. Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi, i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” (J. 14,16-18).
Wynika z tego, że uczniowie Go znali, a jednak Go nie posiadali. Wiedzieli, jaki był, lecz nie potrafili Go naśladować gdyż był On dla nich widoczny tylko w życiu Jezusa. Rozpoznali Ducha Świętego w Jezusie. Ludzie nie raz widząc Chrystusa mówili, że jeszcze nie widzieli, aby ktoś tak mówił jak On. Faryzeusze nie potrafili sprostać mądrości i natchnieniu, w jakim Jezus do nich przemawiał.
Słowo Boże mówi, że zanim Jezus rozpoczął nauczanie Duch Święty spoczął na Nim w postaci gołębicy (int.* - jakby gołębica). Gołąb był w tamtych czasach oznaką pokoju, i jest nią również dzisiaj. Prorok Izajasz powiedział, że Ten, który miał przyjść, aby zasiąść na tronie Dawida, to Książę Pokoju (Iz. 9,5). Ludzie, więc, którzy byli nad Jordanem widzieli jak na Jezusa zstąpił pokój Boży, Duch Pokoju.
W cytowanym wcześniej fragmencie Jezus powiada do apostołów: „widzieliście Go, bo przebywał pośród was”. Ten, więc Pocieszyciel, Duch Święty, Duch Pokoju przebywał pośród nich w Jezusie Chrystusie. Gdziekolwiek Jezus się pojawiał, objawiało się Boże Królestwo. Jeśli przemawiał, to mówił z natchnienia Ducha, który pochodzi od Ojca, którego mu posłał Ojciec.
Ten Bóg, którego Jezus objawiał swoim życiem miał zamieszkać w uczniach poprzez Ducha Świętego. Ten pokój, ta radość, ta prawda, wiara, moc miała być ich udziałem.
Tłumy, jeśli chciały widzieć dzieła Boże, których dokonywał Bóg poprzez Jezusa Chrystusa musiały za nim chodzić, ale od czasu wylania Ducha Świętego wystarczyło, aby chodziły w nim. Apostoł Paweł powiedział kiedyś, że ci, „których Duch Boży prowadzi są dziećmi Bożymi”, (Rz. 8,14).
Kiedy Bóg nazwał Jezusa Chrystusa swoim synem publicznie po raz pierwszy? Wtedy, gdy zstąpił na niego Duch Święty; „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” (Mt. 3,17). I dopiero od tej pory Jezus poszedł głosić dobrą nowinę. Przykazał również apostołom, aby się nie oddalali od Jerozolimy dopóki nie otrzymają obietnicy od Ojca, Ducha Świętego.
W Dz. Ap. 1,3 czytamy o tym jak Jezus przez 40 dni pokazywał się uczniom mówiąc im o Królestwie Bożym. Kiedy uczniowie się Go zapytali:, „kiedy odbudujesz Królestwo Izraelowi” (Dz. Ap. 1,4), to On im odpowiedział:
„Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w mocy swojej ustanowił, ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i (wtedy) będziecie mi świadkami” (Dz. Ap. 1,1-8),
wtedy będziecie rozgłaszać moje królestwo.
Apostołowie, uczniowie Jezusa Chrystusa musieli czekać na wylanie Ducha Świętego. Gdy Duch Święty na nich zstąpił, zamieszkał w nich prawdziwie pokój, radość..., cechy, których uczestnikiem do tej pory w takim wymiarze był tylko Jezus. Już nie potrzebowali się chować i bać a stali się kolejnymi bohaterami wiary, o których czytaliśmy wcześniej z 11 rozdziału listu do Hebrajczyków.
Słowo Boże powiada, że uczniów Pana Jezusa rozpoznaje się po miłości. Sam człowiek nie potrafi być dobry, gdyż tylko Bóg jest doby (Łuk. 18,19). Królestwo Boże to sprawiedliwość, radość i pokój w Duchu Świętym. A więc skoro tylko Bóg posiada te cechy i jest dobry, znaczy to, że potrzebujemy jego pomocy w ich uzyskaniu, abyśmy mogli być uczestnikami jego królestwa.
W liście do Galacjan 5,22-23 czytamy, że owocem Ducha są:
„ miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość”.
Bóg przez Ducha Świętego uzdolnił nas do tego abyśmy mogli spełnić warunki przynależności do królestwa.
Teraz nad nami nie góruje prawo, bo jesteśmy uczestnikami nowego życia, bo co ma na przykład do powiedzenia prawo – nie zabijaj – człowiekowi, który poprzez tego Ducha kocha swoich nieprzyjaciół i dobrze czyni tym, którzy go prześladują. Człowiek taki nie myśli o zemście, ale raczej o sposobie, w jaki mógłby pomóc swemu bliźniemu. Życie to może się wyrażać jedynie poprzez Ducha.
W Gal. 5 Dowiadujemy się, że nowe uświęcone życie, polega na życiu wg Ducha, który jest przeciwny uczynkom i postępowaniu wg ciała (zazdrość, gniew – itd.). Jezus Chrystus objawił nam swoją osobą, oraz swoim życiem na ziemi realność i prawdziwość Królestwa Bożego. Po swoim wniebowstąpieniu posłał nam od Ojca Ducha za sprawą, którego również my, którzy wierzymy (J. 8,37-39), możemy być uczestnikami jego Królestwa.
Poznaliśmy, więc czym jest Królestwo Boże i w jaki sposób się ono objawia pośród nas. Dowiedzieliśmy się, że nie chodzi tu o coś namacalnego cos, co można fizycznie dotknąć.
Chodzi tutaj raczej o odnowione myślenie, o odnowioną narodzoną na nowo z Ducha ludzką jednostkę a co za tym idzie, także odnowione postępowanie, które jest możliwe jedynie poprzez Ducha Świętego.
Chodzi tutaj o życie w sprawiedliwości, pokoju i radości.
A więc...
KRÓLESTWO BOŻE MOŻE SIĘ OBJAWIĆ JEDYNIE POPRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO.
KRÓLEWSKIE KAPŁAŃSTWO
Istnieje zwrot, tylko raz użyty w Starym Testamencie, mówiący o Królestwie Kapłańskim, a więc co za tym idzie – bliżej analizując – o Królestwie Bożym. Nikt, bowiem spoza Królestwa Bożego nie jest w stanie spełnić warunków stanowiących o przynależności do Królewskiego Kapłaństwa.
2 Księga Mojżeszowa 19,5-6
„A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia. A wy będziecie mi Królestwem Kapłańskim i narodem świętym. Takie są słowa, które powiesz synom izraelskim”.
Od razu widać, że przynależność do tego Królestwa obwarowana jest warunkami. Kto je wypełni, będzie do niego należał. Warunek jest częścią wzoru definicji. Definicja zaczyna się od słowa, „JEŻELI”. Jeśli to słowo jest spełnione, tzn. treść, do której ten wyraz jest skierowany, następuje reakcja opisana w drugiej części definicji. Jakie wiec warunki musza być spełnione wynikające z tego fragmentu, aby nastąpiło uruchomienie Bożej reakcji?
1.Jeżeli pilnie będziecie słuchać mojego głosu.
2.Jeżeli będziecie przestrzegać mojego przymierza, czyli przykazań.
Tylko dwa warunki, ale okazuje się, że były one niewykonalne dla ludzi żyjących w okresie Starego Testamentu, gdyż:
1.Słowo Boże z ewangelii wg Marka 10,18 przekazuje nam wiadomość, że nikt nie jest dobry tylko Bóg.
A jeszcze bardziej dosadnie:
2.,”Jeśli kto mówi, że grzechu nie popełnił (przekroczenie przykazania wynikającego z przymierza z Bogiem) sam siebie zwodzi i nie ma w nim prawdy” (1J. 1,8).
Oraz:
3.„Wszyscy zgrzeszyli i nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie ma, kto by szukał Boga”: (Rz. 3,23)
i wiele innych.
Grzech jest niczym innym jak przekroczeniem przykazania Bożego, jest nie usłuchaniem i nie postępowaniem wg tego, co Bóg przykazał w swoim Słowie. Wszyscy zgrzeszyli, a więc nie spełnili warunków decydujących o przynależności do Królewskiego Kapłaństwa.
„Z uczynków zakonu (prawo, przepisy, przykazania) nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu” (Rz. 3,20).
Przykład...
Czy wiedzielibyśmy o tym, że popełniamy grzech, gdy nie szanujemy ojca i matki gdyby zakon (prawo, przykazania) o tym nie mówił? Gdyby nie było prawa moglibyśmy powiedzieć: „Przecież oni są źli, to alkoholicy, tata nas bije niesprawiedliwie, mamy racje, że ich nienawidzimy”. Czy faktycznie mamy rację? Czy w świetle Bożego prawa mamy rację? W Słowie Bożym czytamy, że każdy własny ciężar poniesie. Jeżeli się nie upamiętają, to Bóg ich kiedyś z tego rozliczy, ale na pewno nie powinniśmy dzisiaj robić tego sami. Jeśli moi rodzice są źli, to czy to upoważnia mnie do tego abyśmy my byli źli w stosunku do nich, lub kogokolwiek innego? Słowo Pańskie jest niezmienne. Mówi bezpośrednio. „Czcij ojca i matkę swoją” (a nie czcij tylko dobrego tatę i dobrą mamę) 5 Mój. 6,15.
A więc bez względu na nasze samousprawiedliwienie popełniliśmy grzech i zasługujemy na potępienie, gdyż: „zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz. 6,23).
Osiągniecie stanu Królewskiego Kapłaństwa, a co za tym idzie Królestwa Bożego w okresie Starego Przymierza na podstawie uczynków zakonu było niemożliwe. Jest to możliwe dopiero od czasu wylania Ducha Świętego, o czym mówiliśmy we wcześniejszych rozdziałach.
KAPŁANI BOGA
W księdze Objawienia 1,6 czytamy:
„I uczynił nas rodem królewskim, Kapłanami Boga i Ojca swojego (..)”.
oraz w Obj. 5,10:
„I uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi”.
Z nich, tzn. z kogo?
Żeby zdać sobie z tego sprawę musimy wrócić do wcześniejszych naszych rozważań. Do rodu tego będą zaliczać się ci, którzy:
1.Słuchają głosu Bożego.
2.Przestrzegają przykazań.
Powstaje, zatem pytanie. W jaki sposób możemy przynależeć do tego Królewskiego Kapłaństwa skoro każdy grzeszy? Odpowiedź na to pytanie będzie w ostatniej części niniejszej pracy.
Prześledźmy, zatem jeszcze dwa tematy dotyczące Królewskiego Kapłaństwa:
1.Jaki cel motywuje chrześcijan, aby należeli do tego Kapłaństwa?
2.Czy warto się trudzić nieraz wyżekać wszystkiego, czy to się w ogóle „opłaca” być kapłanami Boga?
Odpowiedź na pierwsze pytanie znajdujemy w 1 Ptr. 2,9:
„Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości”.
Analizując dokładnie z języka greckiego ostatnią część cytowanego fragmentu można zauważyć, że zamiast zwrotu;
„który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości”
jest
„który nas powołał z ciemności do godnego podziwu jego światła”.
To, co dla kogoś jest cudowną światłością, niekoniecznie musi być tym też dla mnie. Jednemu się podoba „to” a drugiemu, co innego. Wprawdzie wszystko należy dokładnie poznać a potem krytykować (np. cudowną światłość), ale ludzie często są ignorantami, tzn. potępiają i krytykują coś, czego nie znają. Mówią: „Mnie ten temat nie interesuje, mnie interesują samochody i ładne dziewczyny, mnie interesuje porządne życie, a mnie po prostu niech nikt nie przeszkadza”. Tak, szanują ludzi, ale cudowna światłość to najwyżej temat na kazanie dla księdza.
Ciągle słychać „JA”,wielkie „JA”, ale to „JA”, jeśli już nawet nie chce się w nic wgłębiać, tylko krytykuje i poza własnym punktem widzenia nie odbiera nic. To „JA” jednak pragnie kochać, być kochanym, wpadać w zachwyt, przezywać chwile uniesienia. To „JA” lubi i pragnie oglądać coś, co jest godne podziwu. Jezus powołał nas właśnie z „ciemności do GODNEGO PODZIWU JEGO ŚWIATŁA”.
A więc...
Jesteśmy powołani do „godnego podziwu jego światła”, po to, aby rozgłaszać cnoty naszego Pana, który nas powołał i nabył swoją krwią.
Gdyż wiemy...
„że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliśmy wykupieni z marnego postępowania naszego, przez ojców nam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa jako Baranka niewinnego i nieskalanego,” – powiada apostoł Piotr w swoim pierwszym liście 1,18-19.
Cóż cena wysoka. Krew. Krew kogoś niewinnego, nieskalanego, świętego, Stworzyciela nieba i ziemi (J. 1,1-3).
Ale czy warto rozgłaszać jego cnoty? On, Jezus, postanowił sobie tak żyć, postanowił sobie przygotować lud święty. Ale czy my mamy jakikolwiek „interes” w tym, aby rozgłaszać jego cnoty i narażać się na brzydkie komentarze, odrzucenie, poniżanie itp.? Mamy swoje życie i może zamierzamy przeżyć je po swojemu.
Ad 2. Czy warto być kapłanami Boga?
Przeczytajmy razem Objawienie 20,6
„Błogosławiony (int.* - szczęśliwy) i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu, nad nimi druga śmierć nie ma mocy (int.* - władzy), lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez 1000 lat”. Czyżbyśmy nie chcieli panować, czyżbyśmy nie chcieli mieć nad czymś władzę? A więc kapłani Boga będą:
1.Szczęśliwi.
2.Święci.
3.Mieć udział w pierwszym zmartwychwstaniu
4.Druga śmierć (wieczne potępienie, jezioro płonące ogniem i siarką) nad nimi nie ma mocy.
5.Będą panować razem z Bogiem w okresie milenium przez 1000lat
O tym, czego będą uczestnikami po 1000 letnim królestwie dowiadujemy się z Objawienia apostoła Jana rozdz. 21 i 22. Przeczytajmy tylko cytat 22,5.
„I NOCY JUŻ NIE BĘDZIE, I NIE BĘDĄ JUŻ POTRZEBOWALI ŚWIATŁA LAMPY, ANI ŚWIATŁA SŁONECZNEGO, GDYŻ PAN, BÓG BĘDZIE IM ŚWIECIŁ I PANOWAĆ BĘDĄ NA WIEKI WIEKÓW”.
Reasumując:
1.W okresie Starego Przymierza ludzie nie mogli spełnić na podstawie zakonu warunków świadczących o przynależności do Królewskiego Kapłaństwa lub Królestwa Bożego. Pan Jezus Chrystus wręcz powiada o Janie Chrzcicielu (Eliaszu): „Powiadam wam: nikt z tych, którzy się z niewiast narodzili, nie jest większy od Jana, lecz najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od niego”.
2.Zwrot traktujący o Królestwie Kapłańskim z 2 Mój. 19,5-6 wskazuje tylko na warunki jakie człowiek musi spełnić, aby w nim uczestniczyć, a nie na to, że już wtedy ludzie je osiągnęli.
3.W Starym Testamencie ani raz nie użyto zwrotu – „Królestwo Boże”. Na podstawie dotychczas przerobionego materiału możemy zdecydowanie powiedzieć, że nikt z tamtego okresu, na podstawie uczynków zakonu nie mógł być jego uczestnikiem, bo:
- Prawdziwa, tzn. Boża sprawiedliwość, radość, pokój są możliwe jedynie w Duchu Świętym, który został wylany dopiero po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.
- Przed Jezusem Chrystusem nikt nie mógł osiągnąć stanu Królewskiego Kapłaństwa, gdyż nikt nie spełnił warunków uczestnictwa w nim. (wszyscy zgrzeszyli).
EPILOG
Pozostało nam właściwie tylko porównać zwrot Królestwo Niebios ze zwrotem Królestwo Boże. Wiele jest opinii na ich temat.
- Niektórzy twierdza np., że Królestwo Niebios oznacza tylko 1000 letni okres władzy Jezusa na ziemi w tzw. Milenium.
- Drudzy powiadają, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy oboma określeniami powołując się na to, że w przypowieściach zwrot ten używany jest zamiennie.
- Jeszcze inni twierdzą, że skoro zwrot Królestwo Niebios użyty jest wyłącznie w ewangelii wg Mateusza to musi on być bliższy adresatom tego zapisu ewangelii uznawanym powszechnie za Izraelitów.
Tak, więc wiele jest opinii na ten temat.
Dla Biblijnie myślących chrześcijan opinie te nie będą najważniejsze. Najważniejsze raczej będzie to:
1. Jak się tam dostać?
2. I jak tam będzie?
O tym jak tam będzie pisałem we wcześniejszych fragmentach niniejszej pracy, opisując Nowe Niebo i Nową Ziemię. Dokładnie można sobie o tym przeczytać na przykład w ostatnich rozdziałach księgi Izajasza i Objawienia zwanego również Apokalipsą.
Dowiedzieliśmy się jednak, że będzie to tak fantastyczne miejsce, że chrześcijanie i ludzie wiary dawnych pokoleń nie lękali się prześladowań, gdyż to, co ich po nich czekało daleko więcej przewyższało chwilowy ucisk.
Ludzi, o których czytaliśmy, podobnych do mnie i do ciebie łączyła jedna rzecz - nadzieja życia wiecznego, nowej ojczyzny, nowego nieba, nowej ziemi, przyszłych szczęśliwych lat w zdrowi i dostatku, życia w Królestwie i panowania w Królestwie, w którym Królem Królów i Panem Panów jest nasz ukochany Jezus Chrystus.
Biegli do tego nie zważając na przeszkody, często wyrzekając się wszystkiego, co by ich mogło powstrzymać przed zdobyciem laurowej korony. Jak powiadał apostoł Paweł dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem.
- Ile przeciwności jest po drodze.
- Ile nieraz wstydu.
- Ile odrzucenia i poniżenia.
- Ile w końcu niezrozumienia.
Dlatego Jezus zadał pytanie abyśmy się zastanowili czy jest nas stać na takie poświęcenie, żeby się nie okazało, że podczas „budowy wierzy zabrakło nam sił czy materiału”.
Abraham wyszedł z pięknego miasta Ur Chaldejskiego i zamieszkał pod namiotami przez resztę swojego życia a z zapisów Biblii dowiadujemy się, że nawet nie wiedział, do którego miejsca zmierza, lecz gdy je zobaczył może w snach może w widzeniach z
oddali wyznał, że jest tylko gościem i pielgrzymem na tej ziemi.
Co on takiego musiał zobaczyć w tym objawionym miejscu, że porzucił dotychczasowy tryb życia i udał się na daleką tułaczkę? Ludzie, o których czytaliśmy, że nie mieli dachu nad głową, że byli paleni i przerzynani piłą, co oni takiego zobaczyli w tej nowej ziemi, że decydowali się na taką śmierć, na takie poniżenie byle by tylko wytrwać, byle by tylko się tam dostać, byle by tylko tam dobiec.
Oni gorliwie wyglądali swojej wiecznej, nieprzemijającej ojczyzny. Oni w snach i widzeniach, Bożych objawieniach widzieli tak wspaniałe miejsce, że nie wahali się opuścić własnych domów w poszukiwaniu tych lepszych, nie ręką zbudowanych, wiecznych.
Nadzieja bezpiecznej i szczęśliwej przyszłości w sprawiedliwości, pokoju i radości towarzyszyła im przez całe życie. Szukali tej przyszłości, miejsca, które przygotował im Bóg.
To szukanie miedzy innymi odbywa się poprzez porzucenie dotychczasowego grzesznego sposobu życia. To pociąga niezrozumienie ze strony świata, naszych dotychczasowych bliskich, krewnych i przyjaciół. A Jezus powiedział, że jeśli ktoś kocha nawet żonę lub swoje dzieci lub swoje życie bardziej niż Jego samego to NIE JEST GO GODZIEN.
Czy teraz widzimy, przed jakim wyborem stoi każdy z nas, jak wysoka jest cena jak wysoko postawiona poprzeczka? Niezrozumienie, odrzucenie, drwiny, co jeszcze mam powiedzieć, że śmierć? Tak również śmierć nie raz sieje spustoszenie na świecie wśród wierzących.
Jezus powiedział, że idzie przygotować nam miejsce, i że na pewno przyjdzie po tych, którzy go oczekują bardziej niż wygodnego życia, bardziej niż nowego samochodu, bardziej niż właściwych relacji ze wszystkimi, bardziej niż miłości swoich bliskich.
A więc jak się tam dostać?
Jezus powiedział o sobie:
„JA JESTEM DROGA, PRAWDA I ŻYWOT, I NIKT NIE PRZYCHODZI DO OJCA INACZEJ JAK TYLKO PRZEZE MNIE”.
Jest wiec droga, która prowadzi do szczęśliwego, wiecznego życia. TĄ DROGĄ JEST JEZUS CHRYSTUS. On sam, nikt inny. Żaden kościół czy dyktator, żaden Budda czy Mahomet. Tylko On Syn Człowieczy Jezus Chrystus. Bo to On przelał swoją krew na odpuszczenie grzechów tym, którzy wierzą w niego. Człowiek poprzez grzech zasługuje na śmierć. Apostoł Jan powiada, że jeśli wyznajemy Bogu swoje grzechy, to On jest wierny i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Nasze serce stanie się po takim wyznaniu czyste i święte. Będziemy zdolni do odziedziczenia jego Królestwa. On sam powiada, że z tego, kto wierzy w niego (wierzy jemu), popłyną źródła wody żywej, a to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli. Pamiętamy, że w tym Duchu otrzymujemy nowe życie w sprawiedliwości, pokoju i radości.
Jest, więc Prawda, która wprowadza nas do poznawania Boga. Tą Prawdą jest Jezus Chrystus, a nie bieg historii, własne mniemanie o życiu itd. Różne religie i prądy umysłowe nie są w stanie zastąpić Prawdy wypływającej z poznania Boga poprzez Ducha Świętego. Jezus wręcz powiedział o tym Duchu, że On nas nauczy wszystkiego. Chrześcijanie wiedzą, że autorem Słowa Bożego jest Duch Święty, i że ten Duch Święty jedynie jest zdolny wprowadzić nas w nie.
Jest wiec Życie, które trwa na wieki i nigdy nie przeminie. Tym życiem jest Jezus Chrystus. On powiedział:, „Jeśli kto mnie miłuje, słowa (prawdy) mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy i u niego zamieszkamy”.
Czy człowiek może być martwy, jeśli żyje z Bogiem, który sam w sobie jest Życiem? On obiecał być na wieki z tymi, którzy zaczną mu wierzyć.
Wiele słów można by tu jeszcze dopowiedzieć o nadziei, radości, o życiu z Bogiem, o nie przemijającym Królestwie. Pozwólmy się wiec Bogu do niego wprowadzić, a On nas doprowadzi do siebie, do chwały tak jak to obiecał. On jest wierny i prawdziwy.
„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny”.
[cytaty do epilogu: J.14,6;7,38-39;14,26;3,16; 1J.1,8-9]
1 Poniższy tekst może być publikowany wyłącznie w tych mediach do których został przesłany przez autora. Każda inna publikacja wymaga zgody.
Autor nie wyraża zgody, na żadne zmiany w tekście bez uzgodnienia.
Opinie i konkluzje są jak najbardziej pożądane
Tekst może być bez ograniczeń kopiowany do użytku prywatnego.
E-mail oraz telefon do autora może być bez ograniczeń publikowany
Copyright: Artur Grabara
Tel. 0 504 359 967
e-mail: arturgrabara@o2.pl
|